#it
emu
psy
syn

- Co? Podwy┼╝ka?...

- Co? Podwy┼╝ka? Z jakiego powodu? ÔÇô pyta szef podw┼éadnego.
- ┼╗eni─Ö si─Ö.
- Wybacz pan, ale ja nie odpowiadam materialnie za nieszcz─Ö┼Ťliwe wypadki, kt├│re mia┼éy miejsce poza terenem firmy

Sprawa rozwodowa. S─Ödzia...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

M─ů┼╝ do ┼╝ony:...

M─ů┼╝ do ┼╝ony:
- Ty jeste┼Ť tak─ů PIERDO┼ü─ä ┼╝e gdyby┼Ť startowa┼éa w zawodach na NAJwi─Öksz─ů pierdo┼é─Ö zaje┼éa by┼Ť 2 miejssce !!
- A czemu nie pierwsze? - Pyta ┼╝ona
- Bo taka z ciebie pierdoła !

Jan pyta ┼╝on─Ö, jak chce...

Jan pyta ┼╝on─Ö, jak chce uczci─ç ich 40-st─ů rocznic─Ö ┼Ťlubu.
- Chcesz nowe futro z norek?
- Nie bardzo.
- Hm, a mo┼╝e nowego Mercedesa?
- Nie.
- A mo┼╝e nowy domek letniskowy gdzie┼Ť na wsi?
- Nie, dzi─Öki - znowu odmawia.
- No to co by┼Ť chcia┼éa?
- Janek, chc─Ö rozwodu! - za┼╝─ůda┼éa.
- Wybacz, dziubku, nie planowałem wydać tak dużo!

Dobry kumpel m├│wi do kumpla:...

Dobry kumpel m├│wi do kumpla:
- Roman, musz─Ö ci co┼Ť ci wyzna─ç.
- Tak?
- Przespa┼éem si─Ö z twoj─ů ┼╝on─ů.
- No i co z tego?
- Rozwied┼║ si─Ö z ni─ů!
- Po co?
- S┼éuchaj, ca┼ée osiedle z ni─ů ┼Ťpi. Rozwied┼║ si─Ö!
- Po co?
- Ch┼éopie, p├│┼é miasta j─ů r┼╝nie! Rozwied┼║ si─Ö!!!
- Po co?
- W kolejce si─Ö ustawiaj─ů, ┼╝eby j─ů dyma─ç! Roman, rozwied┼║ si─Ö!
- Po co? ┼╗eby w kolejce sta─ç?!

Po nocy po┼Ťlubnej ┼╝ona m├│wi:...

Po nocy po┼Ťlubnej ┼╝ona m├│wi:
- Wiesz... Jeste┼Ť kiepskim kochankiem.
Na to oburzony m─ů┼╝:
- Sk─ůd mo┼╝esz to wiedzie─ç? Po trzydziestu sekundach?!

Zdradzony m─ů┼╝ by┼é ciekaw...

Zdradzony m─ů┼╝ by┼é ciekaw co zrobi jego ┼╝ona, gdy on umrze. Kt├│rego┼Ť dnia zacz─ů┼é udawa─ç... nieboszczyka. Gdy zobaczy┼éa go ┼╝ona, zaraz pobieg┼éa po kochanka. Oboje zdj─Öli mu garnitur, a ubrali w dres, gdy┼╝ uznali ┼╝e szkoda nieboszczyka grzeba─ç w nowym ubraniu. Zdj─Öli mu te┼╝ buty, za┼éo┼╝yli trampki i w takim ubiorze u┼éo┼╝yli w trumnie. Wieczorem nad trumn─ů zebra┼éa si─Ö rodzina, aby op┼éakiwa─ç nieboszczyka.
┼╗ona chc─ůc pokaza─ç sw├│j b├│l po utracie m─Ö┼╝a wo┼éa:
- Dok─ůd odchodzisz m├│j najmilszy?
M─ů┼╝ podnosi si─Ö z trumny i m├│wi:
- Na olimpiad─Ö dz*wko jad─Ö!!!

