#it
emu
psy
syn

Do kogo piszesz ten list...

Do kogo piszesz ten list ? pyta ┼╝ona m─Ö┼╝a.
Czemu pytasz ?
Oj, ty zawsze musisz wszystko wiedzie─ç!
odpowiada ┼╝ona.

Katarzyna skar┼╝y si─Ö...

Katarzyna skar┼╝y si─Ö kole┼╝ance przez telefon:
- Nawet sobie nie wyobra┼╝asz co ja prze┼╝ywam - m├│wi Kasia
- Co się stało?
- Dowiedzia┼éam si─Ö, ┼╝e m─ů┼╝ mnie zdradzi┼é, a ja przecie┼╝ tak cz─Östo jestem mu wierna... ´╗┐

Przychodzi ┼╝ona do domu...

Przychodzi ┼╝ona do domu i widzi m─Ö┼╝a le┼╝─ůcego w kuchni na stole, zupe┼énie nagiego, obsypanego m─ůk─ů...
- Co się stało??? Pyta mocno zaniepokojona
- Przecie┼╝ kaza┼éa┼Ť mi ukr─Öci─ç ciasto na jajach...

M─ů┼╝ po pracy biegiem...

M─ů┼╝ po pracy biegiem wpada do domu i nie m├│wi─ůc ani s┼éowa ┼éapie walizk─Ö zabiera si─Ö za pakowanie swoich rzeczy. ┼╗ona w konsternacji:
- Co robisz?!?
- Jad─Ö na wysp─Ö Figlimigli!!
- Po co?
- Tam kobiety p┼éac─ů m─Ö┼╝czyznom za seks. 3 dolary za numerek!
Żona natychmiast zaczęła się również pakować.
- A ty dlaczego si─Ö pakujesz?
- Jad─Ö z Tob─ů!
- Po co?
- Ooo, kochaniutki, ja musz─Ö zobaczy─ç jak Ty dasz rad─Ö prze┼╝y─ç za 6 dolar├│w miesi─Öcznie.

Jedzie rodzina szos─ů:...

Jedzie rodzina szos─ů: m─ů┼╝, ┼╝ona i dwuletni Ja┼Ť. Zatrzymuje ich policja i bada ich alkomatem
M─ů┼╝: 2 promile,
- Do radiowozu! Ju┼╝!
- Ale┼╝ panie, macie alkomat zepsuty, niech pan bada ┼╝on─Ö!
┼╗ona: 2 promile.
- Tym bardziej do radiowozu!
- Ale┼╝ naprawd─Ö nic nie pili┼Ťmy! Niech pan zbada Jasia! Dziecku przecie┼╝ by┼Ťmy nie dawali!
Ja┼Ť: 2 promile.
- Przepraszamy pa┼ästwa, rzeczywi┼Ťcie mamy zepsuty alkomat. Prosz─Ö jecha─ç dalej, do widzenia! - m├│wi policjant.
Rodzinka jedzie dalej. Po chwili m─ů┼╝ odwraca si─Ö do ┼╝ony i m├│wi:
- Widzisz? A m├│wi┼éa┼Ť, ┼╝eby Jasiowi nie dawa─ç!

Jak wygl─ůda mi┼éo┼Ť─ç w...

Jak wygl─ůda mi┼éo┼Ť─ç w ma┼é┼╝e┼ästwie?
- To proste: on kocha j─ů za-┼╝arcie, a ona jego za-wzi─Öcie.

- Panie Kowalski, rozważyłem...

- Panie Kowalski, rozwa┼╝y┼éem wszystko - m├│wi s─Ödzia na rozprawie rozwodowej. - I postanowi┼éem przyzna─ç pa┼äskiej ┼╝onie dwa tysi─ůce z┼éotych miesi─Öcznie.
- ┼Üwietnie, wysoki s─ůdzie. Ja te┼╝ czasem dorzuc─Ö jej par─Ö groszy.

- Dlaczego chce si─Ö pan...

- Dlaczego chce si─Ö pan rozwie┼Ť─ç z ma┼é┼╝onk─ů?
- Wi─Öc, wysoki s─ůdzie, pozna┼éem j─ů, o┼Ťwiadczy┼éem si─Ö, potem by┼é ┼Ťlub, syn nam si─Ö urodzi┼é, ochrzcili┼Ťmy, potem jako┼Ť urodziny by┼éy moje, potem te┼Ťciowa mi zmar┼éa, potem lepsz─ů prac─Ö dosta┼éem, potem ┼╝e┼Ťmy mieszkanie sobie kupili, syn do przedszkola poszed┼é, dosta┼éem awans, podwy┼╝k─Ö, kupi┼éem samoch├│d, przeprowadzili┼Ťmy si─Ö znowu, dziecko do pierwszej komunii posz┼éo...
- No, to wygl─ůda na wyj─ůtkowo udane po┼╝ycie ma┼é┼╝e┼äskie, sk─ůd wniosek o rozw├│d?
- No bo, wysoki s─ůdzie, ostatnio jako┼Ť ┼╝adnej okazji wi─Ökszej nie by┼éo i ma┼é┼╝onk─Ö ┼╝em na trze┼║wo zobaczy┼é...

Wczoraj wieczorem dyskutowali┼Ť...

Wczoraj wieczorem dyskutowali┼Ťmy jak zwykle z ┼╝on─ů o tym i o tamtym...
Dochodz─ůc do jak┼╝e delikatnego tematu eutanazji, o wyborze mi─Ödzy ┼╝yciem
i ┼Ťmierci─ů, powiedzia┼éem:
- Nie pozwól mi żyć w takim stanie, bym był zależny od
jakichkolwiek urz─ůdze┼ä i karmiony przez rurk─Ö z jakiej┼Ť butelki.
- Je┼Ťli przyjdzie mi znale┼║─ç si─Ö w takiej sytuacji, lepiej
od┼é─ůcz mnie od urz─ůdze┼ä, kt├│re trzymaj─ů mnie przy ┼╝yciu'.

A ona wsta┼éa, wy┼é─ůczy┼éa telewizor i komputer, a piwo wyla┼éa do zlewu...

Głupia baba.!!!

Zaradna ┼╝ona....

Zaradna ┼╝ona.

┼╗ona odwiedza m─Ö┼╝a w wi─Özieniu.M─ů┼╝ niezadowolony pyta:
- Czemu tak d┼éugo do mnie nie przychodzi┼éa┼Ť?.
- Chodzi┼éam do naczelnika wi─Özienia,┼╝eby za┼éatwi┼é ci zwolninie warunkowe,cho─çby jeden roczek,przecie┼╝ dosta┼ée┼Ť 25 lat.
- No i co?.
- A on za każdym razem składał mi niedwuznaczne propozycje.
- I co zrobi┼éa┼Ť?.
- Co,co... Zbieraj si─Ö, idziemy do domu!.