emu
kot
psy
syn

KTO ZGASI艁 艢WIAT艁O?...

KTO ZGASI艁 艢WIAT艁O?

Do domu 艂aduj膮 si臋 nasi znajomi (cz臋艣膰 ju偶 zgrabnie si臋 rozp艂aszczy艂a i wtoczy艂a si臋 do pokoju - reszta jeszcze walczy z obuwiem), nagle zostaje odci臋ty dop艂yw 艣wiat艂a w przedpokoju i s艂ycha膰:
- Kto艣 mi zgasi艂 艣wiat艂o...
- I mi te偶...

Dzi艣 poszed艂em odda膰...

Dzi艣 poszed艂em odda膰 pr贸bk臋 moczu i na pob贸r krwi do kliniki NFZ. Sta艂em w kolejce kiedy starszy pan poprosi艂 mnie o pomoc w roz艂o偶eniu parasola. Parasol si臋 zaci膮艂 wi臋c szarpn膮艂em mocniej. Niestety troch臋 za mocno, bo ca艂y mocz wyla艂 mi si臋 w kieszeni. YAFUD

Klient, pieni膮c sie z...

Klient, pieni膮c sie z w艣ciek艂o艣ci, wpada do sklepu:
- Co za materia艂 mi pan sprzeda艂? Krawiec powiada, 偶e to najgorsza tandeta!
- Co tu gada膰? - uspokaja kupiec - Pan jest po prostu szcz臋艣ciarzem. Pan ma tylko 3 metry tej tandety a ja pe艂en magazyn...

Tydzie艅 przed 艣wi臋tami...

Tydzie艅 przed 艣wi臋tami m贸j syn sko艅czy艂 18 lat. Wsp贸lnie z m臋偶em pozwolili艣my mu pi膰 przy stole alkohol. Chcieli艣my aby pierwszy raz spr贸bowa艂 przy nas. M贸j syn przepi艂 m臋偶a, wszystkich wujk贸w i dziadka, kt贸ry jest alkoholikiem... YAFUD

Rodzice kupili mojej...

Rodzice kupili mojej siostrze i jej narzeczonemu samoch贸d w prezencie 艣lubnym. Czeka艂 przed domem weselnym jeden dzie艅 wcze艣niej. Kiedy m艂odzi przyjechali na miejsce w dniu wesela, rodzice dumnie chcieli im podarowa膰 ten do艣膰 kosztowny prezent. Jakie by艂o nasze zdziwienie, gdy na parkingu, miejsce w kt贸rym wcze艣niej sta艂 samoch贸d 艣wieci艂o pustk膮. Co naj艣mieszniejsze kamery niczego nie zarejestrowa艂y, wi臋c z艂odziej do tej pory pozostaje nieznany, a 艣lub mojej siostry kojarzy si臋 wszystkim z t膮 drobn膮 katastrof膮. YAFUD

Szkolny s艂ownik :)...

Szkolny s艂ownik Smile

usprawiedliwienie - alibi
szko艂a - Alkatraz, Buda, Debil贸wa, Antykwariat
dziennik - lista przeboj贸w
koniec roku szkolnego - Amnestia; By膰 albo nie by膰
klas贸wka - Podr贸偶 w nieznane
pok贸j nauczycielski - Dom Wampir贸w
tablica - 艣ciana p艂aczu
nauczyciele - Matki, 偶ony i kochanki,
nauczyciel - aligator, faryzeusz, fragles, kaganek o艣wiaty, korniszon, meflon, mym艂on, pitekantrop, dr臋czyciel,
nauczycielka - biczmenka, bukwa, frania, lampucera, siekierezada, oska, amfibia,
wo藕ny - Stra偶nik Teksasu
j臋zyk polski - Magia s艂贸w
odpisywa膰 - 艣ci膮ga膰, zwala膰, kserowa膰, kopiowa膰, zapuszcza膰 偶urawia,
WF - Szko艂a przetrwania
przerwa szkolna - Rykowisko
test - Lotto
religia - Dotyk anio艂a
dyrekcja - JAG-Wojskowe Biuro 艢ledcze
piel臋gniarka- dr Quinn
klas贸wka - Sto pyta艅 do鈥
lekcja wychowawcza - Na ka偶dy temat
wywiad贸wka - rozprawa w s膮dzie
uczy膰 si臋 - ku膰, stuka膰, ta艅czy膰 kujoniaczka, ry膰, wkuwa膰,
korytarz szkolny - Ulica Sezamkowa
艣rednia 5.0 - 呕ycie jak sen
wywiad贸wka - Godzina szczero艣ci
index gimnazjalisty - Kartoteka

Bo偶e Narodzenie...

