-Przechodzi m臋偶czyzna...

-Przechodzi m臋偶czyzna przez jezdni臋 na czerwonym 艣wietle.
- Podchodzi do niego policjant i m贸wi:
musz臋 na艂o偶y膰 na pana mandat,bo przechodzi pan na czerwonym 艣wietle.
-Na to przechodzie艅: Panie policjancie ja jestem daltonist膮.
-Policjant: Wobec tego bardzo pana przepraszam,nie wiedzia艂em,偶e jest pan obcokrajowcem

- Synku, jeste艣 taki...

- Synku, jeste艣 taki niegrzeczny, we藕 przyk艂ad z tatusia
- Mama, ale tata siedzi w wi臋zieniu...
- Tak, ale nied艂ugo wyjdzie za dobre sprawowanie!

Rozmowa dw贸ch kumpli:...

Rozmowa dw贸ch kumpli:
-Pami臋tasz Ziutka?
-Tego co mieszka艂 naprzeciwko wi臋zienia? Co u niego?
-Mieszka naprzeciwko swojego domu...

Dzisiaj odwiedzi艂a mnie...

Dzisiaj odwiedzi艂a mnie policja, 偶eby sprawdzi膰 skarg臋 dotycz膮c膮 molestowania seksualnego nieletniego. Po godzinie t艂umacze艅 w ko艅cu mi uwierzyli, 偶e dawa艂em mojemu synowi lekarstwo w postaci czopka. S膮siedzi us艂yszeli jego histeryczny szloch: "Tatusiu, dlaczego mi to wsadzi艂e艣 w pup臋? To boli!" i zawiadomili policj臋. YAFUD

- Nie ma pan prawa jazdy,...

- Nie ma pan prawa jazdy, ko艂a s膮 nienapompowane, niezapi臋te pasy, w r臋ku puszka piwa.
- Do jutra!
- Co to ma znaczy膰?
- Moment, panie w艂adzo, przez telefon rozmawiam.

Do biura szeryfa wpada...

Do biura szeryfa wpada zdyszany ch艂opak i wo艂a:
- Niech pan biegnie do saloonu! Bij膮 mojego ojca!
Po chwili szeryf wchodzi do saloonu i widzi dw贸ch ok艂adaj膮cych si臋 pi臋艣ciami facet贸w.
- Kt贸ry z nich jest twoim ojcem?
- Jeszcze nie wiem, oni w艂a艣nie pr贸buj膮 to ustali膰.

Idzie ksi膮dz ulic膮 obok...

Idzie ksi膮dz ulic膮 obok komisariatu policji i zobaczy艂 na drodze rozjechanego zdech艂ego psa.
Bez namys艂u wchodzi na komisariat i krzyczy do siedz膮cych policjant贸w:
- Wy tu sobie bezczynnie siedzicie, a na drodze le偶y zdech艂y pies!
Jeden z policjant贸w na to:
- Hehe.. ja to my艣la艂em, 偶e wy jeste艣cie od pogrzeb贸w.
Wszyscy si臋 艣miej膮, a ksi膮dz na to:
- Przyszed艂em powiadomi膰 najbli偶sz膮 rodzin臋...

Policyjny radiow贸z wr膮ba艂...

Policyjny radiow贸z wr膮ba艂 si臋 w drzewo. Wychodz膮 z niego dwaj policjanci.
-No Stasiu tak szybko na miejscu wypadku nie byli艣my nigdy.

呕ona wys艂a艂a m臋偶a-policjanta...

呕ona wys艂a艂a m臋偶a-policjanta do sklepu po cytryny. Po godzinie policjant wraca do domu z pust膮 siatk膮.
- Nie by艂o cytryn?
- By艂y. Kupi艂em p贸艂 kilo i w drodze powrotnej chcia艂em sprawdzi膰, czy s膮 dobre. Bo sprzedawczyni tak dziwnie na mnie patrzy艂a, jakby te cytryny by艂y stare i zepsute. No wi臋c jedn膮 spr贸bowa艂em i okaza艂a si臋 kwa艣na. Sprawdzi艂em po kolei cytryny i wszystkie okaza艂y si臋 kwa艣ne! Wi臋c co mia艂em robi膰? Wyrzuci艂em je do 艣mietnika, wr贸ci艂em si臋 do sklepu i powiedzia艂em ekspedientce, co o niej my艣l臋!

Policja ca艂y czas tr膮bi,...

Policja ca艂y czas tr膮bi, 偶e znalaz艂a ca艂kowicie spalone cia艂o z ma艂ym fiutkiem. Daj zna膰, 偶e 偶yjesz, bo si臋 niepokoje!