psy
fut
lek
emu
syn
hit
#it

Po niedzielnej mszy rodzina...

Po niedzielnej mszy rodzina wraca do domu:
- Ale偶 ten organista fa艂szowa艂- m贸wi matka.
- A ksi膮dz strasznie przynudza艂- dodaje ojciec.
Na to syn:
- A co by艣cie chcieli za z艂ot贸wk臋?

Dawno dawno temu zszed艂...

Dawno dawno temu zszed艂 Pan B贸g na spacer po pustyni i trafi艂 do jakiego艣 miasta. Podszed艂 do mieszka艅c贸w i zaproponowa艂:
- Mam dla was przykazanie
- A jakie?
- Nie zabijaj.
- No co艣 ty! My Hetyci 偶yjemy z wojen. Potrafimy tylko wytapia膰 偶elazo i walczy膰. Bez zabijania nasz nar贸d zginie.
Poszed艂 B贸g dalej i trafi艂 do nast臋pnego miasta.
- Mam dla was przykazanie - rzek艂 do mieszka艅c贸w:
- A jakie?
- Nie cudzo艂贸偶.
- To chyba jakie艣 偶arty. W naszej 艣wi膮tyni s膮 najlepsze ladacznice.
Wszystkie nacje przyje偶d偶aj膮 do nas si臋 zabawi膰. Bez cudzo艂贸stwa pomrzemy w n臋dzy.
W trzecim mie艣cie B贸g spr贸bowa艂 jeszcze inaczej:
- Mam dla was przykazanie - nie kradnij.
- To jak mamy 偶y膰 - nie da si臋 handlowa膰 z Syryjczykami nie kradn膮c.
Nieco przybity Pan B贸g wr贸ci艂 na pustyni臋. Jacy艣 barbarzy艅cy pa艣li tam swoje stada. Zrezygnowany B贸g spyta艂:
- Chcecie mie膰 jakie艣 przykazania?
- A za ile???
- Za darmo.
- A to by艣my z dziesi臋膰 wzi臋li.

JAK SI臉 PAN NAZYWA?...

JAK SI臉 PAN NAZYWA?

Ot贸偶 kole偶anka by艂a sobie pewnego dnia na Jasnej G贸rze, na mszy z udzia艂em par m艂odych, kt贸re przyby艂y do Cz臋stochowy z pielgrzymk膮, by wzi膮膰 艣lub. Og贸lnie romantyzmu w tym zero, bo przez ca艂膮 kaplic臋 ustawiona by艂a kolejka kilkudziesi臋ciu biedak贸w i ich wybranek. Ksi膮dz podchodzi艂 do ka偶dej pary z osobna, z list膮 nazwisk itp., przeznacza艂 na jedn膮 5 minut i nast臋pna... Przy jednym panu pogubi艂 si臋 widocznie w kolejno艣ci nazwisk i by si臋 upewni膰, pyta zas艂aniaj膮c mikrofon:
[K]si膮dz - Jak si臋 Pan nazywa?
[P]an M艂ody (nachylaj膮c si臋 do mikrofonu powtarza) - Jak si臋 Pan nazywa.
[K] (ponownie zas艂aniaj膮c mikrofon, nie zwracaj膮c uwagi na 艣miechy w tle) - Nie, nie! Prosz臋 si臋 skupi膰... Jak si臋 PAN nazywa?
[P] - (鈥檅idny鈥 jeszcze bardziej zdenerwowany i sko艂owany) - PAN NAZYWA SI臉 JEZUS!
Podobno ksi膮dz zrobi艂 sobie przerw臋...

Siostra Prze艂o偶ona udaj膮c...

