#it
emu
hit
psy
syn

Przychodzi facet do ksi臋dza...

Przychodzi facet do ksi臋dza i m贸wi:
-Prosz臋 ksi臋dza chcia艂bym aby mi,ksi膮dz ochrzci艂 kota
-Przykro mi synu lecz nasza wiara na to nie pozwala. B贸g te偶 nie by艂 zwierz臋ciem i nie mog臋 tego uczyni膰
-Dobrze, zap艂ac臋
Facet wyk艂ada pieni膮dze. Ksi膮dz ochrzci艂 kota, ale mia艂 wyrzuty sumienia, wi臋c poszed艂 z tym do biskupa, opowiedzia艂 mu wszystko, a biskup na to:
-Co ty zrobi艂e艣! Wiesz o tym, 偶e tego nie mo偶na robi膰!
-Ale on dobrze zap艂aci艂
-Ile?
-100 tysi臋cy...
-Prosz臋 przygotowa膰 kota do bierzmowania.

M臋偶czyzna przychodzi...

M臋偶czyzna przychodzi si臋 wyspowiada膰 i m贸wi:
-Prosz臋 ksi臋dza, nagrzeszy艂em i to bardzo...
-Wyznaj swoje grzechy synu.
-Bi艂em 偶on臋, k艂ama艂em..itd...
-Co艣 jeszcze?
-I jeszcze prosz臋 ksi臋dza bardzo przeklina艂em, ale tak naprawd臋 chyba najbardziej ze wszystkich w okolicy.
-Dobrze. Jako pokut臋 odm贸w koronk臋 do Bo偶ego mi艂osierdzia. I postaraj si臋 nie przeklina膰 nigdy wi臋cej!
-Obiecuj臋 偶e przez najbli偶szy tydzie艅 nie przekln臋 ani razu!
Ksi膮dz odmawia jeszcze modlitw臋. Po zako艅czeniu puka w konfesjona艂 a m臋偶czyzna:
-O k贸r*a ale mnie ksi膮dz przestraszy艂. Biggrin

GDY BRAK GRABARZA...

GDY BRAK GRABARZA

Na wichurze niedaleczko poza stolic膮, zmar艂o si臋 jednemu ch艂opinie. W parafii rejwach si臋 zrobi艂, bo stanowisko grabarza nieobsadzone i komu teraz pogrzeba膰 denata? Ksi臋偶ulo uradzi艂 pospo艂u z op艂akuj膮c膮 famili膮, 偶e trzeba si臋 spieszy膰, bo spiekota sprawi, 偶e procesy naturalne towarzysz膮ce zew艂okowi mog膮 uprzykrzy膰 偶ycie ca艂ej wsi. Stan臋艂o na tym, 偶e najmie si臋 miejscowe malinowe nosy, co by dolink臋 zrobili, trumn臋 przenie艣li i j膮 potem zasypali... Wzi臋艂y si臋 by艂y chopy do roboty...
Uroczysto艣膰 pogrzebowa. Zewsz膮d chlipanie zrozpaczonych i ksi臋dzowe mod艂y. Raz po raz nabo偶ny nastr贸j psuje owocowy fetor p艂yn膮cy z paszcz 偶ulowych - w ko艅cu trzeba si臋 uodparnia膰, by ludzkie nieszcz臋艣cie nie bola艂o - i 艣miech czterech raczkuj膮cych "grabarzy" (uodpornienie dzia艂a jak si臋 masz). 艢miech to du偶o powiedziane? Czterog艂os starych emaliowanych gar贸w lec膮cych po schodach. Ksi膮dz nie wytrzyma艂 i kiedy s膮czony przez 偶ul贸w ekstrakt owocowy zacz膮艂 zabija膰 ich w艂a艣ciwo艣ci motoryczne, a wzmaga艂 rubaszny rechot przetykany nast膮 ku**膮 maci膮, podszed艂 do pijackich hien i rzek艂:
- Panowie, tak nie mo偶na, tu ludzie p艂acz膮, cierpi膮, szanujcie偶 to...
Na to grabarzowy MCR z cwaniackim wyj臋ciem dymi膮cego peta, z bezz臋bnej paszcz臋ki:
- Jak ksi膮dz... hyyyp... da po dychu... hyyyp, to jeszcze p艂aka膰 b臋dziem...

Pani pyta Jasia:...

Pani pyta Jasia:
- Jasiu jak wygl膮da Matka Boska?
Jasio my艣li, my艣li i w ko艅cu m贸wi:
- Przypomnia艂em sobie! Jest taka pi臋kna zgrabna.
- A dlaczego tak uwa偶asz?
- Bo jak wczoraj przechodzi艂em ko艂o plebani to wychodzi艂a taka od ksi臋dza, a ksi膮dz krzycza艂:
- O Matko Boska, 偶eby Ci臋 tylko nikt nie zobaczy艂.

