emu
psy
syn

Blondynka wypełnia formularz....

Blondynka wype┼énia formularz. IMI─ś:Anna NAZWISKO:Kowalska URODZONA:TAK

"Gdyby kózka nie dawała,...

"Gdyby k├│zka nie dawa┼éa, to by w├│zka dzi┼Ť nie pcha┼éa"

Żona zaprosiła sobie...

┼╗ona zaprosi┼éa sobie kochanka na wiecz├│r. Niespodziewanie rozlega si─Ö dzwonek u drzwi - oczywi┼Ťcie m─ů┼╝. Spanikowany facet, go┼éy, chowa si─Ö do szafy. Mija godzina, dwie, trzy - go┼Ťciu doczeka┼é do nocy... Cichutko uchyla szaf─Ö - ok, wszyscy ┼Ťpi─ů - mo┼╝na spada─ç. A ┼╝e by┼é na golasa ubra┼é si─Ö w futro kochanki. Niestety - m─ů┼╝ dopiero przysypia┼é i us┼éysza┼é jaki┼Ť szmer, otwiera oko i widzi w ┼Ťwietle ulicznych latarni posta─ç wy┼éa┼╝─ůc─ů z szafy:
- Kto ty jeste┼Ť ??????
- Mol
- A futro ?????
- Zjem w domu...

Kubu┼Ť Puchatek, jak to...

Kubu┼Ť Puchatek, jak to prawdziwy nied┼║wied┼║, zapada┼é na zim─Ö w sen zimowy ss─ůc ┼éap─Ö. Prosiaczek, jak to prawdziwa ┼Ťwinia, bezwstydnie to wykorzystywa┼é.

Pi─Ö─ç blondynek jedzie...

Pi─Ö─ç blondynek jedzie autobusem, nagle kontrola bilet├│w. Kanar sprawdzi┼é blondynkom bilety, ┼╝adna nie jecha┼éa na gap─Ö, ale po chwili blondynki zacz─Ö┼éy si─Ö wy┼Ťmiewa─ç z kanara:
- Ale ciemniak... Ale ciemniak...
Wkurzony kanar ponownie sprawdził blondynkom bilety i nic nowego nie zauważył. Ta sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka razy, w końcu mocno zdenerwowany kanar pyta blondynki czego nie zauważył, na co one:
- Zamieni┼éy┼Ťmy si─Ö biletami!

Na ulicy do doktora Frankenste...

Na ulicy do doktora Frankensteina podchodzi facet i pyta:
- Gdzie tutaj mo┼╝na dobrze zarobi─ç?
- W tamtym barze.
Po pi─Öciu minutach z baru wychodzi potw├│r Frankensteina. Ci─ůgnie za sob─ů owego faceta z podbitymi oczami oraz wybitymi z─Öbami i pyta:
- Frajerze, chcesz zarobi─ç jeszcze?

Spotyka si─Ö Dupa i G├│wno...

Spotyka si─Ö Dupa i G├│wno i m├│wi G├│wno:
- Ciemno tu jak w dupie
A na to Dupa:
- No ja te┼╝ g├│wno widz─Ö

Dlaczego Trabanty maj─ů...

Dlaczego Trabanty maj─ů zainstalowan─ů podgrzewan─ů tyln─ů szyb─Ö?
- Żeby ręce nie marzły podczas pchania.

┼╗ona do m─Ö┼╝a:...

┼╗ona do m─Ö┼╝a:
-Kochanie, od dzisiaj gotujesz, sprz─ůtasz, zajmuiesz sie
dzieckiem - koniec tych tandetnych meczy Extraklasy,
filmów w TV, spotkań z kolegami, bilarda i tym podobnych
b┼éaze┼äskich rozrywek... Przerywa spogldaj─ůc zdziwiona na
Małżonka, który ubiera buty i kieruje się w
kierunku wyj┼Ťcia:
- A Ty dok─ůd!? jeszcze nie sko┼äczy┼éam.
_ ld─Ö do apteki.
- Po co?
- Po Stoperan, bo chyba Cię posrało Smile