Bo偶e Narodzenie
Najpierw trzeba, ku**a, kupi膰 prezenty. Oznacza to, 偶e b臋d臋 lata艂 po sklepach, przepycha艂 si臋 przez spoconych ludzi z ob艂臋dem w oczach, 偶eby wyda膰 mn贸stwo kasy na jakie艣 pierdo艂y. Co gorsza, wszystko ju偶 kiedy艣 komu艣 kupi艂em. Wujek Edek dosta艂 w zesz艂ym roku flaszk臋, a przecie偶 nie kupi臋 mu w tym roku ksi膮偶ki, bo ten facet nigdy nie przeczyta艂 nic ponad tekst na etykiecie p贸艂litr贸wki. <!--break--> Ciocia Jadzia rok temu ukontentowa艂a si臋 kremem nawil偶aj膮cym, co go kupi艂em z przeceny, bo za tydzie艅 ko艅czy艂 si臋 termin wa偶no艣ci. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery by艂by krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek 偶aden krem nie wyg艂adzi, a po drugie, przecie偶 nie wydam na kosmetyki ca艂ej kasy na Bo偶e Narodzenie. I tak ze wszystkimi. Dziecko mord臋 drze o jaki艣 nowy program komputerowy, cho膰 i tak wiadomo, 偶e przestanie si臋 nim zajmowa膰 po 2 godzinach, bo ka偶da gra jest dla tego p贸艂 m贸zga za trudna. 呕ona b臋dzie mia艂a jak zwykle pretensje, 偶e Kowalska z jej biura dostanie co艣 艂adniejszego. W rezultacie kupi臋 byle co, jak co roku. Potem 艣ledzik w pracy z lud藕mi, kt贸rych mordy s膮 mi nienawistne i patrzenie na m臋ki szefa, kt贸ry 偶yczy nam "du偶o pieni臋dzy", cho膰 wszyscy wiedz膮, 偶e dopiero wtedy by艂by szcz臋艣liwy, gdybym pracowa艂 za misk臋 zupy z brukwi przykuty 艂a艅cuchem do komputera. Krwiopijca. Potem wszyscy si臋 nawal膮 jak szpaki, a pan Henio ob艣lini biust pani Bo偶eny z ksi臋gowo艣ci, zamkn膮 si臋 oboje w archiwum, bo oni zawsze wal膮 si臋 jak kr贸liki, kiedy s膮 naprani. Nast臋pnego dnia kac, w dodatku 偶ona b臋dzie robi膰 wym贸wki. Jeszcze tylko trzeba jebn膮膰 w baniak karpia, bo ma艂偶onka - uwa偶acie - wra偶liwa jest i na m臋ki zwierz膮tka nie mo偶e patrze膰, cho膰 mnie m臋czy od 15 lat bez zmru偶enia oka. Garbata owca. A jeszcze przynie艣膰 i przystroi膰 choink臋. Z dzieckiem, "偶eby mia艂o ciep艂e wspomnienia z dzieci艅stwa", a ono w dupie ma choink臋, mnie, Bo偶e Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny mo偶e mie膰 jakiekolwiek wspomnienia? No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, ma膰 ich w t臋 i z powrotem. Jedna wielka m臋ka. Co za kutas wymy艣li艂 ten 艂zawy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjd膮 wszyscy ci, od kt贸rych na co dzie艅 trzymam si臋 z daleka z dobrym skutkiem. Usi膮dziemy za sto艂em... A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba b臋dzie si臋 k艂amliwie ucieszy膰, cho膰 z g贸ry wiem, 偶e ten chu**wy krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyk贸w dope艂ni艂by liczn膮 kolekcj臋 podobnych g贸wien, gdybym oczywi艣cie zawali艂 szaf臋 takim badziewiem, a nie zaraz nast臋pnego dnia wyrzuci艂 wszystko do 艣mietnika. Dostan臋 te偶 najta艅szy koniak i jakie艣 kosmetyki. Jakie? B臋d臋 wiedzia艂 ostatniego dnia przed Wigili膮, kiedy w pobliskim supermarkecie zaczn膮 wyprzedawa膰 to, czego nie uda艂o si臋 upchn膮膰 ludziom do wigilii. Po prezentach si臋 zacznie. Te same krety艅skie dowcipy wuja Bronka, zw艂aszcza, ku**a, ten o g膮sce Balbince. Wszyscy b臋d膮 dokarmia膰 mojego psa po to, 偶eby narzyga艂 w nocy na mnie i po艣ciel, bo przecie偶 wiadomo 偶e 艣pi臋 z psem. Ciotka za艂zawi si臋 po dw贸ch godzinach 偶ucia 偶arcia z wytrwa艂o艣ci膮 tapira i zacznie p艂aka膰, "jak to dobrze, 偶e trzymamy si臋 razem". G贸wno prawda akurat, co wyka偶膮 nast臋pne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy si臋 ju偶, zacznie wyzywa膰 swojego 艣lubnego od z艂amanych chu**w. To oczywi艣cie prawda. Jedyna nadzieja, 偶e akurat w tym roku 6-letnia latoro艣l kuzynostwa z 艁odzi nie nawali w gacie w po艂owie kolacji i nie zakomunikuje o tym rado艣nie jeszcze przed deserem. Bo to, 偶e co艣 wywali sobie na 艂eb ze sto艂u, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko musz臋 prze偶y膰 debilne gadki o polityce, przy kt贸rych wszyscy oczywi艣cie skocz膮 sobie do garde艂 i na siebie si臋 po obra偶aj膮. Na koniec ciotula Jadzia pu艣ci male艅kiego pawika na 艣cian臋 ko艂o swojego fotela i mo偶na b臋dzie odtr膮bi膰 koniec m臋czarni. A nie, by艂bym zapomnia艂. Kolejn膮 rozrywk膮 b臋dzie wyprawa na pasterk臋, bo to religijna rodzina. No to p贸jd臋, cho膰 nikt nigdy nie wyja艣ni艂, po nag艂膮 cho**r臋 t艂uc si臋 po nocy, 偶eby sta膰 na mrozie w bezruchu przez godzin臋 czy wi臋cej. Ciekawe, czy moja ma艂偶onka znowu wywinie or艂a na ryj na schodkach ko艣ci贸艂ka - jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W ko艣ciele, je艣li tam si臋 dopcham, b臋dzie cuchn膮膰 jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoj膮 na w艂asnych nogach, bo za du偶y t艂ok, 偶eby upa艣膰. Czasem tylko kto艣 beknie albo pu艣ci g艂o艣no b膮ka, ale i tak nikt na to nie zwr贸ci uwagi, bo wszyscy drzemi膮 na stoj膮co. Wracaj膮c trzeba tylko b臋dzie uwa偶a膰 na ch艂opc贸w z osiedla, bo w Wigili臋 katolicka m艂odzie偶 szczeg贸lnie lubi wpi**doli膰 bli藕niemu. Rok temu zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego nie zauwa偶y艂, bo by艂 zalany w p艂askorze藕b臋. Wreszcie wychodz膮 z cha艂upy, wory jedne. Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych troglodyt贸w jest najszcz臋艣liwsz膮 chwil膮 w moim 艣wi膮tecznym 偶yciu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijaj膮 jak z bata strzeli艂, bo wielkimi krokami zbli偶a si臋 kolejny krety艅ski wynalazek...

