emu
psy
syn

Co m├│wi informatyk, gdy...

Co m├│wi informatyk, gdy dostanie pendrive na urodziny?
- Dzi─Öki za pami─Ö─ç.

Kaczyński i Obama spotkali...

Kaczy┼äski i Obama spotkali Pana Boga. s─ů ciekawi jak b─Ödzie wygl─ůda┼éa przysz┼éo┼Ť─ç.
-Za ile lat USA b─Ödzie kryzys ekonomiczny?-pyta Obama.
-Za 20 lat.
-To ju┼╝ nie za mojej kadencji-stwierdza Obama.
-Kiedy w Polsce będzie dobrobyt?-pyta Kaczyński.
-A to ju┼╝ nie za mojej kadencji-odpowiada Pan B├│g.

Przyjechał do Sydney...

Przyjecha┼é do Sydney bogaty Teksa┼äczyk. Wsiad┼é do taks├│wki i kaza┼é si─Ö obwozi─ç po mie┼Ťcie. Co zobaczy, to komentuje. Przeje┼╝dzali obok wie┼╝owca:
- U nas w Dallas s─ů takie wysokie wie┼╝owce, ┼╝e wystaj─ů ponad chmury.
Przeje┼╝ali przez most:
- A u nas to s─ů takie mosty, ┼╝e trzeba p├│┼é dnia by przejecha─ç z jednego ko┼äca na drugi.
I tak dalej. Taksówkarz był coraz bardziej zirytowany ale nic nie mógł powiedzieć. Zdarzyło się w końcu, że w trakcie podróży wyjechali poza miasto. W pewnym momencie na drogę, tuż przed samochód wyskoczył kangur. Kierowca ostro zahamował i wycedził przez zęby ale tak by go pasażer usłyszał:
- Pieprzone pasikoniki!

Niekt├│rzy m─Ö┼╝czy┼║ni to...

Niekt├│rzy m─Ö┼╝czy┼║ni to szowinistyczne ┼Ťwinie! Ci─ůgle powtarzaj─ů, ┼╝e
miejsce kobiety jest w kuchni. A ja si─Ö pytam: a kto ma reszt─Ö domu
posprz─ůta─ç?!

David i John ka┼╝dego...

David i John ka┼╝dego roku je┼║dzili na polowanie na jelenie. Las by┼é tak g─Östy, ┼╝e wynaj─Öli helikopter, ┼╝eby ich tam zabra┼é. Na koniec polowania przywo┼éali helikopter, ┼╝eby zabra┼é ich i sze┼Ť─ç jeleni, kt├│re ustrzelili. Pilot helikoptera spojrza┼é na ┼éup:
- Mog─Ö wzi─ů─ç tylko po┼éow─Ö waszej zdobyczy - powiedzia┼é - Sze┼Ť─ç jeleni to b─Ödzie za du┼╝o dla tego helikoptera.
- W zesz┼éym roku helikopter zabra┼é sze┼Ť─ç jeleni - powiedzia┼é David - I to by┼é taki sam typ helikoptera, jak pana, a pogoda by┼éa podobna.
Pilot uleg┼é tym argumentom i wzi─ů┼é na pok┼éad my┼Ťliwych i sze┼Ť─ç jeleni. Helikopter nie m├│g┼é unie┼Ť─ç takiego ┼éadunku, ┼Ťlizga┼é si─Ö po czubkach drzew przez mil─Ö i rozbi┼é si─Ö w ko┼äcu na zboczu g├│ry. Na szcz─Ö┼Ťcie nikomu nic si─Ö nie sta┼éo.
- Wiesz, gdzie jeste┼Ťmy? - spyta┼é John.
- Tak - powiedzia┼é David - jakie┼Ť sto metr├│w od miejsca, w kt├│rym rozbili┼Ťmy si─Ö zesz┼éym razem.

W zakładzie fryzjerskim:...

W zakładzie fryzjerskim:
- Mistrzu, jaka jest różnica między ogoleniem za 3 złote, a tym za 5 złotych?
- Do tego za 5 złotych używam naostrzonej brzytwy.

Jak jest po japońsku...

Jak jest po japońsku "złodziej artykułów biurowych"?
- Kosi Mazaki.

Do sadu przychodz─ů dwaj...

Do sadu przychodz─ů dwaj z┼éodzieje kra┼Ť─ç jab┼éka. Po chwili w┼éa┼Ťciciel sadu zorientowa┼é si─Ö, i┼╝ kto┼Ť kradnie jego owoce. Sadownik wyrusza do sadu, aby z┼éapa─ç z┼éodziei i z┼éapa┼é jednego a drugi uciek┼é. Wkurzony sadownik z┼éapa┼é z┼éodzieja za jaja i pyta:
- Kto┼Ť ty???
On nic nie m├│wi
- Kto┼Ť ty??!! - i mocniej przekr─Öci┼é za jaja
On nie odezwał sie ani słowem
Sadownik tak mu wykręcił jaja, że mu się łzy polały i pyta
- Kto┼Ť ty???!!!!!
a on na to
- Jasiek niemowa z Krakowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Siedzi berbe─ç w piaskownicy,...

Siedzi berbe─ç w piaskownicy, podchodzi do niego drugi.
- Ile mas lat?
- Nie wiem.
- A palisz?
- Pal─Ö.
- A pijesz?
- Pij─Ö.
- A chodzisz na dziewczynki?
- Nie.
- To masz cztery!

Dw├│ch koleg├│w przychodzi...

Dw├│ch koleg├│w przychodzi do restauracji,wyjmuj─ů kanapki i zaczynaj─ů je┼Ť─ç.Po chwili podchodzi kelner:
-Przepraszam,ale tu nie wolno je┼Ť─ç w┼éasnych kanapek.
-Naprawd─Ö?No to si─Ö zamieniamy,Grzesiek.