#it
emu
psy
syn

Pod numer sextelefonu...

Pod numer sextelefonu dzwoni facet i słyszy:
- Zrobię co zechcesz. Spełnię każde Twoje życzenie.
- Ka┼╝de? - pyta.
- Tak, ka┼╝de.
Na to facet:
- To oddzwoń do mnie.

Idzie facet pustyni─ů,...

Idzie facet pustyni─ů, widzi studni─Ö i krzyczy:
- Woda! Woda!
A kto┼Ť ze studni:
- Gdzie? Gdzie?

Bardzo bogaty prawnik...

Bardzo bogaty prawnik jest zaproszony na bankiet przez Czerwony Krzyż. Człowiek z Czerwonego Krzyża robi wyrzuty, że prawnik zarobił ponad milion w ostatnim roku, a nie ofiarował nawet grosza na cel społeczny.
- Przede wszystkim - m├│wi prawnik - moja matka jest chora i umieraj─ůca w szpitalu, a nie pokrywa tego ubezpieczenie. Po drugie, mam 5 dzieci z trzech ma┼é┼╝e┼ästw. Po trzecie, m─ů┼╝ mojej siostry nagle zmar┼é i ona nie ma na jedzenie dla swoich 4 dzieci...
- Bardzo mi przykro - powiedzia┼é facet z Czerwonego Krzy┼╝a - G┼éupio mi, ┼╝e prosi┼éem pana o pieni─ůdze.
Prawnik na to:
- Taa, nie daję im żadnej kasy, więc dlaczego miałbym wam dawać?

- Czy wierzysz w mi┼éo┼Ť─ç...

- Czy wierzysz w mi┼éo┼Ť─ç od pierwszego wejrzenia?
- Wierz─Ö, ale zawsze wol─Ö spojrze─ç drugi raz..

Co to jest lekcja pyta...

Co to jest lekcja pyta si─Ö 4 letni Jasio ojca?
Ojciec odpowiada:
-Synu lekcja jest to 45 minutowa katorga,z kt├│rej nic nie wyniesiesz!

Dlaczego m─Ö┼╝czy┼║ni lubi─ů...

Dlaczego m─Ö┼╝czy┼║ni lubi─ů kawa┼éy o blondynkach?
- Bo tylko te rozumiej─ů.

Mama babcia i córka siedziały...

Mama babcia i c├│rka siedzia┼éy w jednym domku i zastanawia┼éy si─Ö jaki jest najwi─Ökszy b├│l na ┼Ťwiecie. C├│rka m├│wi:
-Kiedy┼Ť jak mnie Jasio za cycki wytarga┼é to ma┼éo si─Ö nie zesra┼éam b├│lu.
Mama na to:
-To Ty nigdy nie rodzi┼éa┼Ť!
A babcia m├│wi:
-Wy to nie wiecie co to jest prawdziwy b├│l! Kiedy┼Ť jak jecha┼éam na rowerze to mi si─Ö kuciapka w ┼éa┼äcuch wkr─Öci┼éa i z b├│lu z─Öbami dzwonek odgryz┼éam!

Wysprz─ůtane mieszkanie...

Wysprz─ůtane mieszkanie to znak, ┼╝e komputer jest zepsuty.

Ksi─ů┼╝─Ö elf├│w i jego oddzia┼é...

Ksi─ů┼╝─Ö elf├│w i jego oddzia┼é roz┼éo┼╝yli si─Ö na polanie na spoczynek. W pewnym momencie zza krzak├│w dobieg┼éo wo┼éanie:
- Hej, wy, elfie pokraki! To ma by─ç wojsko?! I ob├│z?! Hahaha! To ja, Mocarny Krasnolud z was si─Ö ┼Ťmiej─Ö! I nie boj─Ö si─Ö cho─ç jestem sam! Wy┼Ťlijcie tu do mnie kt├│rego┼Ť z was, jeden na jednego, honornie, a ja go pokonam!
Ksi─ů┼╝─Ö skin─ů┼é palcem i za krzaki pobieg┼é jeden z wojownik├│w. Przez chwilk─Ö s┼éycha─ç by┼éo szamotanie, a p├│┼║niej ten sam g┼éos:
- Ale zdechlak! Kogo┼Ťcie mi wys┼éali?! Przy┼Ťlijcie swojego najlepszego wojownika!
Ksi─ů┼╝─Ö drugi raz skin─ů┼é palcem i najdzielniejszy z elfich wojownik├│w pobieg┼é za krzaki. Szamotanie. Kr├│tki pisk. I g┼éos:
- Ten by┼é najlepszy?! Jeste┼Ťcie gorsi ni┼╝ my┼Ťla┼éem! Dawa─ç tu dziesi─Öciu z was!
Wkurzony ksi─ů┼╝─Ö machn─ů┼é r─Ök─ů i natychmiast dziesi─Öciu wojownik├│w pobieg┼éo za krzaki. Po chwili pe┼énej trzask├│w, szcz─Öku broni, szumu i krzyk├│w jednak znowu rozleg┼é si─Ö ten sam g┼éos:
- E, trawę tylko żrecie to i takie z was słabizny! z owcami wam się zabawiać, a nie walczyć! Przyjdźcie tu wszyscy!
Ksi─ů┼╝─Ö sykn─ů┼é ze z┼éo┼Ťci, zamacha┼é r─Ökami i resztka jego oddzia┼éu pop─Ödzi┼éa za krzaki. Po nied┼éugiej chwili szamotania i wrzask├│w krzaki rozchyli┼éy si─Ö i na polan─Ö potykaj─ůc si─Ö wpad┼é pokrwawiony elfi wojownik:
- Ksi─ů┼╝─Ö p...panie! Zdrada! Osz...osz...oszukali nas! Ich tam jest dw├│ch!

Samolot wystartował z...

Samolot wystartowa┼é z lotniska. Po osi─ůgni─Öciu wymaganego pu┼éapu, kapitan odzywa si─Ö przez intercom:
- Panie i panowie, witam na pok┼éadzie samolotu. Pogod─Ö mamy dobr─ů, niebo czyste, wi─Öc zapowiada nam si─Ö przyjemny lot. Prosz─Ö usi─ů┼Ť─ç, zrelaksowa─ç si─Ö i... osz k***a... !!
Po chwili ciszy intercom odzywa si─Ö znowu:
- Panie i panowie, najmocniej przepraszam je┼Ťli przed chwil─ů pa┼ästwa wystraszy┼éem, ale w trakcie mojej wypowiedzi drugi pilot wyla┼é na mnie fili┼╝ank─Ö gor─ůcej kawy. Powinni┼Ťcie pa┼ästwo zobaczy─ç prz├│d moich spodni.
Na to odzywa si─Ö jeden z pasa┼╝er├│w:
- To pewnie nic w porównaniu z tyłem moich...