#it
emu
psy
syn

Jechał facet autem i...

Jecha┼é facet autem i z┼éapa┼é gum─Ö. Zjecha┼é na pobocze, podni├│s┼é auto na lewarku, odkr─Öci┼é ko┼éo, za┼éo┼╝y┼é zapasowe i w tym momencie wszystkie cztery ┼Ťruby wpad┼éy mu do kana┼éu. Nie wiedz─ůc co dalej robi─ç, rozgl─ůda si─Ö woko┼éo i widzi tylko jeden budynek - dom wariat├│w. Nagle wychodzi z niego facet, podchodzi i m├│wi:
- We┼║ pan odkr─Ö─ç po jednej ┼Ťrubie z ka┼╝dego ko┼éa i b─Ödziesz pan mia┼é po trzy w ka┼╝dym.
Go┼Ť─ç zadziwiony:
- Kurde, to jest my┼Ťl! Co pan robisz w takim miejscu?
- Panie, to jest dom wariat├│w, a nie idiot├│w.

Kolega do kolegi:...

Kolega do kolegi:
- Wiesz co, moja ┼╝ona to straszny niechluj.
- Dlaczego?
- W domu ci─ůgle brud i smr├│d. Kurze niepowycierane, nieodkurzone od tygodni. Nawet odla─ç si─Ö nie mog─Ö bo w zlewie pe┼éno brudnych naczy┼ä.

Rybak ┼éowi ryby nad rzek─ů....

Rybak ┼éowi ryby nad rzek─ů. W pewnym momencie podp┼éywa do niego wychudzony krokodyl i pyta:
-Bior─ů?
-Nie.
-To zostaw te rybki i chod┼║ si─Ö wreszcie wyk─ůpa─çÔÇŽ

Z cyklu kawały o Chucku...

Z cyklu kawały o Chucku

Chuch Norris potrafi powiedzie─ç drzwi w liczbie pojedynczej.

- Mam dla państwa dwa...

- Mam dla pa┼ästwa dwa komunikaty w sprawie wyp┼éaty wynagrodzenia w tym miesi─ůcu. Jeden jest dobry, a drugi z┼éy - powiedzia┼é szef. - Zaczn─Ö od z┼éego: z powodu przej┼Ťciowych trudno┼Ťci pensja w bie┼╝─ůcym miesi─ůcu b─Ödzie niestety ni┼╝sza ni┼╝ w ubieg┼éym...
Po sali przebiegł szmer dezaprobaty.
- ... ale za to, i to jest ta dobra wiadomo┼Ť─ç - kontynuowa┼é szef - b─Ödzie wy┼╝sza ni┼╝ w miesi─ůcu przysz┼éym!

Jedzie facet swoim czerwonym...

Jedzie facet swoim czerwonym Ferrari. Patrzy w lusterko i widzi, ze go dogania syrenka, a z jej okna wychyla si─Ö jaki┼Ť facet i wrzeszczy:
-Panie, znasz pan syrenk─Ö?!!!
Zakl─ů┼é i przycisn─ů┼é gaz. Syrenka zn├│w go dogoni┼éa i sytuacja si─Ö powtarza. Po pi─Öciu razach odpu┼Ťci┼é sobie i odpowiedzia┼é:
-Znam.
-To powiedz mi pan, jak si─Ö dw├│jk─Ö wrzuca?!

Pewien facet leżał od...

Pewien facet le┼╝a┼é od d┼éu┼╝szego czasu i kona┼é, od czasu do czasu wraca┼é do przytomno┼Ťci.
Jego żona czuwała przy jego łóżku dzień i noc! Pewnego dnia wrócił znowu
odzyska┼é przytomno┼Ť─ç i zacz─ů┼é takim zm─Öczonym g┼éosem m├│wi─ç do ┼╝ony:
- W najgorszych czasach by┼éa┼Ť przy moim boku. Jak by┼éem zwolniony z pracy
dodawa┼éa┼Ť mi otuchy, p├│┼║niej, gdy moja firma by┼éa bankrutem te┼╝ by┼éa┼Ť przy
mnie, jak stracili┼Ťmy nasz
dom tez by┼éa┼Ť przy mnie. Nawet teraz gdy jestem chory nie opuszczasz mnie
nawet na chwil─Ö. Wiesz co?
Jej oczy wypełniły się łzami wzruszenia:
- Co mój kochanie? Wyszeptała.
- Ja my┼Ťl─Ö, ┼╝e przynosisz mi pecha!

Wr├│ciwszy do swego gabinetu...

Wróciwszy do swego gabinetu Müller zauważył, jak Stirlitz
w podejrzany spos├│b kreci si─Ö w pobli┼╝u sejfu.
- Co tu robicie Stirlitz? - srogo zapytał.
- Czekam na tramwaj - odpowiedział Stirlitz.
- W porz─ůdku! - rzuci┼é M├╝ller wychodz─ůc.
Na korytarzu pomy┼Ťla┼é: Jaki┼╝ u diab┼éa mo┼╝e by─ç tramwaj w moim
gabinecie...
Zawrócił. Ostrożnie zajrzał do gabinetu. Stirlitza nie było.
Pewnie ju┼╝ odjecha┼é - pomy┼Ťla┼é M├╝ller.

Dlaczego ┼Ťciany nie tocz─ů...

Dlaczego ┼Ťciany nie tocz─ů ze sob─ů wojen?
.
.
.
.
.
Bo mi─Ödzy nimi jest pok├│j.