emu
psy
syn

To było nad morzem, w...

To by┼éo nad morzem, w jakmi┼Ť Mrze┼╝ynie, czy gdzie┼Ť tam...
Od dłuższego czasu czułem, że wzbiera we mnie ta nieodparta chęć...
No c├│┼╝, jestem w ko┼äcu m─Ö┼╝czyzn─ů i nie ma si─Ö co dziwi─ç. To zupe┼énie ludzka rzecz.
I wtedy w┼éa┼Ťnie, kiedy przechodzi┼é─Öm obok jakiego┼Ť ukrytego w cieniu pubu zobaczy┼éem j─ů. By┼éa akurat taka, jak trzeba. Niedu┼╝a, ale zgrabna. Profesjonalistka.
Nie musia┼éem wiele m├│wi─ç, jeden gest, spojrzenie i ju┼╝ wiedzia┼éa w czym rzecz. Zreszt─ů chyba to nie by┼é jej pierwszy raz.
Troch─Ö nie┼Ťmia┼éo wyci─ůgn─Ö┼éa r─Ök─Ö.
Pewnym ruchem si─Ögn─ů┼éem poni┼╝ej pasa i wyj─ů┼éem go na zewn─ůtrz.
Był duży, lekko pomarszczony, ale zupełnie jędrny jeszcze.
Ta wielko┼Ť─ç w┼éa┼Ťnie j─ů zaskoczy┼éa.
Widać było, że jest zakłopotana.
Nerwowo prze┼ékn─Ö┼éa ┼Ťlin─Ö.
Pokiwa┼éa g┼éow─ů.
Za du┼╝y.
Teraz nie da rady.
Sytuacja robiła się napięta. Ja dłużej już nie mogłem czekać.
To co, mam schować? - zapytałem prosto z mostu.
Pokiwa┼éa przecz─ůco g┼éow─ů.
Gdzie┼Ť w g┼é─Öbi oczu tkwi┼éo pragnienie ogl─ůdania go jak najd┼éu┼╝ej.
Niecz─Östo widuje takie wielko┼Ťci.
Westchnęła cicho.
Nie mogę... nie mam... - wyszeptała cicho.
Ale ja muszę... naprawdę to zaraz będzie silniejsze ode mnie... proszę... prawie już błagałem
Wzbierała we mnie coraz większa fala.
No dobrze - zgodzi┼éa si─Ö po namy┼Ťle.
Dzi┼Ť b─Ödzie za darmo.

Już po chwili rozpinałem spodnie.
Co za ulga.

Ja wiem, że w pubie toaleta nie jest gratis. Ale to nie moja wina, że barmanka nie miała wydać z dużego banknotu 200 zł.

CHYBA GO TROCH─ś POFALOWA┼üO...

Gor─ůcy dzie┼ä, basen i ┼Ťwietny pomys┼é ojca, jak uprzyjemni─ç zabaw─Ö dzieciakom.

Do jednego bezrobotnego...

Do jednego bezrobotnego aktora dzwoni kolega:
- S┼éuchaj, jest robota - od razu o tobie pomy┼Ťla┼éem!
- Bez dwóch zdań Jestem w trudnej sytuacji, do grobowej deski będę
wdzi─Öczny. A co to za rola?
- Wiesz, niezbyt du┼╝a, jedno zdanie...
- Jedno zadnie? Nie ma problemu. Wiesz, kasy brak.. A jakie zdanie?
- "Ja słyszę armat huk!"
- "Ja słyszę armat huk!"? Zgadzam się. To gdzie?
- W ┼Ťrod─Ö podejdziesz do Ma┼éego [Teatru], zapytasz si─Ö tam jakiego┼Ť
re┼╝ysera.
- Znakomicie!
W ┼Ťrod─Ö aktor przyszed┼é do "Ma┼éego", odnajduje re┼╝ysera, a ten do aktora:
Niech Pan powie to zdanie
- "Ja słyszę armat huk!"
- ┼Üwietnie - m├│wi re┼╝yser. Ma Pan t─Ö rol─Ö. Prosz─Ö przyj┼Ť─ç w sobot─Ö o 7
wieczorem na spektakl.
- Rozumiem - odpowiedział aktor
Jasna rzecz, z powodu takiego obrotu sprawy, aktor jako┼Ť to musia┼é
uczci─ç..
W ko┼äcu dochodzi do siebie i w sobot─Ö gdzie┼Ť ok. 6.30 biegnie na z┼éamanie
karku do teatru, ca┼é─ů drog─Ö powtarzaj─ůc: "Ja s┼éysz─Ö armat huk!"
Zatrzymuje go portier: - A Pan gdzie? Bez biletu?!
- To ja krzycz─Ö "Ja s┼éysz─Ö armat huk!" - obja┼Ťnia.
- Aaa! Pan "Ja słyszę armat huk" - uspokaja się portier. Niech Pan idzie.
Za kulisy te┼╝ go nie chc─ů wpu┼Ťci─ç...
- "Ja słyszę armat huk" - krzyczy aktor
- Pan "Ja słyszę armat huk"? Spóźnia się Pan! Biegiem do
charakteryzacji! - krzyczy kto┼Ť.
Charakteryzatorka: - Kim Pan jest?
- To ja krzyczę "Ja słyszę armat huk"
- Pan "Ja słyszę armat huk"? Spóźnia się Pan! Niech Pan siada, ja raz..
Ucharakteryzowany aktor podbiega do sceny. Wyłapuje go reżyser.
- Pan "Ja słyszę armat huk"?
- To ja, "Ja słyszę armat huk"?
- Nie za p├│┼║no?! Pr─Ödko na scen─Ö!
Aktor wychodzi.. a za jego plecami rozlega si─Ö og┼éuszaj─ůcy wybuch. Aktor
wzdraga si─Ö i krzyczy:
- Co was tam, CAŁKIEM POpie**olIŁO?!

