Don Corleone zatrudni艂...

Don Corleone zatrudni艂 g艂uchoniemego ksi臋gowego, aby niczego nie pods艂uchiwa艂 i aby niczego nie wygada艂. Wyb贸r by艂 trafny, ale ksi臋gowy by艂 jeszcze nadzwyczajny. Po roku okaza艂o si臋, 偶e brakuje 10 mln dolar贸w.
Don Corleone zorganizowa艂 ma艂e zebranie z prawnikiem, kt贸ry zna艂 j臋zyk
migowy oraz ksi臋gowym.
- Zapytaj sk*rwiela, gdzie jest moja forsa
Ksi臋gowy roz艂o偶y艂 bezradnie r臋ce z niewinn膮 min膮 sugeruj膮c, 偶e nie wie o
co chodzi. Nie trzeba by艂o t艂umaczy膰.
Don Corleone wyci膮gn膮艂 l艣ni膮cy srebrny pistolet, przy艂o偶y艂 do czo艂a
ksi臋gowemu i kaza艂 przet艂umaczy膰 prawnikowi.
- Pytam po raz drugi i trzeci raz nie b臋d臋 pyta艂.
Ksi臋gowy zmi臋k艂 i pokaza艂 na migi prawnikowi, 偶e forsa jest zakopana na
jego podw贸rku pod wysokim drzewem.
- Co ta 艣winia powiedzia艂a? - zapyta艂 Don Corleone.
- Powiedzia艂, 偶e nie masz jaj 偶eby poci膮gn膮膰 za spust! - przet艂umaczy艂 prawnik

Pewien swiezo upieczony...

Pewien swiezo upieczony magister dostal prace w supermarkecie. Pierwszego dnia podchodzi do niego szef i mowi:
- Dobra, to masz tu pan miotle i niech pan na poczatek troche pozamiata...
- Ale jak to, przeciez ja skonczylem uniwersytet!!!
- Aha, to przepraszam... No dobrze... A wiec widzi pan - to jest miotla. A w ten sposob sie zamiata...

Babcia i dziadek siedz膮...

Babcia i dziadek siedz膮 na 艂awce i rozmawiaj膮:
- Wiesz Marian, troch臋 czuj臋 si臋 g艂upio, siedz膮c na 艂awce w parku. M艂odzi tak dziwnie na nas patrz膮.
- Czuj臋 si臋 podobnie. Mo偶e chod藕my do domu, zaparz臋 herbatk臋 i poogl膮damy sobie leki.

- Panie doktorze, jeste艣my...

- Panie doktorze, jeste艣my ma艂偶e艅stwem ju偶 siedem lat, a dzieci jako艣 nie mamy!
- Prosz臋 si臋 rozebra膰. Hmmm... Diagnozuj臋, 偶e wszystko OK. Prosz臋 poprosi膰 m臋偶a.
- Ale to ja jestem m臋偶em...

Wyjecha艂 rolnik kombajnem...

Wyjecha艂 rolnik kombajnem na pole, pukn膮艂 si臋 w czo艂o i m贸wi:
- O kurde, zapomnia艂em zasia膰!

Godzina 10, do kuchni...

Godzina 10, do kuchni wchodzi informatyk z grobow膮 min膮. 呕ona pyta:
- Kochanie, co si臋 sta艂o, czemu jeste艣 taki smutny? Masz problem z algorytmem?
- Nie mam.
- Nie wiesz jak rozwi膮za膰 problem z programem, kt贸ry pisa艂e艣 ca艂膮 noc?
- Nie, wiem.
- No to czemu taki smutny? Nie wyspa艂e艣 si臋?
- Wyspa艂em.
No to co si臋 sta艂o?
- Spa艂em na backspace

Rzecz dzieje si臋 w dowolnie...

Rzecz dzieje si臋 w dowolnie wybranym ko艣ciele w nieokre艣lonej porze dowolnie wybranego dnia. W zak膮tku 艣wi膮tyni konfesjona艂, w nim przysypiaj膮cy ksi膮dz. Nagle cisz臋 burz膮 otwierajace si臋 drzwi, przez kt贸re w艂a艣ciwym dla tego zawodu krokiem wchodzi 偶ul. Ksi膮dz popada w lekk膮 panik臋 偶yj膮c nadziej膮, 偶e wspomniany wcze艣niej nie zabawi w 艣wi膮tyni d艂u偶ej. Niestety 呕ulian twardo zmierza w stron臋 konfesjona艂u i zasiada w miejscu przeznaczonym dla grzesznika. Ksi膮dz czeka - po drugiej stronie kratki s艂ycha膰 jedynie poj臋kiwania i posapywania - 偶adnych s艂贸w. Po d艂u偶szej chwili ksi膮dz wymownie puka w okienko - 偶ul dalej nic, jedynie st臋knie od czasu do czasu. Ksi膮dz powt贸rnie puka, menel twardo nic. Ksi膮dz puka, juz zdecydowanie mocniej, po raz trzeci, po drugiej stronie chwila ciszy i w ko艅cu 呕ulian m贸wi:
- Ty mi tu bracie nie stukaj - u mnie te偶 nie ma papieru.

M臋偶czyzna wchodzi wieczorem...

M臋偶czyzna wchodzi wieczorem do lokalu. Spostrzega siedz膮c膮 przy barze atrakcyjna kobiet臋. Podchodzi i zagaja:
- Co porabiasz, 艣licznotko?
Ona patrzy mu w oczy i odpowiada:
- Co porabiam? Dymam, kogo popadnie. Wszystkich jak leci. Starannie, na wylot i wsz臋dzie. W domu, w biurze, nawet tutaj. Uwielbiam dyma膰 kogo si臋 da. Od kiedy sko艅czy艂am nauki, nie robi臋 nic innego.
Na to on:
- Co艣 podobnego! Ja te偶 jestem prawnikiem. A pani mecenas to w kt贸rej kancelarii pracuje?

Na wsi zabitej dechami...

Na wsi zabitej dechami do sklepu wchodzi go艣膰 w garniturze i z nienagann膮 manier膮 pyta:
- Czy dostan臋 u pana serek Valbon?
Ekspedient za lad膮 patrzy na niego jak na kosmit臋 i odpowiada jak na ch艂opa przysta艂o:
- Nie ma.
Klient:
- Dziekuj臋, do widzenia.
- Panie poczekaj pan. Nie mamy sera Valbon, ale mamy 偶贸艂ty ser i bia艂y ser.
- Nie dzi臋kuj臋. Chcia艂em ser Valbon. Do widzenia.
- Panie poczekaj pan. A co to jest ten ser Valbon?
- Serek Valbon to jest taki mi臋ciutki serek pokryty cieniutk膮 warstw膮 jadalnej ple艣ni...
- A to nie mamy takiego sera...
- Nic nie szkodzi... Do widzenia panu.
- Panie. Poczekaj pan. Sera Valbon to my nie mamy, ale s膮 za to pomidory Valbon i szynka Valbon...