emu
psy
syn

Kancelaria prawna....

Kancelaria prawna.
Adwokat m├│wi:
- Pani Kowalska, ┼╝eby rozw├│d by┼é z winy m─Ö┼╝a, musimy na niego co┼Ť mie─ç. Czy m─ů┼╝ pije?
- Nie, sk─ůd, jakby tylko spr├│bowa┼é, to ja bym mu da┼éa.
- Czy nie daje pieni─Ödzy?
- Nie, absolutnie. Oddaje wszystko co do grosza, gdyby mi tylko schował złotówkę to ja bym mu dała.
- A mo┼╝e bije pani─ů?
- Tylko rękę by podniósł, to bym go przez okno pogoniła.
- A co z wierno┼Ťci─ů?
- O! Tu go mamy! Drugie dziecko nie jest jego!

M─ů┼╝ wyjecha┼é na delegacj─Ö....

M─ů┼╝ wyjecha┼é na delegacj─Ö.
┼╗ona korzystaj─ůc z wyjazdu zaprosi┼éa kochanka Romka.
Przyszed┼é i od razu wzi─ů┼é si─Ö do rzeczy.
Nagle pukanie...
- o kur** to m├│j m─ů┼╝. Romek id┼║ do ┼éazienki.
┼╗ona otwiera a tam drugi kochanek.
No i też się zabrał do rzeczy.
Nagle pukanie...schowaj si─Ö do kuchni.
A za drzwiami trzeci kochanek i tak jak poprzednicy wzi─ů┼é si─Ö do rzeczy.
Nagle pukanie...
- to m├│j m─ů┼╝...
Nie maj─ůc gdzie schowa─ç kolesia wsadzi┼éa go w zbroje rycersk─ů stoj─ůc─ů w pokoju.
Okaza┼éo si─Ö, ┼╝e to m─ů┼╝.
Wrócił i też zabrał się do rzeczy...
Mija wiecz├│r, noc i ranek.
Pierwszy nie wytrzymał i podchodzi do łóżka i mówi, że kibel odetkany.
M─ů┼╝ podzi─Ökowa┼é.
Kole┼Ť w kuchni to samo, podchodzi i m├│wi, ┼╝e zlew przepchany.
M─ů┼╝ - ok!.
Ale kole┼Ť w zbroi nie wie co wymy┼Ťle─ç.
Pomy┼Ťla┼é i podchodzi:
- Przepraszam, kt├│r─Ödy na Grunwald?

Facet w sanatorium tak...

Facet w sanatorium tak bardzo ogl─ůda┼é si─Ö za kobietami, ┼╝e w ko┼äcu jaki┼Ť zazdro┼Ťnik wybi┼é mu oko. W szpitalu wstawili mu szklane. Mia┼éo niestety jedn─ů wad─Ö. By┼éo stanowczo za du┼╝e wi─Öc go┼Ť─ç wygl─ůda┼é jakby....
Przysz┼éa pora wraca─ç do domu i nasz bohater ca┼é─ů drog─Ö zastanawia┼é si─Ö co powie ┼╝onie? Wychodzi na peron wita si─Ö z ┼╝on─ů a ta rumieni─ůc si─Ö m├│wi:
- Nie patrz tak. Sama ci wszystko opowiem.

Wczoraj ostro pokłóciłem...

Wczoraj ostro pok┼é├│ci┼éem si─Ö z ┼╝on─ů... - zwierza
si─Ö Adam koledze.
- I do kogo należało ostatnie słowo?
- Jak zwykle do mnie.
- Co jej powiedzia┼ée┼Ť?
- Powiedzia┼éem stanowczo: ÔÇ×No dobrze, kup sobie
t─Ö kieck─Ö...ÔÇŁ

- Głupia krowa! - krzyczy...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

┼╗ona ┼╝ali si─Ö m─Ö┼╝owi: ...

┼╗ona ┼╝ali si─Ö m─Ö┼╝owi:
-dlaczego Ty zawsze m├│wisz: "moja kanapa, m├│j telewizor, m├│j samoch├│d", przecie┼╝ jeste┼Ťmy ma┼é┼╝e┼ästwem i wszystko jest nasze wsp├│lne. Czy Ty mnie w og├│le s┼éuchasz i czego Ty w og├│le szukasz w tej szafie!
-naszych kaleson├│w.

- Dlaczego nie przyjecha┼ée┼Ť...

- Dlaczego nie przyjecha┼ée┼Ť wczoraj na zlot twardzieli?
- ┼╗ona mnie nie pu┼Ťci┼éa.

