Pewien 偶onaty facet,...

Pewien 偶onaty facet, przez kilka lat mia艂 kochank臋, W艂oszk臋. Pewnej nocy o艣wiadczy艂a mu, 偶e jest w ci膮偶y.
On, nie chc膮c zrujnowa膰 swojej reputacji i ma艂偶e艅stwa, da艂 jej spor膮 sum臋 pieni臋dzy, aby wyjecha艂a do W艂och i tam urodzi艂a dziecko, aby unikn膮膰 skandalu. Zaproponowa艂 r贸wnie偶 p艂acenie aliment贸w do 18 roku 偶ycia na dziecko.
Ona si臋 zgodzi艂a, ale spyta艂a:
- Jak mam przes艂a膰 ci wiadomo艣膰, kiedy dziecko si臋 urodzi?
- Aby utrzyma膰 wszystko w sekrecie, wy艣lij mi poczt贸wk臋 na m贸j adres domowy, z jednym tylko s艂owem: "spaghetti", wtenczas zaczn臋 s艂a膰 Ci alimenty na utrzymanie dziecka.
I wyjecha艂a.
Po oko艂o 9 miesi膮cach facet wieczorem wraca do domu z pracy, a tu 偶ona m贸wi:
- Dosta艂e艣 jak膮艣 bardzo dziwn膮 kartk臋 pocztow膮, nic nie rozumiem co to za kartka.
Ma偶 na to:
- Daj mi t臋 kartk臋, zobacz臋 co to?
呕ona da艂a m臋偶owi kartk臋 bacznie go obserwuj膮c. M膮偶 zacz膮艂 czyta膰 poczt贸wk臋, zblad艂 jak 艣ciana i... zemdla艂.
Na kartce by艂o napisane:
"Spaghetti, spaghetti, spaghetti, spaghetti, spaghetti. Trzy porcje z kulkami mi臋snymi, dwie bez. Wy艣lij wi臋cej sosu!"

- Kochanie sp贸jrz przez...

- Kochanie sp贸jrz przez okno na nasz samoch贸d - czy zaparkowa艂am dobrze i blisko kraw臋偶nika?
- No patrz臋. A po kt贸rej stronie ulicy chcia艂a艣 zaparkowa膰?

Wigilijny poranek. 呕ona...

Wigilijny poranek. 呕ona budzi Stefana o 7.00.
- Stefan, no Stefan, nie mam mas艂a. S艂yszysz?
- A co ja na to poradz臋.
- Ubieraj si臋 i id藕 do sklepu.
- Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie mas艂o. ( kombinuje Stefan)
- Wejdziesz, naprzeciwko kasy s膮 lod贸wki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej mas艂o, id藕. Stefan wsta艂, ubra艂 si臋 poszed艂 do sklepu. Przeszed艂 obok kas, podszed艂 do lod贸wki, wyj
膮艂 mas艂o i poszed艂 zap艂aci膰. Na kasie sta艂a zajeb***a laseczka. Stefan troch臋 z ni膮 pogada艂, po偶artowa艂, a laska niespodziewanie zaproponowa艂a aby poszli do niej. Poszli i troszk臋 potentegowali. Po upojnym popo艂udniu Stefan budzi si臋 i widzi 偶e jest przed 20.00. Wyskakuje z 艂贸偶ka i m贸wi do laski
- Masz m膮k臋?
- Mam.
- To przynie艣 szybko i posyp mi r臋c臋.
Laska zdziwiona przynoszi m膮k臋 i posypuje r臋ce Stefana po czym on wybiega z domu.
W domu Stefanowi drzwi otwiera 偶ona.
- Stefan gdzie艣 ty by艂, rodzina si臋 zjecha艂a, zjedli艣my kolacj臋 bez mas艂a.......Gdzie by艂e艣?
- Skarbie, jestem ci winny wyja艣nienie. Ot贸偶 poszed艂em do sklepu, z lod贸wki wyj膮艂em mas艂o i poszed艂em zap艂aci膰. Na kasie sta艂a zajeb***a laseczka, troch臋 z ni膮 pogada艂em, po偶artowa艂em, a ona mnie zaprosi艂a do siebie a u niej troch臋 zabradzia偶yli艣my Obudzi艂em si臋 i szybko przyjecha艂em do domu.
呕ona wys艂ucha艂a wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w g艂osie powiedzia艂a:
- Poka偶 r臋ce.
Stefan pokaza艂 obsypane w m膮ce r臋ce, na co 偶ona:
-Pie****sz, Stefan, znowu by艂e艣 na kr臋glach!

Ona i on siedz膮 blisko...

Ona i on siedz膮 blisko siebie na kanapie.
- Chc臋 panu zwr贸ci膰 uwag臋, 偶e za godzin臋 wr贸ci m贸j m膮偶...
- Przecie偶 nie robi臋 nic niestosownego.
- No w艂a艣nie, a czas leci...

Facet wraca艂 do domu...

Facet wraca艂 do domu swoim nowym samochodem, szcz臋艣liwy niemo偶ebnie i ca艂y podekscytowany zakupem. W po艂owie drogi mi臋dzy salonem i domem co艣 go tkn臋艂o.
- Musia艂em o czym艣 zapomnie膰 - pomy艣la艂 i pocz膮艂 przeszukiwa膰 wszystkie kieszenie, schowki i zakamarki w swoim ubraniu. Niczego nie znalaz艂, ale my艣l nie przesta艂a go prze艣ladowa膰. Kiedy dojecha艂 do celu, z domu wybieg艂a c贸rka. Przywita艂a si臋, wyca艂owa艂a tatusia i pyta:
- A gdzie mama?

Nasze stosunki seksualne...

Nasze stosunki seksualne by艂y tak aktywne, 偶e po wszystkim nawet
s膮siedzi wychodzili zapali膰.

Ciep艂ego wiosennego dnia...

Ciep艂ego wiosennego dnia m膮偶 zwraca si臋 do 偶ony:
-Sp贸jrz przez okno. Taka dzi艣 pi臋kna pogoda Wandziu, a ty m臋czysz si臋 myciem pod艂ogi.
-Niestety - wzdycha ma艂偶onka.
-Wysz艂aby艣 lepiej na dw贸r i umy艂a nasz samoch贸d..

呕ona wr贸ci艂a z pracy...

呕ona wr贸ci艂a z pracy i odkry艂a, 偶e na lustrze w 艂azience jest napis szmink膮 ''Pozdrowienia dla 偶ony od Mariny!''. Wo艂a m臋偶a i pyta:
- Sierio偶a, kto to taki ta ''Marina''?!
M膮偶 patrzy na napis:
- Taka suka, wredna suka...

呕ona Sta艣ka chwali si臋...

呕ona Sta艣ka chwali si臋 przyjaci贸艂ce:
- Ja mojemu staremu, przed ka偶d膮 moj膮 delegacj膮, kupuj臋 pier艣cie艅 cnoty.
- Ciekawe, a jak to wygl膮da?
- Ka偶臋 Sta艣kowi usi膮艣膰 na 艣rodku pokoju i uk艂adam pier艣cie艅 z flaszek z gorza艂膮 wok贸艂 niego, nie ma si艂y, 偶eby pomy艣la艂 o jakich艣 kobietach...