#it
emu
psy
syn

Jakub, lat 92, i Rebeka,...

Jakub, lat 92, i Rebeka, lat 89, cieszyli si─Ö na my┼Ťl o ┼Ťlubie, kt├│ry sobie zaplanowali. Postanowili om├│wi─ç szczeg├│┼éy na spacerze. Gdy przechodzili obok apteki Jakub zaproponowa┼é by weszli.
- Czy pan jest w┼éa┼Ťcicielem? - zapyta┼é m─Ö┼╝czyzn─Ö stoj─ůcego za lad─ů.
- Tak - odpowiedział farmaceuta.
- Chcemy się pobrać - mówił dalej Jakub. - Czy macie leki na serce?
- Oczywi┼Ťcie.
- A czy macie leki na kr─ů┼╝enie?
- Tak, mamy.
- A czy sprzedajecie te┼╝ leki na reumatyzm?
- Oczywi┼Ťcie.
- A Viagr─Ö te┼╝ macie?
- Oczywi┼Ťcie, wszystko to mamy.
- A czy sprzedajecie witaminy?
- Tak, sprzedajemy te┼╝ witaminy - farmaceuta zacz─ů┼é si─Ö irytowa─ç.
- A w├│zki inwalidzkie i kule?
- Tak, mamy wszelkie rozmiary i rodzaje! Ale dlaczego pan o to wszystko pyta?
- Chcemy og┼éosi─ç pana sklep oficjalnym dostawc─ů prezent├│w ┼Ťlubnych.

M─ů┼╝ za wcze┼Ťniej wr├│ci┼é...

M─ů┼╝ za wcze┼Ťniej wr├│ci┼é z delegacji...
- No tak... Moja ┼╝ona, m├│j przyjaciel, moje prezerwatywy...

Oto co m├│wi m─ů┼╝ do ┼╝ony...

Oto co m├│wi m─ů┼╝ do ┼╝ony w kolejnych latach ma┼é┼╝e┼ästwa, przechodz─ůc przez ulic─Ö...
1. poczekaj kochanie a┼╝ samoch├│d przejedzie.
2. [tu imi─Ö] poczekaj bo samoch├│d!
3. Czekaj, samoch├│d
4. Nie widzisz samochodu?
5. Cholera ┼Ťlepa jeste┼Ť?
6. (To ju┼╝ tylko do siebie) Jak jeste┼Ť ┼Ťlepa to le─ç pod ko┼éa!

Trzej Polacy wr├│cili...

Trzej Polacy wr├│cili z Ameryki po kilku miesi─ůcach pracy. Przed spotkaniem z ┼╝onami postanowili i┼Ť─ç do lekarza przebada─ç si─Ö, bo to nigdy nie wiadomo co cz┼éowiek z┼éapie na obczy┼║nie. Wszed┼é pierwszy. Nie ma go p├│┼é godziny, w ko┼äcu wychodzi za┼éamamy.
- No i co lekarz powiedzia┼é? - pytaj─ů koledzy.
- AIDS!
Wchodzi drugi, znowu go długo nie ma. Wychodzi załamany.
- No i co?
- AIDS!
Wchodzi trzeci. Nie ma go jeszcze dłużej. Nagle wybiega uradowany:
- Kiła! Kiłeczka! Kiłunia!!

Gdy wróciłem wczoraj...

Gdy wr├│ci┼éem wczoraj do domu, ┼╝ona domaga┼éa si─Ö, ┼╝ebym j─ů zabra┼é w
jakie┼Ť drogie miejsce.
Wobec tego zabra┼éem j─ů na stacj─Ö benzynow─ů....

Wraca Krystyna z zebrania...

Wraca Krystyna z zebrania feministek. Nastr├│j bojowy. Roman otwiera drzwi.
- k***a, koniec z m─Öskimi rz─ůdami, k*tasie j*bany - krzyczy od progu. - To ja jestem g┼éow─ů tego domu. Od tej pory b─Ödzie, jak ja...
Nie sko┼äczy┼éa Krystyna, gdy Roman wyprowadzi┼é cios pi─Ö┼Ťci─ů. Niedosz┼éa feministka pad┼éa i le┼╝y. Nagle rozlega si─Ö dzwonek. W drzwiach staje s─ůsiad, Lucjan.
- Roman, co się stało? Słyszałem łomot...
- Aaaaa, nic takiego Lucek, wszystko OK.
- Więc czemu Krystyna leży jak nieżywa na podłodze?
- To głowa tego domu - leży, gdzie chce.

Siostrzeniec odwiedza...

Siostrzeniec odwiedza swoj─ů dawno niewidzian─ů ciotk─Ö. Nagle wychodzi na jaw, ┼╝e ch┼éopak si─Ö o┼╝eni┼é. Ciotka gratuluje Mu i pyta:
- A powiedz, jaka jest ta Twoja ┼╝ona?
- Jak fotograf - pada odpowied┼║.
- Jak fotograf?
- No tak, bo bez Jej zgody nie mog─Ö nawet mrugn─ů─ç okiem i musz─Ö si─Ö ci─ůgle u┼Ťmiecha─ç.

Pewna m─Ö┼╝atka nie mog─ůc...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

By┼éem z ┼╝on─ů. Pozycja...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Kobieta i m─Ö┼╝czyzna baraszkuj─ů...

Kobieta i m─Ö┼╝czyzna baraszkuj─ů w ┼é├│┼╝ku... Nagle s┼éycha─ç pukanie do drzwi.
- Och, to na pewno m├│j m─ů┼╝!
Na co on w panice wskakuje pod ┼é├│┼╝ko. Po chwili jednak wy┼éazi spod niego i otrzepuj─ůc kurz m├│wi:
- No, ┼╝ono, oboje mamy zszargane nerwy...