Moja dziewczyna narzeka, że nie zaspokajam jej seksualnie, bo dochodzę wcześniej. W mojej sekretarce, zanim wrócę do domu.
Przed sklepem. Starszy mężczyzna zaczepia kilkuletniego chłopca: - Chłopcze, umiesz jeździć na rowerze? - Nie, psze pana. - Świetnie. Popilnuj mi roweru, skoczę kupić bułki.
- Malinowski! Spóźniliście się z dostawą półtorej godziny! - Jak Boga kocham! Zatrzymałem się panie kierowniku i wyskoczyłem na góra piętnaście minut do lasu na "grzyby". - I co były? - Mmmhhhmmm... Takie czerwone kozaczki.