- A dok膮d to obywatelu...

- A dok膮d to obywatelu ? Pyta policjant pijanego.
- Id臋 wys艂ucha膰 kazania !
- A kto wyg艂asza kazania o trzeciej w nocy ?!
- Moja 偶ona.

- Wiesz stary, nie pal...

- Wiesz stary, nie pal tyle tych fajek, one niszcz膮 sk贸r臋.
- Hola hola przyjacielu, a alkohol?
- Alkohol to j膮 nawil偶a, balsamuje.
- G贸wno prawda, on to dopiero niszczy sk贸r臋, szczeg贸lnie na 艂okciach i kolanach.

Marz臋, by przesta膰 pi膰...

Marz臋, by przesta膰 pi膰
- To dlaczego nie przestaniesz?
- Bo czym偶e jest 偶ycie bez marze艅...

呕ona do m臋偶a: ...

呕ona do m臋偶a:
- Gdzie by艂e艣 ca艂膮 noc?!
- W pubie "U Edka".
- By艂am tam i nie by艂o tam ciebie!!!
- A sprawdza艂a艣 pod sto艂ami?

Ksi膮dz spotyka swojego...

Ksi膮dz spotyka swojego parafianina kompletnie zalanego.
- Znowu pi艂e艣?! - wo艂a oburzony. - A wczoraj by艂em tak szcz臋艣liwy, gdy zobaczy艂em, 偶e jeste艣 trze藕wy!
- Tak, prosz臋 ksi臋dza, ale dzisiaj jest moja kolej na to, 偶eby by膰 szcz臋艣liwym!

Do m贸zgu dochodzi艂y wie艣ci...

Do m贸zgu dochodzi艂y wie艣ci z r贸偶nych organ贸w, 偶e co艣 jest nie tak, wi臋c zwo艂a艂 walne zgromadzenie, aby om贸wi膰 ten problem.
- Witam wszystkich! Czas na pro艣by, skargi, za偶alenia. M贸wcie!
Pierwsze odezwa艂y si臋 nerki:
- Szanowny m贸zgu, prosimy o tydzie艅 urlopu. Nasz pan ci膮gle co艣 pije, a my ju偶 nie mo偶emy wytrzyma膰, padamy z wycie艅czenia!
- Macie moj膮 zgod臋 - odpar艂 m贸zg. - Tydzie艅 urlopu. Kto nast臋pny?
Odezwa艂a si臋 w膮troba:
- Ja te偶 ju偶 nie mog臋, facet ci膮gle chla gorza艂臋 i ja wysiadam. Prosz臋 o 10 dni urlopu.
- Prosz臋 bardzo - zadecydowa艂 m贸zg. - Kto nast臋pny?
Odzywaj膮 si臋 p艂uca:
- My prosimy o 2 tygodnie wolnego, bo nasz pan ci膮gle pali i pali. Ledwo dychamy od tego dymu, ledwo ci膮gniemy.
- Wyra偶am zgod臋 - odpar艂 m贸zg. - Czy kto艣 jeszcze?
W tym momencie rozleg艂 si臋 ledwo s艂yszalny g艂osik:
- Ja te偶! Ja te偶 poprosz臋 o 2 tygodnie urlopu!
- Mo偶e by艣 chocia偶 wsta艂 i si臋 przedstawi艂! - krzykn膮艂 m贸zg.
- Gdybym m贸g艂 sta膰, to nie prosi艂bym o urlop!

Kobieto! Chcesz, 偶eby...

Kobieto! Chcesz, 偶eby tw贸j m膮偶 szybko wr贸ci艂 z pijanki z kolegami? Wy艣lij mu SMS-a o tre艣ci ''Bierz wino i przyje偶d偶aj, m贸j idiota wr贸ci jutro'' - a potem wy艂膮cz telefon.

Podobno 偶ony odchodz膮...

Podobno 偶ony odchodz膮 od m臋偶贸w alkoholik贸w. Tylko nigdzie niestety nie
powiedziano ile trzeba wypi膰.

Pijaczyna kl臋czy pod...

Pijaczyna kl臋czy pod latarni膮 uliczn膮 i puka w te ma艂e drzwiczki u do艂u s艂upa.
- J贸zek... otw贸rz...
Cisza.
- Nooo... J贸zeeek otw贸rz...
Dalej cisza. Podchodzi obcy facet.
- Cz艂owieku, przecie偶 tam nie ma 偶adnego J贸zka!
- Jak to nie ma?! 艢wiat艂o si臋 艣wieci!!!

Sypialnia, ranek. Go艣ciu...

Sypialnia, ranek. Go艣ciu si臋 budzi, rozgl膮da, patrzy ze zmarszczonym czo艂em w wielkie lustro... Z kuchni dobiega g艂os:
- Zenek 艣niadanie!
Go艣膰 uderza si臋 w czo艂o, na twarzy u艣miech zrozumienia.
- No w艂a艣nie... Zenek!