PRYWATNO艢膯...

PRYWATNO艢膯

Taka historia, kt贸ra przytrafi艂a si臋 [K]umplowi w jego zbiorczym 艣rodku lokomocji, w kt贸rym to spotka艂 [Z]najom膮 i wywi膮za艂a si臋 mi臋dzy nimi rozmowa na temat niedawnej maj贸wki, co to odby艂a si臋 w ich miejscowo艣ci.
[K]- I jak tam Kasia po maj贸wce?
[Z]- No jak to po maj贸wce, ale pogadamy jak wysi膮dziemy, bo to wiesz, "艣ciany maja uszy", ludzi du偶o i znajomych, si臋 jeszcze dowiedz膮 czego艣 czego nie powinni...
I w tym momencie starsza pani siedz膮ca obok, ze spokojem w g艂osie:
- Niech Panienka m贸wi ja i tak nie s艂ucham...

POWA呕NA GRA...

POWA呕NA GRA

Historia ta mog艂a si臋 tu znale藕膰 jako dowcip lub autentyk pochodz膮cy od kogo艣 innego, niemniej jednak wydarzy艂a si臋 naprawd臋, a bohaterem tej historii jest m贸j ojciec.
Wiele lat temu, na kongresie bryd偶owym w S艂awie, zapytano mojego ojca podczas gry, czy mo偶na gra膰 w bryd偶a pod wp艂ywem alkoholu. Ten przytakn膮艂. Rozm贸wca jednak by艂 ciekawy, wi臋c zapyta艂:
- No... Ale panie Andrzeju, czy by艂by pan w stanie gra膰, dajmy na to, po 膰wiartce w贸dki?
- By艂bym.
- A po wypiciu p贸艂 litra w贸dki?
- Nie mia艂bym 偶adnych problem贸w...
- A tak... Po literku?
- No... Przecie偶 gram...

Zachodzi facet do baru...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

NA RATUNEK...

NA RATUNEK

Dziadek m贸j wspomina艂 tak膮 oto zabawn膮 histori臋:
Dzia艂o si臋 to kilkadziesi膮t lat temu, gdy nie by艂 jeszcze dziadkiem. Mieszka艂 na wsi z rodzicami, po kt贸rych mia艂 dziedziczy膰 gospodark臋, i z 偶on膮 - moj膮 przysz艂膮 babci膮, do kt贸rej pewnego razu przyjecha艂a w odwiedziny jej siostra. Dziadek, wiedziony niema艂ym poczuciem humoru, wrzuci艂 do studni sw贸j beret i przyczai艂 si臋 za rogiem. Po chwili po wod臋 przysz艂a jego 偶ona i oczywi艣cie zobaczy艂a p艂ywaj膮ce nakrycie g艂owy.
- Ratunku! Edzio utopi艂 si臋! Hilfe! Hilfe! - podnios艂a raban (a by艂a Niemk膮, dlatego przytaczam nieco po germa艅sku).
Na wo艂anie przybieg艂a jej siostra oraz matka rzekomego topielca:
- Dawajta drabin臋, mo偶e jeszcze go wyciungniem!
I oto kobiety skoczy艂y po d艂ug膮 drabin臋, kawalarz za艣 okr膮偶y艂 obor臋 i, gdy one wszystkie targa艂y ju偶 drabin臋 ku studni, przy艂膮czy艂 si臋 na czwartego. Pospiesznie donie艣li j膮 na miejsce i - dawaj! - opuszczaj膮 do studni; dziadek, jak na ch艂opa przysta艂o, pomaga艂 im w tym.
Ju偶 chcia艂y baby pakowa膰 si臋 do studni na ratunek, a tu - 艁OJEZU! - kt贸ra艣 zorientowa艂a si臋, 偶e "utopiony" stoi obok, pomaga i cieszy si臋 z dowcipu!

Polska reprezentacja...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Dlaczego ciesz臋 si臋,...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

PROPOZYCJA...

PROPOZYCJA

Ugotowa艂am zup臋. Pomidorow膮. Na kurczaku, z warzywkami, a przecieru u偶y艂am prawdziwego polskiego. Kolega by艂. Pocz臋stowa艂am...
Zupa podana by艂a do picia w kubeczku. Jak wypi艂 trzeci kubek, zapyta艂am czy chce jeszcze. Odm贸wi艂, t艂umacz膮c, 偶e czuje si臋 winny, 偶e mnie tak z frykas贸w objada. Na co Anusia, nie my艣l膮c wiele odpowiedzia艂a:
- Pawe艂, jakbym Ci nie chcia艂a da膰, to bym Ci nie proponowa艂a...
Dopiero jak Pawe艂 sko艅czy艂 si臋 krztusi膰, to do mnie dotar艂o, co powiedzia艂am...

Na dorocznym zje藕dzie...

Na dorocznym zje藕dzie spotyka si臋 dw贸ch starych kombatant贸w. Zaczynaj膮 wspomina膰 dawne czasy:
- Wiesz, ja ju偶 nie pami臋tam, czy walczy艂em w II armii w I wojnie 艣wiatowej, czy w I armii w II wojnie 艣wiatowej...
- U mnie to samo, nie pami臋tam czy dosta艂em kul膮 mi臋dzy 艂opatki, czy 艂opatk膮 mi臋dzy kule...
A na to babcia-kombatantka:
- A ja nie mog臋 sobie przypomnie膰, czy to ja wystrychn臋艂am Niemc贸w na dudka, czy to Niemcy wydutkali mnie na strychu...

Jecha艂em na egzamin....

Jecha艂em na egzamin. Kiedy wchodzi艂em do windy w bloku zauwa偶y艂em, 偶e jaki艣 idiota (a raczej jego pies) zostawi艂 po sobie wielk膮 kup臋. Tu偶 przed parterem winda si臋 zaci臋艂a i za choler臋 nie chcia艂a jecha膰 w d贸艂 albo g贸r臋. Na pomoc czeka艂em 3 godziny, w garniaku i temperaturze 30 stopni, a obok mnie le偶a艂o wielkie psie g贸wno. Kiedy technicy otworzyli drzwi, ich wymowne spojrzenia raz na mnie, raz na pod艂og臋, m贸wi艂y wszystko. YAFUD

STARA TRADYCJA...

STARA TRADYCJA

Ostatni膮 wieczerze wigilijn膮 sp臋dzi艂 z nami pewien Brytyjczyk. Pierwszy raz by艂 w Polsce, przeto nie zna艂 nic a nic naszych zwyczaj贸w. Gdy po 艂amaniu si臋 op艂atkiem wszyscy zasiedli do sto艂u ww. zauwa偶y艂, i偶 obrus jest nier贸wny. Wiedziony ciekawo艣ci膮 wymaca艂 siano, kt贸re jak tradycja nakazuje znalaz艂o si臋 pod obrusem. Zapyta艂 nas, co to kufa jest. Nikt z domownik贸w nie m贸g艂 sobie przypomnie膰 jak po angielsku jest siano (ot takie banalne s艂贸wko 鈥 dla zainteresowanych 鈥榟ay鈥). W ko艅cu kto艣 rzuci艂 鈥 sucha trawa. Angol zmierzy艂 nas wzrokiem i z lekkim niedowierzaniem zapyta艂:
- Do palenia?