Na sali s膮dowej:...

Na sali s膮dowej:
- Czy oskar偶ony dawa艂 艣wiadkowi narkotyki?
- Nie dawa艂em.
- A 偶ona oskar偶onego dawa艂a?
- Nadal m贸wimy o narkotykach?

Dyrektor du偶ej fabryki...

Dyrektor du偶ej fabryki wzywa do swego gabinetu sekretark臋.
- Pani Jolu! Czy, tak jak prosi艂em, da艂a pani do gazety og艂oszenie, 偶e poszukujemy nocnego str贸偶a?
- Oczywi艣cie, panie dyrektorze. Zrobi艂am, jak pan prosi艂!
- I jaki efekt?
- Natychmiastowy. Ostatniej nocy okradziono nasz magazyn.

Na zaj臋ciach z matematyki...

Na zaj臋ciach z matematyki mia艂am straszne parcie na puszczenie b膮ka. Wymy艣li艂am sobie, 偶e jak upuszcz臋 podr臋cznik i w tym samym czasie sobie ul偶臋 to nikt nie zauwa偶y. W rzeczywisto艣ci wysz艂o troch臋 inaczej ni偶 zaplanowa艂am - po upuszczeniu podr臋cznika wszyscy spojrzeli w moj膮 stron臋 i dopiero w贸wczas pu艣ci艂am g艂o艣nego b膮ka.

Zebra艂 w贸dz india艅ski...

Zebra艂 w贸dz india艅ski 鈥濻iedz膮cy Pies鈥 ca艂e swoje wielkie plemi臋 na narad臋 wojenn膮:
- Czerwonosk贸rzy! Czy jeste艣my wielkim narodem?
- Taaaaaaaak!
- To dlaczego nie mamy w艂asnej rakiety z 艂adunkiem nuklearnym?
- .... Zbudujemy?
- Zbudujemy!
- Huuuuraaaa!
艢cieli wi臋c tomahawkami najwi臋ksz膮 sekwoj臋 w okolicy, wydr膮偶yli j膮 w trudzie i znoju; wed艂ug starej, india艅skiej receptury wyprodukowali proch, napchali go do wydr膮偶onego pnia, zapletli lin臋 z lian i jako lont wyprowadzili na zewn膮trz rakiety.
- A gdzie j膮 wystrzelimy?
- Na Erewa艅!
- A dlaczego na Erewa艅?
- Bo to jedyne miasto, jakie znamy!
Napisali na rakiecie: 鈥濶a Erewa艅鈥, zbili si臋 w gromad臋 i podpalili lont.
Jak nie hukn臋艂o! Prawdziwy Armagedon: dom, sw膮d, wszystkich rozrzuci艂o w promieniu kilkunastu metr贸w....
W贸dz bez nogi, bez r臋ki, podnosi g艂ow臋, otrzepuje si臋 z kurzu i m贸wi:
- Ja pie****臋! Wyobra偶acie sobie, co si臋 dzieje w Erewaniu?

Go艣膰 zamawia zupe w restauracj...

Go艣膰 zamawia zupe w restauracji...
-Ej kelner co robi ta mucha w mojej zupie?
kelner pochyli艂 si臋 i patrzy.
-Najwyra藕niej p艂ywa - odpowiada kelner.

Premier przechadza si臋...

Premier przechadza si臋 po Warszawie wraz ze swoj膮 偶on膮. Ogl膮daj膮c wystawy sklepowe m贸wi do 偶ony:
- Popatrz! Spodnie 50z艂, koszulka 40z艂, futro 150z艂. Nie wiem o co ludziom chodzi, 偶e jest tak 藕le, jest do艣膰 tanio. Wszyscy m贸wi膮, 偶e nikogo na nic nie sta膰.
呕ona popatrzy艂a na m臋偶a z ogromn膮 czu艂o艣ci膮, jak tylko kobieta potrafi i m贸wi:
- Kochanie. To jest pralnia.

Za kromk膮 chleba biegnie...

Za kromk膮 chleba biegnie stado Rumun贸w, a na mo艣cie opala si臋 schabowy. Kromka m贸wi: schabowy uciekaj wyg艂odniali Rumuni! Na to schabowy: spokojnie, mnie tu jeszcze nie znaj膮:D:D:D

- Jasiu co rysujesz?...

- Jasiu co rysujesz?
- Koz臋 na trawie.
- A gdzie ta trawa?
- Koza zjad艂a.
- A gdzie koza?
- A po co koza jak trawy nie ma.

S臋dzia zwraca si臋 do...

S臋dzia zwraca si臋 do oskar偶onego:
- Jak to by艂o z t膮 kradzie偶膮?
- Tego dnia wypi艂em sobie troszk臋. Poszed艂em wi臋c do domu, 偶eby si臋 wyspa膰. Wchodz臋 do pokoju i widz臋 r贸偶ne graty, kt贸re nie s膮 moje. Wi臋c pomy艣la艂em sobie, 偶e to wszystko trzeba wynie艣膰.. I wtedy w艂a艣nie z艂apa艂a mnie policja..