#it
emu
psy
syn

Przychodzi facet do apteki...

Przychodzi facet do apteki po prezerwatywy, a tam m┼éoda i ┼éadna aptekarka. Facecik stremowany m├│wi nie┼Ťmia┼éo:
- Poproszę palto, ale wie pani nie na mnie całego, ale takie mniejsze...
Aptekarka podaje paczuszk─Ö i m├│wi:
- Je┼Ťli potrzebuje pan futrzany ko┼énierzyk to ko┼äcz─Ö prac─Ö o godz. 20..

Pi─ůtek...

Pi─ůtek
Jedzie kobieta w autobusie i trzyma sie górnej poręczy i ma niewygolone włosy pod pachami. Na przystanku wsiada kompletnie zalany facet, patrzy się i mówi:
- Te baletnica, nie za wysoko ta noga? Lol

Rozmowa weteran├│w sieci:...

Rozmowa weteran├│w sieci:
- Jak leci?
- Super, tylko palce mnie strasznie bol─ů.
- A, co się stało?
- Wczoraj na czacie mieli┼Ťmy imprez─Ö i ca┼é─ů noc ┼Ťpiewali┼Ťmy.

Wybitny pisarz amerykański...

Wybitny pisarz ameryka┼äski powiedzia┼é kiedy┼Ť:
- Je┼╝eli kobieta chce by─ç szcz─Ö┼Ťliwa z m─Ö┼╝czyzn─ů, musi go dobrze rozumie─ç i chocia┼╝ troch─Ö kocha─ç. Je┼╝eli za┼Ť m─Ö┼╝czyzna chce by─ç szcz─Ö┼Ťliwy z m─Ö┼╝czyzn─ů, powinien j─ů bardzo kocha─ç i zupe┼énie nie pr├│bowa─ç zrozumie─ç.

C├│rka wraca do domu z...

C├│rka wraca do domu z zakupami z supermarketu i m├│wi do matki:
- Mamo, na warzywach widzia┼éam dzi┼Ť przepi─Ökne og├│rki! Mia┼éy chyba z osiem
centymetr├│w grubo┼Ťci (pokazuje "fi" d┼éo┼ämi) i - co najmniej p├│┼é metra d┼éugo┼Ťci (rozk┼éada r─Öce na p├│┼é metra).
Na to jej stara, głucha babcia, która była przy rozmowie:
- Ooo. To jaki┼Ť ┼éadny kawaler! ┼╗eby ci─Ö ino chcia┼é.

Do gabinetu dyrektora...

Do gabinetu dyrektora wchodzi sekretarka:
- Panie dyrektorze, jest tutaj inżynier Kowalski i mówi, że ma mały interes...
- A czy to moja wina? Niech idzie do seksuologa...

Natalia, jak─ů chcesz kaw─Ö?...

Natalia, jak─ů chcesz kaw─Ö?
- Chcia┼éabym mocn─ů, ale jednocze┼Ťnie delikatn─ů, kt├│ra uczyni┼éaby pi─Ökniejszym moje wn─Ötrze. Przewr├│ci┼éaby do g├│ry nogami, by otworzy─ç dla mnie ┼Ťwiat pokusy, czu┼éo┼Ťci i niepohamowan─ů moc...
- A mo┼╝e ja ci po prostu w├│dki nalej─Ö?!

Siedzi w pokoju dwoje...

Siedzi w pokoju dwoje SZYBKICH. Siedz─ů, nic nie robi─ů - nuda. Pierwszy:
- Mo┼╝e herbat─Ö zrobimy?
- Dobry pomysł.
I nagle w pokoju wicher - czajnik wstawili na kuchenk─Ö, herbat─Ö do szklanek wrzucili, wrz─ůtkiem zalali, pobiegli do sklepu po cukier, podali do sto┼éu - wszystko trwa┼éo nie wi─Öcej ni┼╝ 8 sekund. Wypili, siedz─ů, nic nie robi─ů - nuda. Drugi:
- Mo┼╝e zadzwonimy do Wacka? W├│dki przywiezie, dziewczynki jakie┼Ť ze sob─ů we┼║mie?
- Dobry pomysł.
I ┼Ťmiga do telefonu, podnosi s┼éuchawk─Ö, z pr─Ödko┼Ťci─ů d┼║wi─Öku wybiera numer i m├│wi jakby strzela┼é z ka┼éasznikowa:
- Wacek, przjzdzj, nudn, wdke przwz, o dziwcznch nie zpmnij!
Min─Öly 2 sekundy i rozlega sie dzwonek. Obydwoje rzucaj─ů si─Ö w kierunku drzwi, otwieraj─ů b┼éyskawicznie 5 zamk├│w i patrz─ů, a za drzwiami nikogo, tylko powoli, ko┼éysz─ůc si─Ö na wietrze opada pod drzwi kartka papieru. Podnosz─ů, czytaj─ů:
- Poszli┼Ťmy w pi*du, jak d┼éugo k***a mo┼╝na czeka─ç?

- Halo, wie┼╝a? Tu lot...

- Halo, wie┼╝a? Tu lot 453.Jeste┼Ťmy nad Atlantykiem, mamy awari─Ö obu
silnik├│w!!!
- Lot 453, tu wie┼╝a. Zrozumia┼éem, skre┼Ťlam was.

Pani Kowalska, czy pani...

Pani Kowalska, czy pani wie, ┼╝e m├│j m─ů┼╝ to 300 procentowy impotent?
- 300 procentowy?
- Ano tak, Do wczoraj to on był 100 procentowy,
ale wczoraj spadł z drabiny, złamał sobie palec i zębami odgryzł język...