Siostra Prze艂o偶ona udaj膮c si臋 na poranne modlitwy, min臋艂a po drodze dwie m艂ode zakonnice, kt贸re w艂a艣nie z porannych modlitw wraca艂y. Mijaj膮c, pozdrowi艂a je:
- Dzie艅 dobry dziewcz臋ta, niech B贸g b臋dzie z Wami.
- Dzie艅 dobry Siostro Prze艂o偶ona, B贸g z Tob膮.
Kiedy m艂贸dki oddala艂y si臋 Siostra Prze艂o偶ona us艂ysza艂a jak jedna z nich m贸wi:
- Chyba wsta艂a ze z艂ej strony 艂贸偶ka.
Zaskoczy艂o to Siostr臋 Prze艂o偶on膮, ale zdecydowa艂a si臋 nie zg艂臋bia膰 tematu, posz艂a dalej. Id膮c korytarzem spotka艂a dwie Siostry, kt贸re naucza艂y ju偶 w klasztorze od kilku lat. Po wymianie powita艅 (Dzie艅 dobry, B贸g z Tob膮/Wami...) Siostra Prze艂o偶ona znowu odchodz膮c us艂ysza艂a jak jedna m贸wi do drugiej:
- Siostra Prze艂o偶ona chyba wsta艂a dzi艣 nie z tej strony 艂贸偶ka. Zmieszana Siostra Prze艂o偶ona zacz臋艂a si臋 zastanawia膰 czy mo偶e m贸wi艂a opryskliwie, albo jej spojrzenie by艂o nie takie jak powinno... Rozmy艣laj膮c tak pod膮偶a艂a do kaplicy. Wtedy na schodach ujrza艂a Siostr臋 Marie, lekko przyg艂uch膮, najstarsz膮 zakonnic臋 w klasztorze. Siostra Maria pomalutku, schodek po schodku wchodzi艂a na gore. Siostra Prze艂o偶ona mia艂a du偶o czasu aby u艣miechn膮膰 si臋 i wygl膮da膰 na szcz臋艣liw膮, podczas pozdrawiania Siostry Marii.
- Siostro Mario, ciesz臋 si臋 偶e Ci臋 widz臋 w ten pi臋kny poranek. B臋d臋 si臋 modli艂a do Boga, aby艣 mia艂a dzi艣 pi臋kny dzie艅!
- Witam Ci臋 Siostro Prze艂o偶ona, i dzi臋kuje. Widz臋, 偶e wsta艂a艣 dzi艣 ze z艂ej strony 艂贸偶ka.
To stwierdzenie powali艂o Siostr臋 Prze艂o偶on膮 na kolana.
- Siostro Mario, co ja takiego zrobi艂am? Staram si臋 by膰 mi艂a, a ju偶 trzeci raz dzisiaj s艂ysz臋, 偶e wsta艂am nie t膮 stron膮 艂贸偶ka.
Siostra Maria zatrzyma艂a si臋, spojrza艂a Siostrze Prze艂o偶onej w oczy i rzek艂a:
- Och, nie bierz tego do siebie, po prostu w艂o偶y艂a艣 pantofle Ojca Micha艂a...

BIBLIJNY POTOP WSP脫艁CZE艢NIE ...

