#it
emu
psy
syn

Kto był pierwszym stolarzem?...

Kto był pierwszym stolarzem?
- Adam, bo r┼╝n─ů┼é Ew─Ö.

Mama spotyka c├│rk─Ö i...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Na trzydziestolecie małżeństwa...

Na trzydziestolecie ma┼é┼╝e┼ästwa m─ů┼╝ podarowa┼é ┼╝onie dokument nabycia reprezentacyjnej dzia┼éki na cmentarzu. Rok p├│┼║niej nie dosta┼éa nic i ┼╝ali si─Ö m─Ö┼╝owi:
- Ju┼╝ mnie nie kochasz, zapomnia┼ée┼Ť o prezencie rocznicowym!
- Moja droga, co znaczy "zapomnia┼ée┼Ť"? Ja nic nie zapomnia┼éem, ale ty nie wykorzysta┼éa┼Ť jeszcze prezentu z ubieg┼éego roku!

Przychodzi do ksi─Ödza...

Przychodzi do ksi─Ödza proboszcz i m├│wi:
- ooooo widz─Ö, ┼╝e ksi─ůdz kupi┼é nowe buty! zamszowe?
A ksi─ůdz odpowiada:
- nie, za swoje.

Rodzinny obiad i siusiak...

Rodzinny obiad i siusiak

Rodzina za stołem. Obiad. Syn bez apetytu gmera widelcem w talerzu.
Ojciec:
- Jedz, jedz! Bo ci siusiak nie uro┼Ťnie!
┼╗ona:
- Daj dzieciakowi spok├│j! Sam by┼Ť lepiej jad┼é!

Jezus chcia┼é urz─ůdzi─ç...

Jezus chcia┼é urz─ůdzi─ç ostatnia uczt─Ö w wieczerniku, ale nie mia┼é kasy, wiec pr├│bowa┼é cos po┼╝yczy─ç na mie┼Ťcie. nie uda┼éo mu si─Ö, wraca do wieczernika, patrzy a tam zabawa na ca┼éego, wino si─Ö leje, wszyscy pijani...
- Sk─ůd mieli┼Ťcie pieni─ůdze - pyta ┼Ťw. piotra...
- Judasz podobno co┼Ť sprzeda┼é...

Seminarium duchowne. Ksi─ůdz...

Seminarium duchowne. Ksi─ůdz
prowadz─ůcy wyk┼éady m├│wi do
kleryk├│w:
- W przyszłym tygodniu
chciałbym z wami porozmawiać o
grzechu kłamstwa. Aby się
dobrze do tematu przygotowa─ç,
przeczytajcie proszę rozdział 17
Ewangelii wg ┼Ťw. Marka.
Po tygodniu pyta swoich
studentów, kto przeczytał zadany
rozdzia┼é. Wszystkie r─Öce w─Ödruj─ů
do g├│ry.
- Moi drodzy, widz─Ö, ┼╝e b─Ödziemy
mieli o czym rozmawia─ç...
Ewangelia wg ┼Ťw. Marka ma tylko
16 rozdziałów.

┼╗ona wr├│ci┼éa wcze┼Ťniej...