Sylwester
Ludzie! Kto to kur**a wymy艣li艂?! Ju偶 od listopada 艣lubna wydala z siebie idiotyczne pomys艂y, 偶eby p贸j艣膰 na "jaki艣 bal". Jakby艣my srali pieni臋dzmi... Albo 偶eby gdzie艣 wyjecha膰, gdzie gor膮co. A niech se w艂膮czy farelk臋 pod fikusem, b臋dzie mia艂a tropiki w cha艂upie. I tak przecie偶 sko艅czy si臋 na balandze u Witka. Jasne, trzeba 艂adnie si臋 ubra膰, bo wszystkim si臋 wydaje, 偶e to jaki艣 uroczysty dzie艅. Czyli 偶ona najpierw pu艣ci w tr膮b臋 p贸艂 bud偶etu domowego na jak膮艣 kieck臋, w kt贸rej wygl膮da jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka, 偶e za to mo偶na by 偶ywi膰 jeden powiat w Somalii przez kwarta艂. Ja si臋 wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymy艣li艂a, 偶e m臋偶czyzna wygl膮da dobrze, gdy wdzieje na siebie marynark臋, co pije pod pachami. Pod szyj膮 zawi膮偶臋 sobie kolorowy postronek. I tak mam przewag臋, bo prysn臋 na dzi贸b jak膮艣 wod臋 kolo艅sk膮 i jazda, a ma艂偶onka k艂adzie sobie tapety tyle, 偶e palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacj膮. I zajmuje ze trzy godziny. 艁azienka, oczywi艣cie, zaj臋ta i wszyscy pozostali domownicy musz膮 szcza膰 do zlewu. Wiadomo mamusia si臋 szykuje na sylwestra. U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia si臋 co艣 nowego, na czym mo偶na by oko zawiesi膰. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chocia偶 Witu艣 ma du偶膮 cha艂up臋, to ryzyko za du偶e. Zreszt膮 ka偶da kobitka jeszcze przed p贸艂noc膮 doprowadza si臋 do stanu, w kt贸rym wygl膮da jak kupa. W tym dniu trzeba by膰 radosnym jak m艂ody pies, szczerzy膰 z臋by w u艣miechu i rusza膰 w tany, nawet je艣li "ni pyty" nie mam o tym poj臋cia. Zreszt膮 nikt nie ma, za to wszyscy miotaj膮 si臋 w konwulsjach i po kr贸tkim czasie cuchn膮, jak gdyby nie myli si臋 z tydzie艅. Baby w szczeg贸lno艣ci. Z facetami jest prostsza sprawa, bo ju偶 ko艂o jedenastej s膮 pijani w sztok i be艂kocz膮 albo chc膮 rucha膰 wszystko, na co trafi膮. O p贸艂nocy trzeba obca艂owa膰 wszystkie te o艣linione i 艣mierdz膮ce w贸d膮 mordy, ob艂udnie 偶ycz膮c wszystkiego najlepszego, cho膰 jedyne, o czym wtedy my艣l臋, to 偶eby ich szlag trafi艂 czym pr臋dzej. Potem sylwestrowa noc, banalna do b贸lu - rozmazane makija偶e kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy w艂a艣cicielka walnie mord膮 w sa艂atk臋), 艣pi膮cy pokotem faceci, jacy艣 zarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja, oczywi艣cie, nawal臋 si臋 ju偶 przed p贸艂noc膮, 偶eby unikn膮膰 konieczno艣ci pota艅c贸wek i dialog贸w z w艂asn膮 偶on膮, bo co jej mo偶na nowego powiedzie膰 po 15 latach ma艂偶e艅stwa? Trzeba tylko doczeka膰 do rana, kiedy rusz膮 pierwsze autobusy, bo zam贸wienie taks贸wki graniczy z cudem. Pijany i 艣mierdz膮cy autobus dowiezie nas jako艣 do domu. Mo偶na spa膰. Prze偶y艂em. Do siego roku.

