- Jasiu gdzie jest twoja praca domowa?
- Pies ją zjadł.
- Myślisz, że ci uwierzę?
- Przysięgam! Najpierw nie chciał, ale w końcu mu ją jakoś wepchnąłem do pyska.
Jakiś czas temu odwiedzająca nas z kolegą blondynka wtrąciła się do rozmowy o samochodach.
Kiedy rozmawialiśmy o potęgach silników zarzuciła takie oto hasło:
"Po co podaje się pojemność silnika, skoro leje się do baku?"