Ksi膮dz wyspowiada艂 ruskiego...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

By艂o sobie trzech pastor贸w,...

By艂o sobie trzech pastor贸w, kt贸rzy postanowili si臋 spotka膰 towarzysko i sobie porozmawia膰. Pierwszy powiedzia艂:
- S艂uchajcie, musz臋 wam si臋 do czego艣 przyzna膰. Mam problem z alkoholem. Nie mog臋 sobie z tym poradzi膰. Czasem skrycie pij臋 w domu, gdy nikogo nie ma.
Na to drugi:
- Ja te偶 musz臋 wam si臋 do czego艣 przyzna膰. Jestem strasznym kobieciarzem. Mam problemy z t膮 dziedzin膮.
Gdy sko艅czy艂, obaj patrz膮 na trzeciego, kt贸ry wierci艂 si臋 w miejscu czekaj膮c, czy te偶 ma co艣 do wyznania. W ko艅cu nie wytrzyma艂 i powiedzia艂:
- Ja z kolei mam straszny problem z plotkarstwem i nie mog臋 si臋 doczeka膰, kiedy wreszcie sko艅czy si臋 to spotkanie.

Kilka dni przed 艣lubem...

Kilka dni przed 艣lubem narzeczony przychodzi do ksi臋dza, wr臋cza mu 200 z艂otych i m贸wi:
- Prosz臋 ksi臋dza, mam pro艣b臋. Prosz臋 podczas dyktowania mi przysi臋gi ma艂偶e艅skiej opu艣ci膰 s艂owa: 艢lubuj臋 ci wierno艣膰, mi艂o艣膰 i uczciwo艣膰 ma艂偶e艅sk膮 oraz 偶e ci臋 nie opuszcz臋 a偶 do 艣mierci. Dzi臋kuj臋 z g贸ry...
Przyszed艂 dzie艅 艣lubu. Pan m艂ody pewny siebie stan膮艂 przed o艂tarzem i wszystko sz艂o dobrze do momentu sk艂adania przysi臋gi ma艂偶e艅skiej. Ksi膮dz zapyta艂 bowiem:
- Czy 艣lubujesz bezgraniczne oddanie swojej 偶onie, pos艂usze艅stwo wobec ka偶dego jej rozkazu, przynoszenie jej 艣niadania do 艂贸偶ka do ko艅ca 偶ycia? Czy klniesz si臋 na Boga, 偶e nigdy nie spojrzysz na inna kobiet臋 i nawet nie przyjdzie ci do g艂owy, 偶e inne kobiety 偶yj膮 na 艣wiecie?
Pan m艂ody, ci臋偶ko przestraszony i zaszokowany, wyb膮ka艂:
- Ta... ta... tak...
Po ceremonii w艣ciek艂y przybieg艂 do ksi臋dza i pyta, co to mia艂o znaczy膰. Ksi膮dz oddaje mu 200 z艂otych i odpowiada spokojnie:
- Po prostu przebi艂a twoj膮 ofert臋.

Syn zrobi艂 nareszcie...

Syn zrobi艂 nareszcie prawo jazdy i prosi ojca o auto.
Ojciec ostro odpowiada:
鈥 Popraw oceny w szkole, przeczytaj Pismo 艢wi臋te i zetnij w艂osy, to wr贸cimy do tematu.
Po miesi膮cu ch艂opak przychodzi do ojca i m贸wi:
鈥 Poprawi艂em stopnie, a Pismo znam ju偶 prawie na pami臋膰. Po偶ycz samoch贸d!
鈥 A w艂osy?
鈥 Ale tato! Przeczyta艂em 偶e wszyscy: Samson, Moj偶esz, nawet Jezus mieli d艂ugie w艂osy!
鈥 O, widzisz synku! I chodzili na piechot臋.

JAK SI臉 PAN NAZYWA?...

JAK SI臉 PAN NAZYWA?

Ot贸偶 kole偶anka by艂a sobie pewnego dnia na Jasnej G贸rze, na mszy z udzia艂em par m艂odych, kt贸re przyby艂y do Cz臋stochowy z pielgrzymk膮, by wzi膮膰 艣lub. Og贸lnie romantyzmu w tym zero, bo przez ca艂膮 kaplic臋 ustawiona by艂a kolejka kilkudziesi臋ciu biedak贸w i ich wybranek. Ksi膮dz podchodzi艂 do ka偶dej pary z osobna, z list膮 nazwisk itp., przeznacza艂 na jedn膮 5 minut i nast臋pna... Przy jednym panu pogubi艂 si臋 widocznie w kolejno艣ci nazwisk i by si臋 upewni膰, pyta zas艂aniaj膮c mikrofon:
[K]si膮dz - Jak si臋 Pan nazywa?
[P]an M艂ody (nachylaj膮c si臋 do mikrofonu powtarza) - Jak si臋 Pan nazywa.
[K] (ponownie zas艂aniaj膮c mikrofon, nie zwracaj膮c uwagi na 艣miechy w tle) - Nie, nie! Prosz臋 si臋 skupi膰... Jak si臋 PAN nazywa?
[P] - (鈥檅idny鈥 jeszcze bardziej zdenerwowany i sko艂owany) - PAN NAZYWA SI臉 JEZUS!
Podobno ksi膮dz zrobi艂 sobie przerw臋...