Wspominaj─ůc 50 lat ma┼é┼╝e┼ästwa,...

Wspominaj─ůc 50 lat ma┼é┼╝e┼ästwa, ┼╝ona przegl─ůda┼éa szaf─Ö i znalaz┼éa szlafrok, kt├│ry mia┼éa na sobie w noc po┼Ťlubn─ů. Za┼éo┼╝y┼éa go ponownie i przysz┼éa do m─Ö┼╝a.
- Kochany, pami─Ötasz to?
M─ů┼╝ oderwa┼é wzrok od gazety i m├│wi:
- Tak, mia┼éa┼Ť to na sobie w nasz─ů noc po┼Ťlubn─ů.
- Pami─Ötasz, co wtedy do mnie m├│wi┼ée┼Ť?
- Pamiętam, pamiętam - mężczyzna nie był w nastroju, ale zaczyna wspominać. - Mówiłem: "Och, kochanie, rozpalam się na twój widok, wezmę twoje piersi i będę ssał z nich życie, aż z rozkoszy mózg ci poskręca".
- Dok┼éadnie tak powiedzia┼ée┼Ť, kochany! - kobieta poczu┼éa przyp┼éyw nami─Ötno┼Ťci. - A dzisiaj, po pi─Ö─çdziesi─Öciu latach, mam ten sam szlafrok na sobie! Co chcesz mi dzi┼Ť powiedzie─ç?
M─ů┼╝:
- Misja zakończona powodzeniem.

Zm─Öczony podr├│┼╝─ů facet...

Zm─Öczony podr├│┼╝─ů facet przybywa do hotelu. Bardzo zm─Öczony ca┼éodzienn─ů podr├│┼╝─ů, prosi recepcjonist─Ö o pojedynczy pok├│j. W czasie gdy recepcjonista wype┼énia┼é dokumenty, podr├│┼╝ny rozgl─ůda┼é si─Ö dooko┼éa. W holu zauwa┼╝y┼é blondynk─Ö, sex bomba. M├│wi recepcjoni┼Ťcie, ┼╝eby si─Ö chwil─Ö wstrzyma┼é, bo zaraz wr├│ci. Wr├│ci┼é z ow─ů blondynk─ů.
- Ach, co za niesamowite spotkanie, moja "żona" tutaj. Chyba będę potrzebował podwójnego pokoju na tę noc.
┼╗yczenie klienta rozkazem. Rano przychodzi uregulowa─ç rachunek.
- 3000 euro ?! Co to ma znaczy─ç ?! Sp─Ödzi┼éem tutaj tylko jedn─ů noc !
- Pan jedn─ů, ale pa┼äska ┼╝ona ju┼╝ 3 tygodnie.

┼╗ona zrozpaczona siedzi...

Żona zrozpaczona siedzi nad łożem ciężko chorego męża.
- Um├│wmy si─Ö, ┼╝e jak umrzesz, to dasz zna─ç, jak to tam jest w tych za┼Ťwiatach.
- Dobrze - odpowiada m─ů┼╝ i umiera.
Mija parę tygodni, wdowa siedzi sama w pokoju i nagle słyszy dziwne dźwięki.
- Czy to ty, m├│j m─Ö┼╝u?
- Tak, to ja - odpowiada głos.
- No to m├│w, jak to tam jest...
- No, nic nadzwyczajnego... Wstaj─Ö rano i si─Ö kocham, tak do ┼Ťniadania...
- Do ┼Ťniadania? A co na ┼Ťniadanie?
- Na ┼Ťniadanie sa┼éata. Potem zn├│w si─Ö kocham, tak do obiadu...
- Do obiadu si─Ö kochasz? A co na obiad?
- No, na obiad sałata. A potem znowu się kocham, tak do kolacji, na kolację znowu sałata, a potem znów się kocham, a jak się zmęczę, to idę spać. A na drugi dzień to samo...
- Powiedz mi, kochanie, czemu wy si─Ö tam tak kochacie w tym niebie?
- W niebie? Jakim niebie? Ja jestem kr├│likiem w Australii.