#it
emu
psy
syn

Cudowna Kawo,...

Cudowna Kawo,
Kocham Ci─Ö i nigdy nie zapomn─Ö tego, co dzielimy ze sob─ů ka┼╝dego ranka. Niestety, ┼╝ycie jest nieub┼éagane i okrutne i dzisiaj musz─Ö rzuci─ç ci─Ö dla kogo┼Ť innego...
Nie wiem, czy powinienem Ci to m├│wi─ç, ale ona ma na imi─Ö W├│dka i moje uczucia do niej s─ů po prostu zbyt silne.
Wrócę jutro błagać Cię o przebaczenie. Mam nadzieję, że przyjmiesz mnie z powrotem.
Kocham ci─Ö.
Ja.

Putin, Bush i Kwa┼Ťniewski...

Putin, Bush i Kwa┼Ťniewski mieli mo┼╝liwo┼Ť─ç spotka─ç si─Ö i porozmawia─ç z Bogiem. B├│g pozwoli┼é ka┼╝demu na zadanie mu jednego pytania. Pierwszy pyta Bush:
- Bo┼╝e, kiedy Stany Zjednoczone wygraj─ů wojn─Ö z terroryzmem?
B├│g odpowiada:
- Jeszcze dwie, g├│ra trzy kadencje prezydenckie i terroryzm przestanie istnie─ç.
Drugi Kwa┼Ťniewski:
- Bo┼╝e, kiedy w Polsce zniknie problem bezrobocia?
B├│g odpowiada:
- Jeszcze pi─Ö─ç, sze┼Ť─ç kadencji prezydenckich i wszyscy Polacy b─Öd─ů pracowa─ç.
Trzeci Putin:
- Boże, a kiedy skończy się bieda w Rosji?
- To ju┼╝ nie za mojej kadencji... - odpowiada B├│g.

Kiedy rozw┼Ťcieczony Heniek...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

- Gdyby┼Ť wiedzia┼é, ┼╝e...

- Gdyby┼Ť wiedzia┼é, ┼╝e ┼Ťwiat sko┼äczy si─Ö za dwie, dok┼éadnie dwie minuty, to co by┼Ť zrobi┼é?
- Wybzykałbym wszystko, co się rusza. A ty?
- Stałbym nieruchomo.

Uczeń jeszybotu powiedział...

Uczeń jeszybotu powiedział raz do kolegi:
- Wiesz, po d┼éugich rozmy┼Ťlaniach doszed┼éem do wniosku, ┼╝e najdziwniejszym napojem na ┼Ťwiecie jest szklanka kawy.
- Dlaczego szklanka kawy?
- Najpierw wsypuje si─Ö do niej kaw─Ö, ┼╝eby by┼éa czarna. Potem dolewa si─Ö mleko, ┼╝eby by┼éa bia┼éa. Potem dodaje cykori─Ö, ┼╝eby by┼éa gorzka, a nast─Öpnie sypie cukier, ┼╝eby by┼éa s┼éodka. W ko┼äcu ogrzewa si─Ö j─ů, ┼╝eby by┼éa gor─ůca, a potem dmucha, ┼╝eby by┼éa zimna...

W pewnym dużym zakładzie...

W pewnym du┼╝ym zak┼éadzie produkcyjnym dyrekcja postanowi┼éa sprowadzi─ç japo┼äskiego robotnika-tokarza, aby pokaza─ç naszym tokarzom jak si─Ö pracuje w Japonii. Pierwszego dnia Japo┼äczyk ju┼╝ o 6:30 by┼é w robocie, przebra┼é si─Ö i stan─ů┼é przy miejscu pracy. Punktualnie gdy wybi┼éa 7:00 w┼é─ůczy┼é tokark─Ö i wzi─ů┼é si─Ö do roboty. Ju┼╝ w pierwszym miesi─ůcu wyrobi┼é 500% normy. Polacy patrzyli na niego, kiwali g┼éowami, ale robili po swojemu. Po jakim┼Ť czasie kierownictwo zauwa┼╝y┼éo, ┼╝e po sko┼äczonej robocie Japo┼äczyk wchodzi┼é na tokark─Ö, k┼éania┼é si─Ö i co┼Ť wykrzykiwa┼é po swojemu. Zaciekawieni sprowadzili t┼éumacza:
- On przeprasza swoich polski koleg├│w, ┼╝e nie przy┼é─ůcza si─Ö do ich strajku, ale nale┼╝y do innego zwi─ůzku zawodowego.

Przychodzi facet do krawca...

Przychodzi facet do krawca i zamawia marynarkę. Ten go zmierzył i powiedział, żeby przyszedł za tydzień.
Go┼Ť─ç przychodzi, mierzy i m├│wi:
- Chyba lewe rami─Ö krzywo uszyte...
- Ooo, to nic niech pan podniesie bark troch─Ö do g├│ry i b─Ödzie ok.
Go┼Ť─ç podnosi bark, i rzeczywi┼Ťcie, le┼╝y dobrze
- Ale, na plecach szew nier├│wno le┼╝y...
- Prosz─Ö si─Ö troch─Ö przekr─Öci─ç w prawo i ... O! teraz dobrze.
- A r─Ökaw? Za kr├│tki troch─Ö...
- Wystarczy lekko zdj─ů─ç r─Ök─Ö i b─Ödzie jak ula┼é.
Go┼Ť─ç ubiera t─Ö marynark─Ö, ustawi┼é si─Ö tak jak krawiec kaza┼é i poszed┼é
w niej do domu.
Idzie ulic─ů, i wtem s┼éyszy dobiegaj─ůcy g┼éos:
- Zobacz Zocha! Taka fajna marynarka, a taki paralityk w niej chodzi!

Hipermarket, stoisko...

Hipermarket, stoisko z serem i w─Ödlinami.
Kolejka niemiłosiernie długa. Facet z przodu kolejki do sprzedawczyni:
- kochanieńka, poproszę kiełbasy... tej... i tej... i ooo, tej...
nie, nie tej, a ooo tej... w┼éa┼Ťnie!
Teraz sera... tego... tego... tego i ooo, tego... nie, nie tego, tak, tego... dobrze!
Ludzie z kolejki zdrowo wkurzeni, zaczynaj─ů szumie─ç:
- Panie, co Pan!!! Po┼Ťpiesz si─Ö Pan!!! Ile┼╝ mo┼╝na?!!
Facet powoli si─Ö odwraca i m├│wi:
- Pan... pan.. pan.. i ooo, pan ... nie, nie pan, đ░ pan... odpie**lcie si─Ö!!!