BIBLIJNY POTOP WSP脫艁CZE艢NIE

Po wielu latach nieobecno艣ci B贸g spojrza艂 zn贸w na ziemi臋 i stwierdzi艂, 偶e si臋 bardzo 藕le dzieje. Ludzie byli zepsuci i sk艂onni do przemocy, wi臋c postanowi艂 zn贸w zes艂a膰 potop i zniszczy膰 ludzko艣膰.
Ale przedtem zawo艂a艂 Noego i powiedzia艂:
- Zbuduj ark臋 z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 艂okci d艂uga, 50 艂okci szeroka, 30 艂okci wysoka. Zabierz 偶on臋 I dzieci, i z ka偶dego gatunku zwierz膮t po parze. A za 6 tygodni ze艣l臋 wielki deszcz.
Noe nie by艂 zachwycony - zn贸w 40 dni deszczu, 150 dni bez wyg贸d na arce, bez telewizora i z tymi wszystkimi zwierz臋tami - ale by艂 pos艂uszny i obieca艂 spe艂ni膰 wymagania Boga.
Po 6 tygodniach zacz臋艂o pada膰 dzie艅 i noc.
Noe siedzia艂 i p艂aka艂, Bo nie mia艂 arki.
B贸g wychyli艂 si臋 z nieba i zapyta艂:
- Dlaczego nie spe艂ni艂e艣 mojego rozkazu?
Noe odpowiedzia艂:
- Panie, co艣 Ty MI uczyni艂?
Jako pierwsze musia艂em z艂o偶y膰 podanie o budow臋. W urz臋dzie my艣leli, 偶e chc臋 budowa膰 stajni臋 dla baran贸w. Potem nie podoba艂a Im si臋 architektura - za wymy艣lna dla baran贸w, a w budow臋 statku na l膮dzie nie chcieli wierzy膰. Tak偶e wymiary nie znalaz艂y poparcia, Bo dzi艣 nikt nie wie, jak膮 miar膮 jest 艂okie膰. Po przed艂o偶eniu nowych plan贸w dosta艂em zn贸w odmow臋, Bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona. Po kupnie odpowiedniej dzia艂ki zacz臋艂y si臋 nowe k艂opoty. W tej chwili np. chodzi o to, 偶e w planach nie s膮 uwzgl臋dnione systemy do gaszenia w czasie po偶aru. Na moj膮 uwag臋, 偶e b臋d臋 przecie偶 otoczony wod膮, przys艂ali MI psychiatr臋 powiatowego.
Kiedy psychiatra upewni艂 si臋, 偶e jednak buduj臋 statek, zadzwonili do mnie z wojew贸dztwa, 偶eby MI u艣wiadomi膰, 偶e na transport statku do morza b臋dzie potrzebne nowe zezwolenie, a b臋dzie o nie trudno, bo minister poda艂 si臋 do dymisji.
Kiedy powiedzia艂em, 偶e statku nie musz臋 transportowa膰, bo b臋dzie i tak otoczony wod膮, kazali MI z ministerstwa marynarki wojennej, wed艂ug przepis贸w unii, z艂o偶y膰 podanie do Brukseli w o艣miu odbitkach i trzech urz臋dowych j臋zykach o zezwolenie na zalanie teren贸w zamieszka艂ych.
Z drzewa cedrowego musia艂em zrezygnowa膰 - nie wolno go ju偶 ze wzgl臋d贸w ekologicznych sprowadza膰. Pr贸bowa艂em kupi膰 tutejsze drzewo, ale nie dosta艂em tej ilo艣ci ze wzgl臋du na przepis o ochronie 艣rodowiska, najpierw musia艂bym zadba膰 o sadzenie drzew zast臋pczych.
Na moj膮 wzmiank臋 o tym, 偶e i tak b臋dzie potop i nie op艂aca si臋 TU sadzi膰 偶adnych drzew, przys艂ali MI nowego psychiatr臋 - tym razem z wojew贸dztwa.
Kr贸tko m贸wi膮c - da艂em kilka 艂ap贸wek, kupi艂em drzewo, znalaz艂em nawet cie艣li do budowy, ale oni najpierw utworzyli zwi膮zki zawodowe.
Kiedy si臋 okaza艂o, 偶e nie mog臋 im p艂aci膰 wg taryfy, to rozpocz臋li strajk, tak, 偶e budowa arki zn贸w si臋 odwleka艂a.
W mi臋dzyczasie zacz膮艂em sprowadza膰 zwierz臋ta. Tylko, 偶e wmiesza艂 si臋 zwi膮zek ochrony zwierz膮t i zabroni艂 MI transportu jeleni w okresie rykowiska. Poza tym, musia艂em poda膰 cel transportu tych zwierz膮t, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z 47, moi adwokaci sprawdzaj膮, czy przepisy dotycz膮ce kr贸lik贸w obejmuj膮 r贸wnie偶 zaj膮ce.
A dzia艂acze z Greenpeace wskazali na konieczno艣膰 specjalnego urz膮dzenia do pozbycia si臋 gnoju i innych odpad贸w pochodz膮cych z hodowli zwierz膮t.
Panie Bo偶e, teraz jeszcze poda艂 mnie m贸j s膮siad do s膮du, twierdz膮c, 偶e buduj臋 prywatne ZOO bez zezwolenia.
Moje nerwy s膮 zszarpane, nie mog臋 spa膰, arka niegotowa, a Ty zes艂a艂e艣 deszcz..
W tej chwili natychmiast przesta艂o pada膰, wysz艂o s艂o艅ce I ukaza艂a sie t臋cza.
Noe spojrza艂 w niebo I powiedzia艂:
- Czy偶by艣 si臋, Bo偶e, rozmy艣li艂 i nie chcesz ju偶 zniszczy膰 ludzko艣ci?
B贸g odpowiedzia艂:
- Nie trzeba. To za艂atwi biurokracja.

Pewien wikary po lekcji...

Pewien wikary po lekcji religii pyta swojego proboszcza:
- Na lekcji religii dzieci u偶ywaj膮 s艂贸w "nara", "siema", co to oznacza?
- "Nara" to znaczy "na razie" a "siema" - "jak si臋 masz, cze艣膰, witam"
Na nast臋pnej lekcji religii wikary wchodzi zadowolony do sali, podnosi r臋k臋 do g贸ry i wo艂a "pochwa!"

Tonie okr臋t. Przera偶eni...

Tonie okr臋t. Przera偶eni pasa偶erowie prosz膮 ksi臋dza aby odprawi艂 msz臋.
- Nie moje dzieci ju偶 nie zd膮偶臋...
- Ksi臋偶e, to chocia偶 t臋 najwa偶niejsz膮 cz臋艣膰...
- No chyba 偶e tak - Zgodzi艂 si臋 ksi膮dz, zdj膮艂 kapelusz i rozpocz膮艂 zbieranie ofiary.

