emu
kot
psy
syn

Jad膮 na rowerach dwaj...

Jad膮 na rowerach dwaj m臋偶czy藕ni. Jeden krzyczy do drugiego:
- Panie b艂otnik si臋 panu telepie!
- Co?
- B艂otnik si臋 panu telepie!
Na co drugi:
- Nic nie s艂ysz臋, bo mi si臋 b艂otnik telepie

Do autobusu wsiada zakonnica...

Do autobusu wsiada zakonnica i m贸wi do pasa偶er贸w:
- Medaliki do kontroli!
Jaki艣 facet wyci膮ga z kieszeni du偶y krzy偶 i m贸wi:
- Miesi臋czny!!!

Facet spotyka koleg臋...

Facet spotyka koleg臋 id膮cego o kulach i pyta:
- Co Ci si臋 sta艂o?
- Mia艂em wypadek samochodowy...
- I co nie mo偶esz chodzi膰 bez kul...
- W艂a艣ciwie to nie wiem, m贸j lekarz m贸wi, 偶e mog臋 ale adwokat, 偶e nie.

Sanitariusze wioz膮 karetk膮...

Sanitariusze wioz膮 karetk膮 pacjenta.
- Dok膮d jedziemy? - pyta pacjent.
- Do kostnicy - odpowiada sanitariusz.
- Ale ja jeszcze nie umar艂em.
- A my jeszcze nie dojechali艣my.

Sopot. Mandaryna w艂a艣nie...

Sopot. Mandaryna w艂a艣nie zako艅czy艂a 艣piewanie. Publika szaleje:
- Jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz!
No dobra, to za艣piewa艂a, sko艅czy艂a, a publika: "jeszcze raz!". No i tak trzeci, czwarty pi膮ty... dziewi膮ty raz. W ko艅cu ju偶 zrezygnowana m贸wi do publiczno艣ci:
- Kochani, ale ja ju偶 nie mam si艂y 艣piewa膰..
A publiczno艣膰:
- 艢piewaj a偶 si臋 nauczysz!

Jedzie baba autobusem...

Jedzie baba autobusem i g艂o艣no pu艣ci艂a b膮ka. Zawstydzona odwraca si臋 i m贸wi do pasa偶er贸w z ty艂u:
- A kt贸ry to?
Pasa偶erowie do niej:
- A co pani ma dwie dupy?

G贸ralskie wesele - oczywi艣cie...

G贸ralskie wesele - oczywi艣cie jak to bywa na weselu wszyscy si臋 pobili, ci臋偶ka masakra, sprawa w s膮dzie... Zeznaje dru偶ba:
- Ta艅cz臋 sobie z panna m艂od膮, a偶 tu nagle m艂ody przeskakuje przez st贸艂 i lu!!! jej kopa mi臋dzy nogi...
S臋dzia:
- To musia艂o zabole膰..
- Zabole膰?! Trzy palce mi z艂ama艂!!!

- Straci艂em dzisiaj st贸w臋...

- Straci艂em dzisiaj st贸w臋 i przyjaciela..
- W jaki spos贸b?
- Po偶yczy艂em w艂a艣nie st贸w臋 przyjacielowi..

Dwaj Rosjanie jad膮 poci膮giem...

Dwaj Rosjanie jad膮 poci膮giem trans syberyjskim. Wyszli na korytarz zapali膰.
Jeden m贸wi: "Zdrastwuj, kuda jedjosz?"
Drugi m贸wi: "Ja jedu iz Maskwy w Nowysybirsk".
Pierwszy na to: "Charaszo, a ja jedu iz Nowowosybirska w Maskwu".
Pal膮 dalej, cisza i po pewnej chwili jeden z nich m贸wi na to z zachwytem w g艂osie: "Wot ku.wa tiechnika!"

Niecodzienne zdarzenie....

Niecodzienne zdarzenie.

S膮siad zadzwoni艂 do moich drzwi o trzeciej nad ranem.Tak si臋 wystraszy艂em,偶e wiertarka wypad艂a mi z r膮k.