- B臋dziemy mieli dziecko,...

- B臋dziemy mieli dziecko, Marian.
- Ku藕wa, Aldona, przecie偶 ja z tob膮 nie spa艂em!
- Te偶 jestem w szoku...

Przychodzi facet do dyrektora...

Przychodzi facet do dyrektora cyrku:
- Panie dyrektorze. Mam pierwszorz臋dny numer. Wci膮gaj膮 mnie tu偶 pod kopu艂臋 cyrku, a ja, z tej wysoko艣ci, skacz臋 - bez 偶adnych zabezpiecze艅 - g艂ow膮 w d贸艂. Wstaj臋 z areny, pozdrawiam publik臋, wychodz臋. Podoba si臋?
- A ile pan chce?
- Trzysta baks贸w za skok.
- No, mo偶na popatrze膰.
Wyst臋p. Wychodzi facet na aren臋, wci膮gaj膮 go pod kopu艂臋, skacze w d贸艂. Rozlega si臋 straszny huk, lec膮 trociny z areny, facet, zataczaj膮c si臋, podnosi, pozdrawia publik臋, wychodzi.
Za kulisami dyrektor podchodzi do niego i m贸wi:
- No, ca艂kiem interesuj膮ce. Znaczy, m贸wicie, trzysta baks贸w?
- Trzy tysi膮ce.
- Jakie trzy tysi膮ce? Przed wyst臋pem m贸wili艣cie - trzysta!
- Wtedy to ja jeszcze tego nie pr贸bowa艂em.

Szuka艂em pracy. Wreszcie...

Szuka艂em pracy. Wreszcie zosta艂em zaproszony na rozmow臋 kwalifikacyjn膮. Podczas rozmowy prowadz膮cy skupili si臋 na tym, 偶e szukaj膮 sprzedawcy naprawd臋 doskona艂ego, b臋d膮cego w stanie doprowadzi膰 ka偶d膮 transakcj臋 do ko艅ca. Jeden z nich wzi膮艂 pi贸ro i poda艂 mi je:
- Postaraj si臋 je mi sprzeda膰.
Zacz膮艂em m贸wi膰 o jego jako艣ci, 偶e nawet co艣 tak prostego jak pi贸ro, mo偶e oznacza膰 wiele, i tak dalej w tym samym duchu. W pewnym momencie prowadz膮cy powiedzia艂, 偶e s艂ysza艂 do艣膰 i poprosi艂, aby odda膰 mu pi贸ro. Odm贸wi艂em, m贸wi膮c, 偶e to pi贸ro kosztuje 5 dolar贸w. B艂aga艂, ale by艂em uparty tak d艂ugo, a偶 zgodzi艂 si臋 zap艂aci膰. W艣ciek艂y, wyszed艂 z pokoju, trzaskaj膮c drzwiami.
Dosta艂em prac臋, ale ten facet przez d艂ugi czas patrzy艂 na mnie z ukosa.

W Hamburgu, na Reeperbahn...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Student zaczepia profesora...

Student zaczepia profesora na korytarzu uniwersytetu:
- Pan wybaczy, panie profesorze, czy mo偶na jedno pytanie?
- Ale偶 naturalnie, m艂ody cz艂owieku, po to tu jeste艣my!
- Panie profesorze, czy pan 艣pi z brod膮 pod ko艂dr膮, czy na ko艂drze?
- Hmmm, nigdy si臋 nad tym nie zastanawia艂em.
- No trudno, dzi臋kuj臋, przepraszam.
Po tygodniu student zn贸w natyka si臋 na profesora. Profesor wycie艅czony, twarz ziemista, ciemne kr臋gi pod oczami. Ujrzawszy studenta rykn膮艂:
- A bodaj pana pokr臋ci艂o, 艂ajdaku! Od tygodnia spa膰 nie mog臋 - i tak 藕le, i tak niewygodnie!

...rok 2013......

...rok 2013...
- Panie, jak dojecha膰 do Bulwaru Lecha Kaczy艅skiego?
- Pojedzie pan ulic膮 Ofiar Katastrofy Smole艅skiej, skr臋ci w prawo w ulic臋 Braci Kaczy艅skich, potem przez M臋czennik贸w 10 Kwietnia, dalej prosto przez Prezydenta Tysi膮clecia i skr臋ci pan w lewo, w Bojownik贸w o Prawo i Sprawiedliwo艣膰. Potem ju偶 prosto do Placu Braci Bli藕niak贸w z pomnikiem Jaros艂awa Boga 呕ywego, a tu偶 za nim jest Bulwar Lecha Kaczy艅skiego.

W sklepie narciarskim:...

W sklepie narciarskim:
- Poprosz臋 narty i buty narciarskie rozmiar 57.
- Jaki???
- 57.
- To po co panu jeszcze narty?

Restauracja. Do go艣cia...

Restauracja. Do go艣cia podchodzi kelner i pyta:
- Czy m贸g艂by pan szybciej je艣膰 t臋 ryb臋?
- Dlaczego mam si臋 spieszy膰?
- Przysz艂a kontrola z Sanepidu.