#it
emu
psy
syn

Facet kupił domek jednorodzinn...

Facet kupi┼é domek jednorodzinny i z tej okazji postanowi┼é urz─ůdzi─ç impreze. Przysz┼éo sporo ludzi, wi─Ökszo┼Ť─ç zabra┼éa ze sob─ů swoje psy. Wpu┼Ťcili je do ogrodu. Po jakim┼Ť czasie jak juz wszyscy byli nie┼║le *upici, wyszli sobie do ogr├│dka ┼╝eby si─Ö przewietrzy─ç. Nagle doberman jednego z go┼Ťci przybiega i trzyma w pysku ma┼éego bia┼éego pudelka, ca┼éego w piachu. Facet patrzy przera┼╝ony na tego psa i m├│wi:
-Bo┼╝e, co ja teraz zrobi─Ö !? Przecie┼╝ to jest pudel mojego s─ůsiada, on go niedawno kupi┼é, to jeszcze szczeniak by┼é...
Jeden z go┼Ťci wpada na pomys┼é:
-To możemy zrobić tak: my tego psa umyjemy, wysuszymy, postawimy do budy i wyjdzie, że niby pies mu zdechł.
Jak pomy┼Ťleli tak zrobili. Nast─Öpnego dnia do faceta przychodzi jego s─ůsiad i m├│wi:
-Panie, ale tu si─Ö dziwne rzeczy dziej─ů! Pies mi zdech┼é, ja go zakopa┼éem, a teraz patrz─Ö- czysty w budzie siedzi...

Pewna kobieta hodowala...

Pewna kobieta hodowala pomidory. Niestety, choc byly one bardzo smaczne, nie mogly jednak nabrac koloru. Zazdroscila wiec sasiadowi, ktorego pomidory kusily zza plotu piekna czerwienia. Pewnego dnia postanowila wiec poprosic go o zdradzenie ogrodniczego sekretu.
-To proste - tlumaczy sasiad. Dwa razy dziennie obnazam sie w obecnosci moich pomidorow, a one czerwienia sie ze wstydu.
Kobieta postanowila wiec wyprobowac ten sposob w swoim ogrodzie. Po tygodniu sasiad pyta ja, czy pomidory nabraly koloru.
-Nie - odpowiada kobieta. Ale niech pan spojrzy, jakie za to ogorki w tym roku urosly!

Z┼éowi┼é w─Ödkarz z┼éot─ů...

Z┼éowi┼é w─Ödkarz z┼éot─ů rybk─Ö.Rybka z┼éota wi─Öc m├│wi
-wypu┼Ť─ç mnie dobry cz┼éowieku a spe┼éni─Ö trzy twoje ┼╝yczenia, a w─Ödkarz na to:
-nie chc─Ö nic od ciebie- i wrzuci rybk─Ö do wody..
Rybka p┼éynie i my┼Ťli -kurcze nie tak by┼éo w tej bajce...
Wychyliła łepek nad wodę i cicho szepcze:
-gdy rano wstaniesz trzy pierwsze twoje ┼╝yczenia zostan─ů spe┼énione..
W─Ödkarz rano wstaje.ods┼éania okno....przeci─ůga si─Ö i m├│wi:
-ch** w dupę!Kotwica w plecy!Byle pogoda była!

Było trzech kumpli: Zaczepka,...

Było trzech kumpli: Zaczepka, Stulpysk i Kultura.
Pewnego dnia Zaczepka zagin─ů┼é, wi─Öc przyjaciele poszli na policj─Ö, zg┼éosi─ç zagini─Öcie. Przed komisariatem Stulpysk m├│wi:
- Ty, Kultura, tutaj zaczekaj, a ja wszystko za┼éatwi─Ö i wszed┼é do ┼Ťrodka.
- Nazwisko? - pyta policjant.
- Stulpysk.
- Gdzie pańska kultura?
- Została za drzwiami.
- To czego pan tu szuka?
- Zaczepki...

Do gabinetu dyrektora...

Do gabinetu dyrektora wchodzi sekretarka:
- Panie dyrektorze, jest tutaj inżynier Kowalski i mówi, że ma mały interes...
- A czy to moja wina? Niech idzie do seksuologa...

- Cze┼Ť─ç ma┼éa, nie bola┼éo...

- Cze┼Ť─ç ma┼éa, nie bola┼éo jak spada┼éa┼Ť z nieba?
- My┼Ťlisz, ┼╝e z┼éapi─Ö si─Ö na taki tani podryw?
- Nie, powa┼╝nie, wygl─ůdasz jak Felix Baumgartner.

- To prawda, ┼╝e jeste┼Ť...

- To prawda, ┼╝e jeste┼Ť niezdecydowany?
- C├│┼╝ i tak, i nie.

Na butach importowanych...

Na butach importowanych z Chin: "Nie chodzi─ç po deszczu."

Wiecie, ┼╝e do nieba trafia...

Wiecie, że do nieba trafia maksymalnie 10% kobiet? Jest to odgórnie ustalone - inaczej tam też byłoby piekło.

Do urz─Ödu przychodzi...

Do urz─Ödu przychodzi go┼Ť─ç. Jest rok 1989, nied┼éugo po upadku komuny:
- Dzień dobry, chce zmienić nazwisko.
- A jak si─Ö pan nazywa?
- Bezjajcow. To takie staromodne, chcia┼ébym nazywa─ç si─Ö jako┼Ť po ameryka┼äsku.
- Dobrze. Niech pan przyjdzie za tydzień po dowód.
Po tygodniu go┼Ť─ç przychodzi, odbiera dow├│d i czyta nazwisko: Yonderbrack...