emu
psy
syn

Izba porodowa, radosny...

Izba porodowa, radosny s┼éoneczny ranek, pod oknami grupki m─Ö┼╝czyzn z obowi─ůzkowymi kwiatkami w r─Ökach. Oddychaj─ů ┼Ťwie┼╝ym powietrzem, i wykrzykuj─ů ┼╝onom stoj─ůcym w oknach:
- Oluniu, ja ciebie kocham!!!
- Monisiu, poka┼╝!
- Kasieńko do kogo podobny?!
- Małgosiu, chłopak czy dziewczynka?
Nagle dziki krzyk:
- Wiecha!!!
Wszyscy cichn─ů i wymieniaj─ů spojrzenia. Stoi ch┼éopek w ubraniu roboczym, w gumofilcach i wrzeszczy:
- Wiecha!!! Świniom witaminy dzisiaj podawać?!...

Pewna para by┼éa ┼Ťwie┼╝o...

Pewna para by┼éa ┼Ťwie┼╝o po ┼Ťlubie - dwa tygodnie temu by┼éo wesele. M─ů┼╝, jakkolwiek wielce w ma┼é┼╝once zakochany, nabra┼é ochoty, by spotka─ç si─Ö ze starymi kumplami i poimprezowa─ç w ich ulubionym barze. Zacz─ů┼é si─Ö wiec ubiera─ç i m├│wi do ┼╝ony:
- Kochanie, wychodzę, ale wrócę niedługo.
- A dok─ůd idziesz, misiaczku? - zapyta┼éa ┼╝ona.
- Id─Ö do baru, ┼Ťlicznotko. Mam ochot─Ö na ma┼ée piwko.
- Chcesz piwo, m├│j ukochany? - ┼╝ona podesz┼éa do lod├│wki, otworzy┼éa drzwi i zaprezentowa┼éa mu 25 r├│┼╝nych rodzaj├│w piwa z 12 kraj├│w: Niemiec, Holandii, Anglii i innych. M─ů┼╝ stan─ů┼é zaskoczony i jedyne, co zdo┼éa┼é wydusi─ç z siebie to:
- Tak, tak cukiereczku... ale w barze... no wiesz... te chłodzone kufle...
Nie zd─ů┼╝y┼é sko┼äczy─ç, gdy ┼╝ona mu przerwa┼éa:
- Chcesz do piwa sch┼éadzany kufel? Nie ma problemu - i wyj─Ö┼éa z zamra┼╝arki wielki, oszroniony kufel. Ale m─ů┼╝, cho─ç nieco ju┼╝ blady z wra┼╝enia, nie dawa┼é za wygran─ů:
- No tak, skarbie, ale wiesz, w barach maj─ů takie naprawd─Ö ┼Ťwietne i pyszne przystawki... nie b─Öd─Ö d┼éugo. Wr├│c─Ö naprawd─Ö szybko, obiecuj─Ö.
- Masz ochotę na przystawki, niedźwiadku? - żona otworzyła drzwi od szafki, a tam słone paluszki, orzeszki, chipsy, pieczone skrzydełka, marynowane grzybki i wiele innych smakołyków.
- Ale kochanie... w barze... no wiesz... te m─Öskie gadki, przeklinanie, niewyszukany j─Özyk...
- Chcesz przekleństw, moje ciasteczko? ZATEM PIJ TO K***SKIE PIWO Z J***NEGO ZMROŻONEGO KUFLA I ŻRYJ PIE****ONE PRZYSTAWKI!! JESTEŚ TERAZ, DO **UJA CIEŻKIEGO, ŻONATY I NIGDZIE, k***a, NIE WYJDZIESZ!!! POJĄŁEŚ, S***WYSYNU!?!?!?

Dwoje kochank├│w le┼╝y...

Dwoje kochanków leży w łóżku, gdy nagle dzwoni telefon. Ona odbiera.
- Kto dzwonił? - pyta on.
- M├│j m─ů┼╝.
- I co mówił?
- ┼╗e sp├│┼║ni si─Ö do domu, bo gra z tob─ů w bryd┼╝a.

M─ů┼╝ wraca sp├│┼║niony z...

M─ů┼╝ wraca sp├│┼║niony z pracy i ju┼╝ w przedpokoju pyta ┼╝on─Ö:
- Ogl─ůda┼éa┼Ť mecz?
- Ogl─ůda┼éam,
- I kto wygrał?
- Nasi 2:0.
- A kto strzelił bramki, wiesz?
- Lewandowski i jaki┼Ť Replay...

┼╗ona ch─Ödo┼╝y z kochankiem,...

