Żona spytała mnie co chcę na święta. - Może lodzika. - No cóż. Zobaczymy co na to Mikołaj. Jakbym chciał, żeby do mojego przyrodzenia zbliżał się tłuścioch z brodą, to spytałbym jej matkę.
Żona mówi zalotnie do męża: - Tak dawno nie mówiłeś mi tych dwóch słów, które sprawiają, że cała drżę... - Jakich? - "Kupię ci...."
- Mamusiu, od kiedy mogę odstawić Jasia od piersi? - Po ślubie. Ale powoli, Andżelika, powoli... Bo mu się na mózg rzuci.