emu
psy
syn

Pewna para w ┼Ťrednim...

Pewna para w ┼Ťrednim wieku z p├│┼énocnej cz─Ö┼Ťci USA zat─Öskni┼éa w ┼Ťrodku mro┼║nej zimy do ciep┼éa i zdecydowa┼éa si─Ö pojecha─ç na d├│┼é, na Floryd─Ö, i zamieszka─ç w hotelu, w kt├│rym sp─Ödzi┼éa noc po┼Ťlubn─ů 20 lat wcze┼Ťniej. M─ů┼╝ mia┼é d┼éu┼╝szy urlop, pojecha┼é wi─Öc o dzie┼ä wcze┼Ťniej. Po zameldowaniu si─Ö w recepcji odkry┼é, ┼╝e w pokoju jest komputer i postanowi┼é wys┼éa─ç maila do ┼╝ony. Niestety omyli┼é si─Ö o jedn─ů liter─Ö. Mail znalaz┼é si─Ö w ten spos├│b w Houston u wdowy po pastorze, kt├│ra wr├│ci┼éa w┼éa┼Ťnie do domu z pogrzebu m─Ö┼╝a i chcia┼éa sprawdzi─ç, czy na poczcie elektronicznej s─ů jakie┼Ť kondolencje od rodziny i przyjaci├│┼é. Jej syn znalaz┼é j─ů zemdlon─ů przed komputerem i przeczyta┼é na ekranie:
Do: Moja ukochana ┼╝ona
Temat: Jestem ju┼╝ na miejscu.
Wiem, ┼╝e jeste┼Ť zdziwiona otrzymaniem wiadomo┼Ťci ode mnie. Teraz maj─ů tu komputery i wolno wys┼éa─ç maile do najbli┼╝szych. W┼éa┼Ťnie zameldowa┼éem si─Ö. Wszystko jest przygotowane na twoje przybycie jutro. Ciesz─Ö si─Ö na spotkanie. Mam nadziej─Ö, ┼╝e twoja podr├│┼╝ b─Ödzie r├│wnie bezproblemowa, jak moja. PS: Tu na dole jest naprawd─Ö gor─ůco".

Komentarze

nooo mocne... ale dobre

Caryca Katarzyna szukała...

Caryca Katarzyna szukała wytrawnego kochanka, lecz żaden z kandydatów nie wytrwał dłużej niż 50 orgazmów. Katarzyna była niepocieszona. Wkrótce jednak dowiedziała się ze w dalekiej syberyjskiej puszczy mieszka młody drwal, który może zaspokoić każda kobietę. Udała się Katarzyna do owego drwala i mówi:
- Albo zaspokoisz mnie 100 razy, albo mój kat zetnie ci głowę.
Drwal się zgodził i wspólnie z caryca odliczali kolejne orgazmy drwala:
- 1, 2, 3, ..50, ........,90, ..... Katarzyna ju┼╝ nie wytrzymuje, ale drwal m├│wi mia┼éo by─ç 100, to b─Ödzie 100, i licz─ů dalej. Gdy dosz┼éo do 99 orgazmu Katarzyna k┼éami─ůc krzyczy:
- 100!
- Nie, 99 m├│wi drwal.
- 100, według moich rachunków jest już setny raz.
- Caryco, m├│wi drwal, ja jestem cz┼éowiek prosty, ale uczciwy, pogubili┼Ťmy si─Ö w rachunkach wi─Öc zaczynamy od nowa!

Spotykaj─ů si─Ö dwie d*py....

Spotykaj─ů si─Ö dwie d*py. Jedna pyta:
- Jak masz na imi─Ö?
- d*pa, a jak ty masz na imi─Ö?
- d*pa.
- A to mamy co┼Ť wsp├│lnego.

Dw├│ch wi─Ö┼║ni├│w szykuje...

Dw├│ch wi─Ö┼║ni├│w szykuje sie do ucieczki. Jeden m├│wi:
- Postawimy przy bramie drabin─Ö i uciekniemy. Sprawdzi jak wygl─ůda sytuacja.
Po chwili drugi więzień wraca.
- Z ucieczki nici!
- Dlaczego?
- Bo brama jest otwarta!!!!!!!!!