KARTA...

KARTA

Kolega, skrzypek, na ka偶dym naszym koncercie w przerwach 艂azi z aparatem (Sony Cybershot) i "wali foty" jak naj臋ty. Ostatnio w przerwie pytam Go, jak膮 ma kart臋 w aparacie, bo bym, mo偶e od razu na lapcia mojego zwali艂 te wypocinki. Odpowiada - Jeden giga.
No ale jaki masz rodzaj karty, pytam.
A MasterCard chyba, odpowiada.

Ponad 7 miesi臋cy temu...

Ponad 7 miesi臋cy temu ukradziono mi bmx, kt贸ry ma艂o nie kosztowa艂. Naszuka艂em si臋 go sporo.. bez efektu. S膮siad kilka dni temu pods艂ucha艂 rozmow臋 dw贸ch przemi艂ych starszych pa艅 z mojego bloku, kt贸re schowa艂y m贸j rower do schowka w piwnicy bo kilka razy zostawi艂em go na klatce i im przeszkadza艂. YAFUD

WYBORCA...

WYBORCA

Synek mojego bratanka - Igor lat 7 pyta mamusi臋:
- Mamo, a na kogo ty b臋dziesz g艂osowa艂a?
- No nie wiem, ale chyba na PO...a dlaczego pytasz?
- No bo dziadek to raczej b臋dzie g艂osowa艂 na PiS...
- A sk膮d wiesz?
- Widzia艂em, 偶e jak ich ogl膮da, to si臋 艣mieje...