Posz艂o dwu lodziarzy...

Posz艂o dwu lodziarzy na wojn臋, jeden dosta艂 kulk臋 drugi z automatu.

Pani Mc Pherson m贸wi...

Pani Mc Pherson m贸wi do rze藕nika:
- Poprosz臋 p贸艂 kilo tanich skrawk贸w mi臋sa dla psa. Tylko chudych, bo z m臋偶em nie lubimy t艂ustego...

Rozmawiaj膮 koledzy po pracy:...

Rozmawiaj膮 koledzy po pracy:
- Jak min臋艂y 艢wi臋ta?
- Wspaniale! 呕ona serwowa艂a mi same zagraniczne dania.
- A jakie?
- Barszcz ukrai艅ski,fasolk臋 po breto艅sku,pierogi ruskie i sznycle z kapust膮 w艂osk膮.

Znajomy pyta nocnego str贸偶a:...

Znajomy pyta nocnego str贸偶a:
- Nie boi si臋 pan sam siedzie膰 noc膮 w dy偶urce?
- Boj臋 si臋, dop贸ki nie usn臋.

Wnuczek, chc膮c podzi臋kowa膰...

Wnuczek, chc膮c podzi臋kowa膰 dziadkowi za to, 偶e kupi艂 mu fest adidasy, zabra艂 go do pizzerii. Usadowi艂 dziadka przy stoliku, a sam poszed艂 zam贸wi膰 pizz臋. Dziadek rozgl膮daj膮c si臋 dooko艂a, zawiesi艂 wzrok na pewnym m艂odzie艅cu z irokezem na g艂owie spo偶ywaj膮cym pizz臋 i intensywnie zacz膮艂 mu si臋 przygl膮da膰. Ch艂opaka zacz臋艂o to denerwowa膰 i m贸wi do dziadka:
- Co si臋 tak gapisz, dziadku? Nigdy w 偶yciu nie pope艂ni艂e艣 偶adnego szale艅stwa?
Na to dziadek odpowiada:
- Pope艂ni艂em. W m艂odo艣ci odby艂em stosunek z pawiem i si臋 w艂a艣nie zastanawiam, czy nie jeste艣 moim synem.

Statek badawczy kolejny...

Statek badawczy kolejny miesi膮c p艂ywa po oceanie. Za艂oga popija z t臋sknoty za l膮dem. Kapitan postanowi艂 t przerwa膰. Zebra艂 wi臋c za艂og臋 i m贸wi:
-Zobowi膮zuj臋 wszystkich do wyrzucenia zapas贸w w贸dki do morza!
Na pok艂adzie zaleg艂a cisza. Nagle z ty艂u rozlega si臋 radosny g艂os:
-Kapitan ma racj臋! Nale偶y w贸dk臋 wyrzuci膰 za burt臋!
Bosman odpowiada:
-Hej, a kto udzieli艂 g艂osu nurkom?

Siedzi je偶yk na dzia艂ce....

Siedzi je偶yk na dzia艂ce. Sielanka. Widzi nad swoj膮 g艂ow膮 pi臋kne jab艂ko. Zrywa je, siada na 艂aweczce.
- Zjem je sobie - my艣li.
I nagle... Ziemia dr偶y, dymi, rozst臋puje si臋, a ze szczeliny wy艂azi ogromna dupa. Chwyta jab艂ko i znika. Dym opada, cisza. Je偶yk w szoku:
- Co to, k...a, by艂o?!
Znowu wstrz膮s i dym. Wy艂azi dupa i m贸wi:
- Anton贸wka!

Pewien facet le偶a艂 od...

Pewien facet le偶a艂 od d艂u偶szego czasu i kona艂, od czasu do czasu wraca艂 do przytomno艣ci.
Jego 偶ona czuwa艂a przy jego 艂贸偶ku dzie艅 i noc! Pewnego dnia wr贸ci艂 znowu
odzyska艂 przytomno艣膰 i zacz膮艂 takim zm臋czonym g艂osem m贸wi膰 do 偶ony:
- W najgorszych czasach by艂a艣 przy moim boku. Jak by艂em zwolniony z pracy
dodawa艂a艣 mi otuchy, p贸藕niej, gdy moja firma by艂a bankrutem te偶 by艂a艣 przy
mnie, jak stracili艣my nasz
dom tez by艂a艣 przy mnie. Nawet teraz gdy jestem chory nie opuszczasz mnie
nawet na chwil臋. Wiesz co?
Jej oczy wype艂ni艂y si臋 艂zami wzruszenia:
- Co m贸j kochanie? Wyszepta艂a.
- Ja my艣l臋, 偶e przynosisz mi pecha!

- Karolu, po tym, co...

- Karolu, po tym, co zasz艂o mi臋dzy nami ostatniej nocy, chyba powinni艣my jako艣 zacie艣ni膰 nasze stosunki...
- W porz膮dku. Przybij pi膮tk臋!