Jedzie ksi膮dz autobusem....

Jedzie ksi膮dz autobusem. Siada obok niego pijak, kt贸ry 艣mierdzi alkoholem. Po chwili pijak pyta:
-Prosz臋 ksi臋dza, jak mo偶na si臋 nabawi膰 artretyzmu?
Ksi膮dz pomy艣la艂, 偶e to dobry moment, 偶eby mu dogada膰.
-Bracie, je艣li kto艣 pali, 膰pa, pije, cudzo艂o偶y, kradnie, to B贸g zsy艂a na niego artretyzm.
Pijak wr贸ci艂 do czytania trzymanej w r臋ce gazety. Ksi臋dzu zrobi艂o si臋 go 偶al:
-A ty masz artretyzm?
-Nie, w艂a艣nie czytam, 偶e papie偶 ma...

Pewien cz艂owiek zmar艂...

Pewien cz艂owiek zmar艂 i normaln膮 kolej膮 rzeczy stan膮艂 przed 艣wi臋tym Piotrem. Ten m贸wi:
Niestety, przyjacielu - Pope艂ni艂e艣 w 偶yciu straszny grzech i nie zostaniesz wpuszczony do nieba, zanim za niego nie odpokutujesz. Oszukiwa艂e艣 mianowicie na podatku dochodowym od os贸b fizycznych. Twoja kara b臋dzie polega艂a na tym, 偶e wr贸cisz na Ziemi臋 i sp臋dzisz pi臋膰 lat z obrzydliw膮, oty艂膮 i paskudn膮 bab膮, ze wszystkimi ma艂偶e艅skimi obowi膮zkami w艂膮cznie. Je艣li ci si臋 uda, wejdziesz do nieba.
Cz艂owiek uzna艂, 偶e pi臋膰 lat to niewiele wobec perspektywy wieczno艣ci w niebie, wr贸ci艂 na Ziemi臋 i 偶y艂 z kaszalotem, kt贸rego mu 艣wi臋ty Piotr przeznaczy艂. Kt贸rego艣 dnia, id膮c z ni膮 po ulicy, zobaczy艂 swego przyjaciela, id膮cego z naprzeciwka w towarzystwie tak odra偶aj膮cego babsztyla, 偶e w por贸wnaniu z ni膮 kobieta naszego bohatera by艂a niczym erotyczny sen nastolatka.
Czo艂em, stary! Jak to si臋 sta艂o, 偶e urz臋dujesz z tak膮 paszczur膮!
Hm, no wiesz, zmar艂o mi si臋 niedawno i 艢wi臋ty Piotr powiedzia艂 mi, 偶e pope艂ni艂em straszliwy grzech, oszukuj膮c na podatku dochodowym od os贸b fizycznych, przez co nar偶n膮艂em rz膮d na grub膮 kas臋, i 偶e musz臋 odpokutowa膰, prze偶ywaj膮c pi臋膰 lat na Ziemi z tym mi臋chem, kt贸re widzisz.
Panowie u艣cisn臋li sobie d艂onie w pe艂nym zrozumieniu i obiecali sobie wspomaga膰 si臋 nawzajem w biedzie. Kiedy ju偶 mieli si臋 rozej艣膰, zauwa偶yli wsp贸lnego znajomego, id膮cego ulic膮 w towarzystwie kobiety pi臋knej jak marzenie, o boskiej figurze, seksownej jak wszyscy diabli.
Hej, stary! Rany bosskie, sk膮d偶e艣 ty, stary kawaler, dorwa艂 tak膮 luf臋
Hm, szczerze m贸wi膮c nie wiem. Pewnego razu obudzi艂em si臋, a ona le偶a艂a ko艂o mnie. Od paru lat mam wszystko, o czym mog臋 marzy膰: pi臋kn膮 kobiet臋, cudownie prowadzony dom i ob艂臋dny, naprawd臋 bajeczny seks. Nie wiem tylko, dlaczego zawsze, kiedy si臋 sko艅czymy kocha膰, ona odwraca si臋 do 艣ciany i mruczy co艣 jak:
"Je**** podatek dochodowy od os贸b fizycznych"

Do sklepu wchodzi pedofil,...

Do sklepu wchodzi pedofil, z艂odziej i ksi膮dz
I by艂 to pierwszy klient tego dnia....