Jad膮 na rowerach dwaj...

Jad膮 na rowerach dwaj m臋偶czy藕ni. Jeden krzyczy do drugiego:
- Panie b艂otnik si臋 panu telepie!
- Co?
- B艂otnik si臋 panu telepie!
Na co drugi:
- Nic nie s艂ysz臋, bo mi si臋 b艂otnik telepie

Kierownik sklepu wzywa...

Kierownik sklepu wzywa do siebie sprzedawczyni臋 (oczywi艣cie blondynk臋), kt贸ra sp贸藕ni艂a si臋 dwie godziny do pracy.
- Prosz臋 si臋 nie gniewa膰 - t艂umaczy si臋 blondynka - ale jestem w ci膮偶y!
- Naprawd臋? Od kiedy?
- No... B臋d膮 ju偶 jakie艣 dwie godziny...

Do gabinetu dyrektora...

Do gabinetu dyrektora wchodzi sekretarka:
- Panie dyrektorze, jest tutaj in偶ynier Kowalski i m贸wi, 偶e ma ma艂y interes...
- A czy to moja wina? Niech idzie do seksuologa...

Zaj臋cia z savoir-vivreu....

Zaj臋cia z savoir-vivreu. Prowadzi kobieta, w艣r贸d uczestnik贸w sami panowie.
Pani zadaje pytanie:- Jeste艣cie na przyj臋ciu lub w restauracji.
Musicie uda膰 si臋 w pewne miejsce. Jak usprawiedliwicie przed swoj膮 towarzyszk膮 sw膮 chwilow膮
nieobecno艣膰.- Id臋 si臋 wysika膰 - pad艂a propozycja z sali.
- No niestety - odpar艂a prowadz膮ca - s艂owo "wysika膰" mo偶e zosta膰 uznane za Prostackie I grubia艅skie.
- Przepraszam, ale musz臋 uda膰 si臋 do ubikacji - zg艂osi艂 si臋 inny uczestnik.
- No c贸偶 - prowadz膮ca na to - m贸wienie o ubikacji przy jedzeniu trudno zaliczy膰 do kanon贸w kultury. Mo偶e jakie艣 inne pomys艂y?
- Pani wybaczy - na to kolejny uczestnik - ale musz臋 uda膰 si臋 u艣cisn膮膰 kogo艣, kogo mam nadziej臋 przedstawi膰 pani po kolacji.

Za du偶o horror贸w?

Autorzy programu telewizyjnego na 艣rodku korytarza hotelowego postawili ma艂膮 dziewczynk臋. A reakcj臋 go艣ci wychodz膮cych z windy filmowali ukryt膮 kamer膮.

Wiadomo艣ci w radio:...

Wiadomo艣ci w radio:
- Dzisiaj dla odmiany ani s艂owa o Smole艅sku. Mamy za to z艂膮 wiadomo艣膰 dla alergik贸w: brzoza nied艂ugo zacznie pyli膰.

-Za jak膮 dru偶yn膮 by艂 Noe?...

-Za jak膮 dru偶yn膮 by艂 Noe?
-Za Ark膮.

-Jak nazywa si臋 pszczo艂a bez czo艂a?
-Psz..

-Jak nazywa si臋 miasto kt贸re 偶egna ry偶?
-PAry偶

Tu偶 przed odlotem samolotu...

Tu偶 przed odlotem samolotu pasa偶erowie zostali poinformowani, o op贸藕nieniu. Po godzinie samolot wreszcie wystartowa艂. Jeden z bardziej zdenerwowanych pasa偶er贸w pyta stewardess臋.
- Co by艂o przyczyn膮 op贸藕nienia?
- Pilotowi nie podoba艂y si臋 dziwne odg艂osy dochodz膮ce z silnika.
- I tyle czasu zaj臋艂o wam naprawienie tego?
- Nie. Tyle czasu zaj臋艂o nam znalezienie nowego pilota.

Premier Indii przyjecha艂...

Premier Indii przyjecha艂 z wizyt膮 do Rosji. Putin postanowi艂 najpierw pokaza膰 mu Moskw臋, wi臋c zabra艂 go do limuzyny i obwozi po mie艣cie. W pewnej chwili Putin przypomnia艂 sobie, 偶e gdy by艂 z wizyt膮 w Indiach, na ulicach panowa艂 straszny brud. Postanowi艂 za偶artowa膰:
- Gdy by艂em w Indiach, zauwa偶y艂em, 偶e na ulicach le偶y pe艂no odchod贸w.
Premier Indii zawstydzi艂 si臋, ale zniewag臋 jako艣 prze艂kn膮艂. Jad膮 dalej; nagle widz膮, jak na 艣rodku Placu Czerwonego jaki艣 m臋偶czyzna kuca, zsuwa majtki i zaczyna robi膰 kop臋. Premier Indii z triumfem w oczach pokazuje t臋 scenk臋 Putinowi. Putin wkurzony, szepcze do szofera:
- Wania, zastrzel tego mato艂a, bo robi obciach ca艂ej Rosji.
Wania wychodzi z limuzyny, podchodzi do robi膮cego kop臋, zamieniaj膮 ze sob膮 kilka zda艅. Po chwili szofer wraca do limuzyny i m贸wi do Putina:
- Nie mog艂em go zastrzeli膰, to ambasador Indii.