┼╗ona ch─Ödo┼╝y z kochankiem, gdy nagle wraca jej m─ů┼╝.
- Schowaj si─Ö do szafy - m├│wi.
Do sypialni wchodzi m─ů┼╝.
- Czemu ty jeste┼Ť naga?
- Bo nie mam w co się ubrać, tak mało rzeczy mi kupujesz... - narzeka kobieta.
- Przesadzasz - m├│wi m─ů┼╝ i otwiera szaf─Ö.
- Jedna bluzka, dwie bluzki, trzy bluzki... siedem bluzek, siema J├│zek!, osiem bluzek, dziewi─Ö─ç...

John O'Riley był członkiem...

John O'Riley był członkiem Irlandzkiego Klubu Mistrzów Toastów i pewnego wieczoru podczas lokalnego konkursu na najlepszy toast wygrał zawody. Jego toast, który został uznany za najlepszy:
"Wypijmy za najlepsze lata mojego ┼╝ycia sp─Ödzone mi─Ödzy nogami mojej ┼╝ony!!!"
Kiedy John wr├│ci┼é do domu ┼╝ona spyta┼éa jak by┼éo na spotkaniu klubu oczywi┼Ťcie pochwali┼é si─Ö, ┼╝e wygra┼é konkurs na najlepszy toast. ┼╗ona oczywi┼Ťcie spyta┼éa jak brzmia┼é ten toast.
- "Wypijmy za najlepsze lata mojego ┼╝ycia sp─Ödzone w ko┼Ťciele z moj─ů ┼╝on─ů!!!"
- To mi┼ée John, ┼╝e wspomnia┼ée┼Ť o mnie w swoim toa┼Ťcie...
Następnego ranka pani O'Riley wybrała się na zakupy i spotkała znajomego policjanta, który też był na konkursie toastów.
- Witam, pani O'Riley. Toast pani męża był niesamowity, musiał wygrać...
- Faktycznie - rzek┼éa pani O'Riley - ale ┼╝eby by─ç ca┼ékiem szczer─ů, by┼é tam tylko dwa razy, za pierwszym razem zasn─ů┼é, a drugi raz musia┼éam go tam wci─ůgn─ů─ç za uszy...

Bogaty biznesmen dzwoni...

Bogaty biznesmen dzwoni z biura do swojej posiad┼éo┼Ťci. Telefon odbiera kamerdyner.
- Czy w domu wszystko w porz─ůdku? - pyta biznesmen.
- Nie. Pańska żona przyjmuje teraz w swojej sypialni kochanka.
- Natychmiast ich zastrzel!
Po chwili kamerdyner wraca.
- Już to zrobiłem - mówi do słuchawki.
- Doskonale, a teraz ich ciała zrzuć ze skały za domem.
- O czym pan mówi, przy naszym domu nie ma żadnych skał...
- Czy to numer 342-12-11?
- Nie, pomyłka.
- ...?

- Znowu zala┼ée┼Ť si─Ö w...

- Znowu zala┼ée┼Ť si─Ö w trupa! Przecie┼╝ da┼ée┼Ť mi s┼éowo, ┼╝e staniesz si─Ö innym cz┼éowiekiem.
- I sta┼éem si─Ö nim, ale ten drugi cz┼éowiek te┼╝ zacz─ů┼é pi─ç..

Pan Nowak udał się do...

Pan Nowak udał się do szpitala po wyniki badań żony.
Pracownik szpitala m├│wi:
- Bardzo nam przykro, ale mieli┼Ťmy tu troch─Ö zamieszania i niestety wyniki pa┼äskiej ┼╝ony wr├│ci┼éy z laboratorium razem z wynikami jakiej┼Ť innej pani Nowak i teraz nie wiemy, kt├│re s─ů kt├│re. Szczerze m├│wi─ůc, ani te, ani te nie s─ů nadzwyczajne.
- Co to znaczy?
- Jedna z pań ma Alzheimera, a druga uzyskała pozytywny wynik testu na AIDS.
- Ale chyba badania mo┼╝na powt├│rzy─ç?!
- Teoretycznie mo┼╝na, ale te badania s─ů bardzo drogie, a Narodowy Fundusz Zdrowia nie zap┼éaci za dwa testy dla tego samego pacjenta.
- To co ja mam robi─ç?
- Narodowy Fundusz Zdrowia zaleca w takiej sytuacji, by zawi├│z┼é Pan ┼╝on─Ö do ┼Ťr├│dmie┼Ťcia i tam zostawi┼é. Je┼╝eli trafi sama do domu, po prostu prosz─Ö zrezygnowa─ç ze wsp├│┼é┼╝ycia.

Dwie blondynki przy kawie...

Dwie blondynki przy kawie rozmawiaj─ů na temat swoich m─Ö┼╝├│w:
- M├│j m─ů┼╝ panicznie boi si─Ö paj─ůk├│w.
- Eee, to nic, m├│j to pederasta - po tych s┼éowach wychodzi z drugiego pokoju m─ů┼╝ i m├│wi:
- Tyle razy Ci mówiłem kochanie, FILATELISTA!