emu
psy
syn

- Nie jest tajemnic─ů,...

- Nie jest tajemnic─ů, ┼╝e znaj─ůc tylko samo imi─Ö danej osoby, mo┼╝na ju┼╝ wiele o niej powiedzie─ç.
- A m├│g┼éby pan poda─ç jaki┼Ť przyk┼éad, panie profesorze?
- Oczywi┼Ťcie. Za┼é├│┼╝my, ┼╝e mamy ch┼éopca o imieniu January. Wiedz─ůc, ┼╝e w┼éa┼Ťnie to imi─Ö nadano mu na chrzcie, mo┼╝na z do┼Ť─ç du┼╝─ů pewno┼Ťci─ů stwierdzi─ç, ┼╝e urodzi┼é si─Ö on wÔÇŽ
- Styczniu?!
- Nie, w rodzinie kretyn├│w.

Wnuczek odwiedza swego...

Wnuczek odwiedza swego 85-letniego dziadka w szpitalu.
- Jak si─Ö masz dziadku? pyta.
- Całkiem dobrze, odpowiada dziadek.
- Jak jedzenie?
- Super! Co tydzień nowy jadłospis.
- A opieka?
- Nie mo┼╝e by─ç lepiej. M├│wi─Ö ci, te siostrzyczki odgaduj─ů moje my┼Ťli!
- Jak ze spaniem? Spisz dobrze?
- Nie ma sprawy! ┼Üpi─Ö jak dziecko, 9 godzin dziennie - bez przebudzenia! O 10-tej wieczorem daj─ů mi kakao i tabletk─Ö Viagry... i tyle. ┼Üpi─Ö po tym jak suse┼é!
Wnuczek jest troch─Ö zaniepokojony tym dziadkowym o┼Ťwiadczeniem, idzie wi─Öc do dy┼╝urnej piel─Ögniarki.
- Co ja słyszę! Czy to prawda, że dajecie mojemu 85-letniemu dziadkowi Viagrę?! Codziennie?!
- No tak, prosz─Ö pana. Ka┼╝dego wieczora o 22-giej pa┼äski dziadek dostaje fili┼╝ank─Ö kakao i tabletk─Ö Viagry. Rezultat jest zaskakuj─ůcy! Dziadek ┼Ťpi dobrze i nie stacza si─Ö z ┼é├│┼╝ka.

Facet dostał się do nieba...

Facet dosta┼é si─Ö do nieba i po paru dniach, mocno rozczarowany idzie do ┼Ťw.Piotra na skarg─Ö:
- Czy to ju┼╝ wszystko, co ma mnie spotka─ç po uczciwym ┼╝yciu?
Czy nic wiecej nie b─Ödzie si─Ö dzialo, tylko te pienia anielskie? I nudy na budy?
- No nie, m├│wi ┼Ťw.Piotr. Co jaki┼Ť czas mamy wycieczki. Najbli┼╝sza b─Ödzie w przysz┼é─ů sobot─Ö, do piek┼éa.
Facet nie mógł się doczekać soboty, zapisal się i pojechał.
W piekle nie wierzyl własnym oczom:
Jak w Monte Carlo - ruletka si─Ö kr─Öci, panienki pi─Ökne.
Trunki si─Ö lej─ů, a na scenie "jazz" przygrywa...
Wr├│ci┼é napalony i m├│wi do ┼Ťw.Piotra, ┼╝e postanowi┼é przenie┼Ť─ç si─Ö na sta┼ée.
- Owszem, jest to mo┼╝liwe, odrzekl mu Piotr, ale tylko raz.
Jesli podejmiesz tak─ů decyzj─Ö, to nie ma ju┼╝ powrotu.
- Nie ma sprawy, m├│wi facet, jestem zdecydowany na 100%.
Odtransportowali go do piekla, wchodzi i cóż widzi? - kotły, smoła, jęki, łańcuchy...
Leci zdenerwowany do Lucyfera, opisuje co widzial na wycieczce, a co zastal teraz...
A diabel mu na to:
- Widzisz kochany, Bo co innego TURYSTYKA, a co innego EMIGRACJA...!

Na Sylwestra dobrze si─Ö baw...

Na Sylwestra dobrze si─Ö baw
By nie wyszedł z Ciebie paw,
Bo jak wyjdzie to przesrane,
Całe ciuchy zarzygane
I nie mieszaj piwa, w├│dki,
Bo zarzygasz sobie butki Wink

Jak zwykle, po ┼Ťlubie...

Jak zwykle, po ┼Ťlubie ko┼äczy si─Ö sielanka, a zaczynaj─ů si─Ö problemy. Pewnego dnia przychodzi m─ů┼╝ z pracy, a kran w domu cieknie. ┼╗ona pyta:
- Mo┼╝e by┼Ť naprawi┼é kran?
M─ů┼╝ m├│wi:
- A co ja, hydraulik?
Na drugi dzień ogródek jest nie skopany. Żona znowu się pyta:
- Mo┼╝e by┼Ť skopa┼é ogr├│dek?
- A co ja, ogrodnik?
Na trzeci dzie┼ä m─ů┼╝ przychodzi i krany nie ciekn─ů i ogr├│dek jest skopany. M─ů┼╝ si─Ö pyta ┼╝ony:
- Kto wszystko zrobił?
A ┼╝ona:
- S─ůsiad powiedzia┼é, ┼╝e zrobi to wszystko za ciebie, je┼Ťli upiek─Ö mu jakie┼Ť pyszne ciasto, albo si─Ö z nim prze┼Ťpi─Ö.
- No i co mu upiek┼éa┼Ť?
A ┼╝ona:
- A co ja, cukiernik?

ÔÇťWszystko zacz─Ö┼éo si─Ö...

ÔÇťWszystko zacz─Ö┼éo si─Ö wtedy, kiedy moje c├│rki by┼éy ma┼ée i w niedziel zabiera┼éem je do weso┼éego miasteczka. Siedzia┼éem na ┼éawce, pogryza┼éem orzeszki zmiene i rozgl─ůda┼éem si─Ö dooko┼éa. Pomy┼Ťla┼éem sobie ÔÇťKurcz─Ö, czy nie mo┼╝na stworzy─ç lepszego miejsca, gdzie dzieci i rodzice mogliby razem dobrze si─Ö bawi─ç?ÔÇŁÔÇŁ
Walt Disney

Id─ů dwa... kche kche......

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.