┼╗ona wr├│ci┼éa wcze┼Ťniej do domu i zasta┼éa m─Ö┼╝a w wyrku z pi─Ökn─ů, m┼éod─ů seksown─ů dziewczyn─ů.
- Ty niewierna ┼Ťwinio - wydziera si─Ö na ca┼ée mieszkanie.
- Jak ┼Ťmiesz to robi─ç MI, matce twoich dzieci?!? Wychodz─Ö, chc─Ö rozwodu
M─ů┼╝ wo┼éa za ni─ů:
- Poczekaj chwilk─Ö, wyja┼Ťni─Ö ci jak to by┼éo...
- Nie wiem w sumie na co mam czeka─ç, ale to b─Ödzie ostatnia rzecz jak─ů od ciebie s┼éysz─Ö, streszczaj si─Ö
.
- Jad─ůc do domu z pracy zobaczy┼éem jak ta m┼éoda dama ┼éapie stopa, zlitowa┼éem si─Ö i zabra┼éem. Ju┼╝ w samochodzie zauwa┼╝y┼éem, ┼╝e jest chuda, obskurnie ubrana i brudna. Wyzna┼éa mi, ┼╝e nie jad┼éa od trzech dni. Tak si─Ö wzruszy┼éem, ┼╝e przywioz┼éem j─ů do domu i da┼éem jej twoj─ů wczorajsz─ů kolacj─Ö, kt├│rej nie zjad┼éa┼Ť bo si─Ö odchudzasz. Biedaczka poch┼éon─Ö┼éa j─ů w dos┼éownie dwie minuty. Popatrzy┼éem na jej umorusan─ů twarz i zapyta┼éem, czy nie chce si─Ö wyk─ůpa─ç. Kiedy bra┼éa prysznic, zauwa┼╝y┼éem, ┼╝e jej ubrania te┼╝ s─ů brudne i jest w nich pe┼éno dziur wi─Öc da┼éem jej twoje jeansy, kt├│rych nie nosisz od kilku lat bo w nie nie wchodzisz.
Da┼éem jej te┼╝ koszulk─Ö, kt├│r─ů kupi┼éem ci na imieniny, ale ty jej nie nosisz bo twierdzisz, ┼╝e "nie mam dobrego gustu". Da┼éem jej sweter, kt├│ry dosta┼éa┼Ť od mojej siostry na ┼Ťwi─Öta a ty go nie nosisz tylko dlatego ┼╝eby j─ů denerwowa─ç. Do kompletu dorzuci┼éem jeszcze buty, kt├│re kupi┼éem ci w drogim sklepie a ty ich nie nosisz od czasu jak zauwa┼╝y┼éa┼Ť, ┼╝e twoja psiapsiu┼éa ma takie same...
By┼éa mi bardzo wdzi─Öczna i kiedy odprowadza┼éem j─ů do drzwi zapyta┼éa si─Ö ze ┼ézami w oczach: "ma pan jeszcze co┼Ť, czego ┼╝ona nie u┼╝ywa?"

Wr├│ci┼é m─ů┼╝ z w─Ödkowania...

Wr├│ci┼é m─ů┼╝ z w─Ödkowania i m├│wi do ┼╝ony:
- Ty wiesz, nawet nie s─ůdzi┼éem, ┼╝e mam takich sk─ůpych koleg├│w! Jak jechali┼Ťmy nad rzek─Ö, to si─Ö dogadali┼Ťmy, ┼╝e ten, kt├│ry z┼éowi pierwsz─ů ryb─Ö, stawia w├│dk─Ö, a drugi - zak─ůsk─Ö. Siedzimy, patrz─Ö a Micha┼éa sp┼éawik poszed┼é pod wod─Ö. A on nic! U Mariusza te┼╝ - jak szarpn─Ö┼éo, to a┼╝ si─Ö w─Ödka zgi─Ö┼éa. A ten siedzi i jakby nic nie widzia┼é...
- No, a ty mia┼ée┼Ť branie?
- Nie ma głupich! Ja nawet przynęty nie zakładałem...

Jezus postanowi┼é zst─ůpi─ç...

Jezus postanowi┼é zst─ůpi─ç na ziemi─Ö, ┼╝eby zobaczy─ç czemu ludzie w Polsce tak narzekaj─ů na lekarzy. Otworzy┼é wi─Öc sw├│j gabinet i poczeka┼é na pacjent├│w. "Nowy lekarz w naszym mie┼Ťcie!" - rozesz┼éa si─Ö wie┼Ť─ç i pacjenci zacz─Öli zlatywa─ç si─Ö stadnie. Pierwszy wszed┼é pewien kombatant, kt├│ry na wonie straci┼é r─Ök─Ö.
- Co panu dolega? - zapytał Jezus
- Oj, panie doktorze... Staro┼Ť─ç nie rado┼Ť─ç. W krzy┼╝u mnie ┼éupie.
Jezus dotkn─ů┼é jego plec├│w i b├│l przeszed┼é, po czym dotkn─ů┼é kikuta i r─Öka odros┼éa. Pacjent podzi─Ökowa┼é i wyszed┼é do poczekalni. Wszyscy oczywi┼Ťcie strasznie ciekawi:
- I co? I co? Jaki on jest?
- ch** a nie lekarz! Nawet mi ci┼Ťnienia nie zmierzy┼é!