Pewien człowiek został...

Pewien człowiek został skazany na 7 lat, 7 miesięcy i 7 dni więzienia.
- 7 dni za to, ze patrzył na Kaczyńskiego.
- 7 miesięcy za to, że patrzył przez lunetę.
- 7 lat za to, że luneta była przymocowana do karabinu...

Świstak mówi do Bogusława...

Świstak mówi do Bogusława Lindy:
- Co ty k...wa wiesz o zawijaniu?

Spotyka sie dw├│ch gosci...

Spotyka sie dw├│ch gosci w barze. Nie widzieli sie pare lat. Siedli przy ladzie i pija piwka. Po paru przychodzi czas na zwierzenia:
-Słuchaj stary. Widze ze Ty nie masz poblemu z podrywaniem dziewczyn, ja to nawet jak jakas ma sie spodoba to nie wiem co mam do niej powiedziec.
-A widzisz ta blondyne co wchodzi do kibla?
-No widz─Ö.
-Fajna?
-No Zaje****a.
-To podejdz pod kibel, jak wyjdzie powiedz "cze┼Ť─ç", a potem piewsze co Ci przyjdzie do glowy i rozmowa jakos si─Ö skleji.
tak tez zrobil. Wychodzi blondyna, a go┼Ť─ç ja zatrzymuje:
-Cze┼Ť─ç.
-No hej - odpowiada blondyna.
-Sra┼éa┼Ť?

Jad─ů wariaci autobusem...

Jad─ů wariaci autobusem i zepsu┼é si─Ö autobus. Wariaci pouciekali tylko kierowca by┼é normalny i poszed┼é zobaczy─ç co si─Ö zepsu┼éo. Idzie jeden wariat i m├│wi:
- A ja wiem co się zepsuło.
- A id┼║ mi st─ůd wariacie - odpowiada kierowca.
Przychodzi po raz drugi i m├│wi:
- A ja wiem co się zepsuło.
- A id┼║ mi st─ůd wariacie - odpowiada kierowca.
Sytuacja powtarza si─Ö po raz trzeci a wariat m├│wi to samo:
- A ja wiem co się zepsuło.
Zdenerwowany kierowca pyta si─Ö:
- No co?
- Autobus.

Ojciec pyta małego synka,...

Ojciec pyta ma┼éego synka, czy zna opowie┼Ť─ç o ptaszkach i pszcz├│┼ékach.
- Nie chc─Ö nic wiedzie─ç! - wybuchn─ů┼é ch┼éopiec uderzaj─ůc w p┼éacz.
Zmieszany ojciec pyta go, co się stało.
- Och, tatusiu - szlocha┼é ch┼éopiec - kiedy mia┼éem sze┼Ť─ç lat, okaza┼éo si─Ö, ┼╝e nie ma ┼Ťwi─Ötego Miko┼éaja, kiedy mia┼éem siedem, ┼╝e nie ma kr├│liczka wielkanocnego, w wieku o┼Ťmiu lat dowiedzia┼éem si─Ö, ┼╝e nie ma dobrej wr├│┼╝ki, a w wieku dziesi─Öciu - ┼╝e to nie bocian przynosi dzieci. I je┼Ťli teraz mi powiesz, ┼╝e doro┼Ťli si─Ö nie pieprz─ů, to nie b─Öd─Ö ju┼╝ mia┼é w co wierzy─ç!

Tury┼Ťci!...

Tury┼Ťci!
Je┼Ťli kiedy┼Ť, gdzie┼Ť straszliwie si─Ö zgubicie... oto co nale┼╝y uczyni─ç: rozgl─ůdamy si─Ö bacznie wok├│┼é, wybieramy jedn─ů, pierwsz─ů lepsz─ů drog─Ö i konsekwentnie trzymamy si─Ö jej do samego ko┼äca.
Potem, z Rzymu to już łatwizna...