#it
emu
psy
syn

Przed 艣lubem:...

Przed 艣lubem:
Ona - Cia艂 Janek.
On - No nareszcie, ju偶 tak d艂ugo czekam.
Ona - Mo偶e chcesz 偶ebym posz艂a?
On - Nie! Co Ci przysz艂o do g艂owy? Sama my艣l o tym jest dla mnie straszna!
Ona - Kochasz mnie?
On - Oczywi艣cie, o ka偶dej porze dnia i nocy.
Ona - Czy mnie kiedy艣 zdradzi艂e艣?
On - Nie! Nigdy! Dlaczego pytasz?
Ona - Chcesz mnie poca艂owa膰?
On - Tak, za ka偶dym razem i przy ka偶dej okazji.
Ona - Czy by艣 mnie kiedykolwiek uderzy艂?
On - Zwariowa艂a艣? Przecie偶 wiesz jaki jestem.
Ona - Czy mog臋 Ci zaufa膰?
On - Tak.
Ona - Kochanie.
Siedem lat po 艣lubie:
Czytajcie od do艂u...

M贸wi m膮偶 do 偶ony:...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Kolega do kolegi:...

Kolega do kolegi:
- Wiesz co, moja 偶ona to straszny niechluj.
- Dlaczego?
- W domu ci膮gle brud i smr贸d. Kurze niepowycierane, nieodkurzone od tygodni. Nawet odla膰 si臋 nie mog臋 bo w zlewie pe艂no brudnych naczy艅.

呕ona stoi w drzwiach...

呕ona stoi w drzwiach ob艂adowana walizkami i tobo艂kami. 呕egnaj膮c si臋 z m臋偶em, ca艂uje go czule i m贸wi z trosk膮 w g艂osie:
-Jad臋 do matki na klika dni. Obiady masz poporcjowane w lod贸wce. Wystarczy odgrza膰. No to co, b臋dziesz grzeczny, nie b臋dziesz rozrabia艂?
-Spokojnie, ju偶 mam wszystko rozrobione鈥

Prezes sp贸艂ki gie艂dowej...

Prezes sp贸艂ki gie艂dowej wzywa sekretark臋:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Prosz臋 si臋 pakowa膰.
Sekretarka po przyj艣ciu do domu przekazuje nowin臋 m臋偶owi:
- Krystian, jad臋 z szefem w delegacj臋. Biedactwo, b臋dziesz musia艂 sobie jako艣 poradzi膰 sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyje偶d偶a na weekend, zabawimy si臋 nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum m臋skim dzwoni do swego ucznia:
- Kamilek, b臋d臋 zaj臋ta w weekend. Korepetycje odwo艂ane.
Zadowolonu uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam kork贸w. Mog臋 do ciebie wpa艣膰 na weekend.
Dziadek, prezes sp贸艂ki gie艂dowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwo艂any. Pojedziemy za tydzie艅.
Sekretarka dzwoni do m臋偶a:
- Krystian, szef odwo艂a艂 wyjazd.
Facet do kochanki:
- Weronika, ch*jnia. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobot臋.
Ucze艅 do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak b臋d膮. Nie mog臋 wpa艣c do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyje偶d偶amy...

Wraca zm臋czony m膮偶 z...

Wraca zm臋czony m膮偶 z pracy. 呕ona pyta:
- Zrobi膰 Ci kotlety?
- Zr贸b.
- Ale mi臋sa nie mam...
- To nie r贸b.
- Co?! Nie smakuje Ci jak gotuj臋?!

Nie rozumiem kobiet:...

Nie rozumiem kobiet: przek艂uwaj膮 sobie uszy, nosy, p臋pki, brodawki, rodz膮 dzieci, cz臋sto maj膮 cesark臋, wstrzykuj膮 silikon w r贸偶ne cz臋艣ci cia艂a, depiluj膮 gor膮cym woskiem w艂osy na nogach, pod nosem, na wzg贸rkach 艂onowych; robi膮 sobie lifting, tatua偶e, odsysaj膮 sobie t艂uszcz, zmniejszaj膮 po艣ladki; usuwaj膮 偶ebra, operuj膮 biusty, usuwaj膮 sk贸rki na palcach i robi膮 mn贸stwo innych bolesnych rzeczy... a nie mo偶na ich bzykn膮膰, ... bo je, (...), g艂owa boli.

Siedzi facet i po cichutku...

Siedzi facet i po cichutku czyta gazet臋, rozkoszuj膮c si臋 spokojem o poranku. Kiedy jego 偶ona zakrada si臋 do niego od ty艂u i uderza go ogromn膮 patelni膮 w ty艂 g艂owy.
- Za co to? - pyta si臋 facet
- Co to by艂 za 艣wistek papieru z imieniem Marylou w kieszeni twoich spodni? - dopytuje si臋 w艣ciek艂a 偶ona.
- Ale偶, kochanie - t艂umaczy si臋 facet pami臋tasz, dwa tygodnie temu poszed艂em na wy艣cigi konne, Marylou to imi臋 klaczy, na kt贸r膮 postawi艂em.
呕ona si臋 uspokoi艂a i wr贸ci艂a do domowych obowi膮zk贸w. Trzy dni p贸藕niej facet zn贸w siedzi w swoim fotelu i czyta gazet臋, gdy 偶ona zn贸w przywala mu patelni膮.
- A to za co? - pyta si臋 facet.
- Twoja klacz dzwoni艂a - wyja艣nia 偶ona.

- Podobno twoja 偶ona...

- Podobno twoja 偶ona kr贸tko ci臋 trzyma...?
- Kr贸tko??!! To ju偶 pi臋tnascie lat!

- Mamo, nie wyobra偶asz...

- Mamo, nie wyobra偶asz sobie co si臋 sta艂o! Strasznie si臋 pok艂贸cili艣my! Co艣 okropnego!
- Spokojnie, Curu艣, nie denerwuj si臋. W ka偶dej rodzinie od czasu do czasu zdarzaj膮 si臋 konflikty...
- No, to wiem. Ale co zrobi膰 z trupem?