Go┼Ť─ç chcia┼é rozweseli─ç...

Go┼Ť─ç chcia┼é rozweseli─ç ┼╝on─Ö przebywaj─ůc─ů w┼éa┼Ťnie TE DNI, zadaj─ůc jej pytanie: Ile kobiet, ze stresem przedmiesi─ůczkowym, jest potrzebnych by wymieni─ç przepalon─ů ┼╝ar├│wk─Ö?

Odpowiedz żony brzmiała:
- Jedna! Tylko jedna! A wiesz DLACZEGO? Poniewa┼╝ jest jeszcze kto┼Ť w tym domu, kto wie JAK wymieni─ç przepalona ┼╝ar├│wk─Ö! Wy, m─Ö┼╝czy┼║ni by┼Ťcie si─Ö nawet nie zorientowali, ┼╝e jest PRZEPALONA! Siedzieliby┼Ťcie w ciemno┼Ťciach TRZY DNI, zanim by┼Ťcie zrozumieli, ze co┼Ť k***A jest nie tak! A je┼Ťli to ju┼╝
zrozumiecie, to nie jeste┼Ťcie w stanie znale┼║─ç w domu zapasowej ┼╝ar├│wki, pomimo tego, ze od 17 lat S─ä ZAWSZE w tej samej pie****onej szafce! A je┼╝eli ju┼╝ sta┼éby si─Ö CUD i w jaki┼Ť niewyt┼éumaczalny spos├│b znajdziecie w ko┼äcu te pie****one ┼╝ar├│wki, to przez dwa Je***e dni problemem nie do pokonania b─Ödzie POSTAWIENIE KRZES├âÔÇŽ├é┬üA pod ┼╝yrandolem i WYMIENIENIE tej pie****ONEJ ZAR├âÔÇťWKI.
Kolejne DWA kurewskie dni zajmie wam ODSTAWIENIE tego Je***ego KRZES├âÔÇŽ├é┬üA z powrotem na miejsce! A w miejscu gdzie sta┼éo, i tak na pod┼éodze zostanie pie****ony, PUSTY, ZGNIECIONY KARTONIK po wkr─Öconej, nowej ┼╝ar├│wce bo wy nigdy k***a, ale to NIGDY NIE POTRAFICIE po sobie posprz─ůta─ç! Gdyby nie my, to by┼Ťcie do usranej ┼Ťmierci brn─Öli po pachy w ┼Ťmieciach, i dopiero gdyby zgin─ů┼é wam pie****ONY PILOT OD TELEWIZORA, zatrudniliby┼Ťcie pod has┼éem: "AKCJA RATUNKOWA" ca┼é─ů pie****on─ů armi─Ö do tego Je***ego sprz─ůtania!

I TAK k***A DO ZAJe***IA, CA├âÔÇŽ├é┬üE ┼╗YCIE Z KRETYNAMI...

I tu nast─ůpi┼éa chwila ciszy po kt├│rej m─ů┼╝ us┼éysza┼é:
- Przepraszam kochanie, o co pyta┼ée┼Ť?

Szcz─Ö┼Ťliwy m─ů┼╝ m├│wi do ┼╝ony:...

Szcz─Ö┼Ťliwy m─ů┼╝ m├│wi do ┼╝ony:
-Ten Kazik to miał już chyba wszystkie, ale jednej napewno nie miał:)
┼╗ona: Ja wiem kt├│rej. Na pewno tej rudej z trzeciego pi─Ötra.

Ona: Ciao.......

Ona: Ciao....
On: No nareszcie, już tak długo czekam!
Ona: może chcesz żebym poszła?
On: NIE! Co ci przysz┼éo do g┼éowy? Sama my┼Ťl o tym jest dla mnie straszna!
Ona: Kochasz mnie?
On: Oczywi┼Ťcie. O ka┼╝dej porze dnia i nocy!
Ona: Czy mnie kiedy┼Ť zdradzi┼ée┼Ť?
On: NIE! Nigdy! Dlaczego pytasz?
Ona: Chcesz mnie pocałowaa?
On: Tak, za ka┼╝dym razem i przy ka┼╝dej okazji!
Ona: Czy by┼Ť mnie kiedykolwiek uderzy┼é?
On: Zwariowa┼éa┼Ť? Przecie┼╝ wiesz jaki jestem!
Ona: Czy moge ci zaufaa?
On: Tak.
Ona: Kochanie....

A teraz przeczytaj od tyłu...