emu
psy
syn

Jakub, lat 92, i Rebeka,...

Jakub, lat 92, i Rebeka, lat 89, cieszyli si─Ö na my┼Ťl o ┼Ťlubie, kt├│ry sobie zaplanowali. Postanowili om├│wi─ç szczeg├│┼éy na spacerze. Gdy przechodzili obok apteki Jakub zaproponowa┼é by weszli.
- Czy pan jest w┼éa┼Ťcicielem? - zapyta┼é m─Ö┼╝czyzn─Ö stoj─ůcego za lad─ů.
- Tak - odpowiedział farmaceuta.
- Chcemy się pobrać - mówił dalej Jakub. - Czy macie leki na serce?
- Oczywi┼Ťcie.
- A czy macie leki na kr─ů┼╝enie?
- Tak, mamy.
- A czy sprzedajecie te┼╝ leki na reumatyzm?
- Oczywi┼Ťcie.
- A Viagr─Ö te┼╝ macie?
- Oczywi┼Ťcie, wszystko to mamy.
- A czy sprzedajecie witaminy?
- Tak, sprzedajemy te┼╝ witaminy - farmaceuta zacz─ů┼é si─Ö irytowa─ç.
- A w├│zki inwalidzkie i kule?
- Tak, mamy wszelkie rozmiary i rodzaje! Ale dlaczego pan o to wszystko pyta?
- Chcemy og┼éosi─ç pana sklep oficjalnym dostawc─ů prezent├│w ┼Ťlubnych.

Prezes spółki giełdowej...

Prezes spółki giełdowej wzywa sekretarkę:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Prosz─Ö si─Ö pakowa─ç.
Sekretarka po przyj┼Ťciu do domu przekazuje nowin─Ö m─Ö┼╝owi:
- Krystian, jad─Ö z szefem w delegacj─Ö. Biedactwo, b─Ödziesz musia┼é sobie jako┼Ť poradzi─ç sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyje┼╝d┼╝a na weekend, zabawimy si─Ö nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum m─Öskim dzwoni do swego ucznia:
- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.
Zadowolonu uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam kork├│w. Mog─Ö do ciebie wpa┼Ť─ç na weekend.
Dziadek, prezes spółki giełdowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzień.
Sekretarka dzwoni do m─Ö┼╝a:
- Krystian, szef odwołał wyjazd.
Facet do kochanki:
- Weronika, ch*jnia. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobot─Ö.
Uczeń do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak b─Öd─ů. Nie mog─Ö wpa┼Ťc do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyje┼╝d┼╝amy...

- Kinga, przy┼Ťni┼éa┼Ť mi...

- Kinga, przy┼Ťni┼éa┼Ť mi si─Ö dzi┼Ť w nocy...
- Nie martw, si─Ö, to si─Ö spierze!

Wr├│ci┼éem dzi┼Ť wcze┼Ťniej...

Wr├│ci┼éem dzi┼Ť wcze┼Ťniej z pracy i zasta┼éem swoj─ů ┼╝on─Ö i kumpla, siedz─ůcych w przedpokoju, spoconych i nie mog─ůcych z┼éapa─ç oddechu. Spyta┼éem "Co si─Ö tu dzieje?"
┼╗ona powiedzia┼éa "E... grali┼Ťmy sobie na Wii Fit". Mrugn─Ö┼éa do kumpla i doda┼éa "Dawid radzi sobie naprawd─Ö ┼Ťwietnie."
Kiedy wychodzi┼éem z pokoju, s┼éysza┼éem ich ┼Ťmiej─ůcych si─Ö i nazywaj─ůcych mnie frajerem, ale to ja ┼Ťmia┼éem si─Ö ostatni. Sprawdzi┼éem nast─Öpnego dnia i nawet nie uda┼éo im si─Ö wpisa─ç na list─Ö high score.

Siedzi facet przy grobie...

Siedzi facet przy grobie i krzyczy:
- Dlaczego musia┼ée┼Ť umrze─ç?! Dlaczego musia┼ée┼Ť umrze─ç?! Dlaczego musia┼ée┼Ť umrze─ç?!
Podchodzi do niego drugi facet i pyta:
- Panie, kogo pan tak żałuje? Ojca, syna?
- Pierwszego m─Ö┼╝a mojej ┼╝ony.

Trzy kobiety (┼╝ony) urz─ůdzi┼éy...

Trzy kobiety (┼╝ony) urz─ůdzi┼éy sobie domow─ů imprezk─Ö, na kt├│rej nie stroni┼éy od alkoholu. Po paru drinkach zacz─Ö┼éy por├│wnywa─ç swoich m─Ö┼╝├│w do samochod├│w. Pierwsza m├│wi:
- M├│j m─ů┼╝ jest w ┼é├│┼╝ku jak Porsche! Szybki, wygodny, nie do zaje┼╝d┼╝enia, po prostu najlepszy!
Druga m├│wi:
- M├│j m─ů┼╝ jest jak BMW! R├│wnie┼╝ szybki, komfortowy, bardzo dobrze trzyma si─Ö drogi! Cacko!
Na to trzecia:
- A m├│j jest jak Polonez.
Pierwsza i druga zaskoczone pytaj─ů si─Ö, co jest przyczyn─ů tak niskiej oceny?!
- Bez ssania nie pojedzie

M─ů┼╝ z ┼╝ona k┼é├│c─ů sie...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

M─ů┼╝ skar┼╝y si─Ö ┼╝onie:...

M─ů┼╝ skar┼╝y si─Ö ┼╝onie:
- Już od 18 lat cokolwiek bym nie powiedział, ty mnie zawsze poprawiasz.
- Od 19 lat.

F─ůfara wpada do ksi─Ögarni...

F─ůfara wpada do ksi─Ögarni i sapi─ůc, pyta sprzedawc─Ö:
- Czy to pan sprzedawa┼é wczoraj mojej ┼╝onie ksi─ů┼╝k─Ö kucharsk─ů?
- Ja, a co się stało?
- Zaraz pan si─Ö dowie! Idziemy do mnie na obiad!

Policjant wys┼éa┼é swoj─ů...

Policjant wys┼éa┼é swoj─ů ┼╝on─Ö i dziecko na wakacje nad morze. Po tygodniu do┼é─ůczy┼é do nich. Chcia┼é szybko uprawia─ç seks ze swoj─ů ┼╝on─ů.
- Nie, kochanie, nie mo┼╝emy, dziecko patrzy.
- Masz racj─Ö, chod┼║my na pla┼╝─Ö.
Po chwili uprawiaj─ů seks na pustej pla┼╝y. Nagle pojawia si─Ö policjant.
- Natychmiast włóżcie swoje ubranie, wstydźcie się, nie możecie tego robić publicznie!
- Racja - powiedzia┼é m─ů┼╝ - to by┼é moment s┼éabo┼Ťci. Nie widzieli┼Ťmy si─Ö przez tydzie┼ä. Widzisz, jestem policjantem i by┼éoby bardzo dziwnie, gdyby┼Ť mnie ukara┼é.
- Nie martw si─Ö, jeste┼Ť koleg─ů po fachu i to jest tw├│j pierwszy raz. Ale ju┼╝ trzeci raz w tym tygodniu z┼éapa┼éem t─Ö szmat─Ö uprawiaj─ůc─ů seks na pla┼╝y i tym razem zap┼éaci.