#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

Jad膮 wariaci autobusem...

Jad膮 wariaci autobusem i zepsu艂 si臋 autobus. Wariaci pouciekali tylko kierowca by艂 normalny i poszed艂 zobaczy膰 co si臋 zepsu艂o. Idzie jeden wariat i m贸wi:
- A ja wiem co si臋 zepsu艂o.
- A id藕 mi st膮d wariacie - odpowiada kierowca.
Przychodzi po raz drugi i m贸wi:
- A ja wiem co si臋 zepsu艂o.
- A id藕 mi st膮d wariacie - odpowiada kierowca.
Sytuacja powtarza si臋 po raz trzeci a wariat m贸wi to samo:
- A ja wiem co si臋 zepsu艂o.
Zdenerwowany kierowca pyta si臋:
- No co?
- Autobus.

Po wakacjach spotykaj膮...

Po wakacjach spotykaj膮 si臋 dwaj Japo艅czycy:
- I co... Gdzie by艂e艣? Co ciekawego widzia艂e艣?
- Nie wiem, jeszcze nie zd膮偶y艂em obejrze膰 zdj臋膰...

Ma艂a rzmija pyta mamy:...

Ma艂a rzmija pyta mamy:
-Mamo czy ja jestem jadowita?
-Tak skarbie,
a czemu pytasz?
-Bo w艂a艣nie ugryz艂am si臋 w j臋zyk.

Telefon do kliniki chirurgii...

Telefon do kliniki chirurgii plastycznej:
- Robi膮 pa艅stwo operacje odtworzenia b艂ony dziewiczej?
- Tak, przeprowadzamy takie operacje.
- A do kt贸rego miesi膮ca ci膮偶y to ma sens?

Przycisz to radio, bo...

Przycisz to radio, bo og艂uchniesz c贸rciu!
Dzi臋kuj臋 ju偶 jad艂am!

Go艣膰 dowiedzia艂 si臋,...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Rekrutacja na stanowisko...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Znalaz艂 wie艣niak omsza艂膮...

Znalaz艂 wie艣niak omsza艂膮 butelczyn臋.
Otwiera, patrzy... a tam d偶in!
Wi臋c go wypi艂.

M艂ody porucznik R偶ewski...

M艂ody porucznik R偶ewski dopiero co wst膮pi艂 do pu艂ku. Pu艂kownik bierze go z sob膮 na bal do pa艂acu carskiego i m贸wi:
- Ja was przedstawi臋 imperatorce. Zaprosicie j膮 do ta艅ca i powiedzcie kilka komplement贸w.
I tak oto porucznik ta艅czy z Katarzyn膮 i m贸wi:
- Jestem zachwycony Wasz膮 Wysoko艣ci膮 o Pani! Wasza 艁askawo艣膰 poci si臋 du偶o mniej, ni偶 inne grube kobiety w Waszym wieku.

Kupi艂 ch艂op byka na targu....

Kupi艂 ch艂op byka na targu. Ale, 偶e do swojej wioski mia艂 kilka kilometr贸w i by艂 bez transportu, musia艂 piechot膮 z tym bykiem ku cha艂upie wraca膰. Zwierz臋 oporne, za nic i艣膰 nie chcia艂o - zapiera艂o si臋 w miejscu; po dziesi臋ciu minutach nie wyszli jeszcze na drog臋.
Zauwa偶y艂 to znajomy aptekarz i radzi:
- Wojciechu! Kup偶e u mnie terpentyn臋 i chlapnij bykowi na zadek. Zobaczysz, jak p贸jdzie!
Ch艂op tak zrobi艂. Byk poszura艂 zadkiem o gleb臋, tak go ta terpentyna piek艂a czy szczypa艂a i wartko ruszy艂 przed siebie. Wojciech nie m贸g艂 za nim nad膮偶y膰 i, mimo 偶e bieg艂 jak najpr臋dzej, byk znika艂 za kolejnymi zakr臋tami. W ko艅cu w艂a艣ciciel skoczy艂 za drzewo, gacie opu艣ci艂 i chlapn膮艂 sobie podw贸jn膮 dawk臋 terpentyny tam, gdzie i bykowi.
Chwila nie min臋艂a, a ju偶 byka dogoni艂 - i tak sobie zgodnie do wsi dobiegaj膮. 呕ona przed cha艂up膮 czeka艂a na m臋偶a. Ch艂op rzuci艂 jej 艂a艅cuch i krzyczy:
- Trzymaj babo byka! Ja se jeszcze pobiegam!