S─ůsiadka zwraca si─Ö do...

S─ůsiadka zwraca si─Ö do s─ůsiadki:
-Fama głosi,że używa pani słów których pani nie rozumie.
-Powiedz Famie, że jest głupia dziwka i vice versa.

Zatłoczona plaża w popularnym...

Zatłoczona plaża w popularnym kurorcie. Dzwoni komórka. Facet podnosi
telefon i słyszy kobiecy głos:
- Kochanie, to ja. Nie gniewaj si─Ö, ┼╝e ci przeszkadzam, ale w┼éa┼Ťnie
widziałam w salonie pięknego mercedesa. Wyobraź sobie, dzióbku, że w
promocji kosztuje raptem 200 tysięcy złotych. Czy mogę go sobie kupić?
- A kup sobie, kup odpowiada m─Ö┼╝czyzna.
- I wiesz, Gosia m├│wi┼éa mi w┼éa┼Ťnie, ┼╝e widzia┼éa gdzie┼Ť zupe┼énie okazyjnie
futro z soboli syberyjskich. Tylko za 100 tysi─Öcy. Mog─Ö?
- No, pewnie kochanie zgadza si─Ö m─Ö┼╝czyzna.
- No i jeszcze taka drobna sprawa. Ten słynny reżyser, o którym ci już
kiedy┼Ť opowiada┼éam, w┼éa┼Ťnie sprzedaje swoj─ů will─Ö. I to naprawd─Ö okazyjnie,
tylko 5 milion├│w. Wiem, ┼╝e to wyczy┼Ťci twoje konto, no, ale misiu,
przecie┼╝ nied┼éugo si─Ö pobierzemy, musimy gdzie┼Ť zamieszka─ç. Czy mog─Ö kupi─ç,
kochanie?
- Tak, tak, oczywi┼Ťcie odpowiada m─Ö┼╝czyzna.
- To kończę, rybko, kończę. Pa! Pa!
Facet odk┼éada telefon, rozgl─ůda si─Ö wok├│┼é i krzyczy na ca┼ée gard┼éo:
- Czyja to kom├│rka?

Pewien farmer miał pole...

Pewien farmer mia┼é pole arbuz├│w. Podczas jednego z obchod├│w farmy zauwa┼╝y┼é, ┼╝e kto┼Ť mu je regularnie podkrada i robi sobie uczt─Ö.
Pomy┼Ťla┼é nad sposobem zabezpieczenia si─Ö na przysz┼éo┼Ť─ç przed kolejnymi kradzie┼╝ami i postawi┼é przy polu znak:
"UWAGA! Do jednego z tych arbuz├│w wstrzykni─Öto cyjanek"
Kilka dni później wybrał się na kolejny obchód swojej farmy, gdy doszedł do arbuzów, zauważył, że tym razem żaden z nich nie został skradziony, ale zobaczył przy nich inny znak, na którym widniał napis:
"Teraz ju┼╝ do dw├│ch"

- Wiecie co?! Promocja...

- Wiecie co?! Promocja jest w supermarkecie na gumowce. Kupiłem sobie parę! Okazało się, że oba lewe, a jeden większy od drugiego!
- No to z czego się tak cieszysz, jełopie?
- Bo pasuj─ů!!!

Czasami lepiej milcze─ç...

Czasami lepiej milcze─ç i sprawi─ç wra┼╝enie idioty, ni┼╝ si─Ö odezwa─ç i rozwia─ç wszelkie w─ůtpliwo┼Ťci.