BIBLIJNY POTOP WSP脫艁CZE艢NIE ...

BIBLIJNY POTOP WSP脫艁CZE艢NIE

Po wielu latach nieobecno艣ci B贸g spojrza艂 zn贸w na ziemi臋 i stwierdzi艂, 偶e si臋 bardzo 藕le dzieje. Ludzie byli zepsuci i sk艂onni do przemocy, wi臋c postanowi艂 zn贸w zes艂a膰 potop i zniszczy膰 ludzko艣膰.
Ale przedtem zawo艂a艂 Noego i powiedzia艂:
- Zbuduj ark臋 z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 艂okci d艂uga, 50 艂okci szeroka, 30 艂okci wysoka. Zabierz 偶on臋 I dzieci, i z ka偶dego gatunku zwierz膮t po parze. A za 6 tygodni ze艣l臋 wielki deszcz.
Noe nie by艂 zachwycony - zn贸w 40 dni deszczu, 150 dni bez wyg贸d na arce, bez telewizora i z tymi wszystkimi zwierz臋tami - ale by艂 pos艂uszny i obieca艂 spe艂ni膰 wymagania Boga.
Po 6 tygodniach zacz臋艂o pada膰 dzie艅 i noc.
Noe siedzia艂 i p艂aka艂, Bo nie mia艂 arki.
B贸g wychyli艂 si臋 z nieba i zapyta艂:
- Dlaczego nie spe艂ni艂e艣 mojego rozkazu?
Noe odpowiedzia艂:
- Panie, co艣 Ty MI uczyni艂?
Jako pierwsze musia艂em z艂o偶y膰 podanie o budow臋. W urz臋dzie my艣leli, 偶e chc臋 budowa膰 stajni臋 dla baran贸w. Potem nie podoba艂a Im si臋 architektura - za wymy艣lna dla baran贸w, a w budow臋 statku na l膮dzie nie chcieli wierzy膰. Tak偶e wymiary nie znalaz艂y poparcia, Bo dzi艣 nikt nie wie, jak膮 miar膮 jest 艂okie膰. Po przed艂o偶eniu nowych plan贸w dosta艂em zn贸w odmow臋, Bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona. Po kupnie odpowiedniej dzia艂ki zacz臋艂y si臋 nowe k艂opoty. W tej chwili np. chodzi o to, 偶e w planach nie s膮 uwzgl臋dnione systemy do gaszenia w czasie po偶aru. Na moj膮 uwag臋, 偶e b臋d臋 przecie偶 otoczony wod膮, przys艂ali MI psychiatr臋 powiatowego.
Kiedy psychiatra upewni艂 si臋, 偶e jednak buduj臋 statek, zadzwonili do mnie z wojew贸dztwa, 偶eby MI u艣wiadomi膰, 偶e na transport statku do morza b臋dzie potrzebne nowe zezwolenie, a b臋dzie o nie trudno, bo minister poda艂 si臋 do dymisji.
Kiedy powiedzia艂em, 偶e statku nie musz臋 transportowa膰, bo b臋dzie i tak otoczony wod膮, kazali MI z ministerstwa marynarki wojennej, wed艂ug przepis贸w unii, z艂o偶y膰 podanie do Brukseli w o艣miu odbitkach i trzech urz臋dowych j臋zykach o zezwolenie na zalanie teren贸w zamieszka艂ych.
Z drzewa cedrowego musia艂em zrezygnowa膰 - nie wolno go ju偶 ze wzgl臋d贸w ekologicznych sprowadza膰. Pr贸bowa艂em kupi膰 tutejsze drzewo, ale nie dosta艂em tej ilo艣ci ze wzgl臋du na przepis o ochronie 艣rodowiska, najpierw musia艂bym zadba膰 o sadzenie drzew zast臋pczych.
Na moj膮 wzmiank臋 o tym, 偶e i tak b臋dzie potop i nie op艂aca si臋 TU sadzi膰 偶adnych drzew, przys艂ali MI nowego psychiatr臋 - tym razem z wojew贸dztwa.
Kr贸tko m贸wi膮c - da艂em kilka 艂ap贸wek, kupi艂em drzewo, znalaz艂em nawet cie艣li do budowy, ale oni najpierw utworzyli zwi膮zki zawodowe.
Kiedy si臋 okaza艂o, 偶e nie mog臋 im p艂aci膰 wg taryfy, to rozpocz臋li strajk, tak, 偶e budowa arki zn贸w si臋 odwleka艂a.
W mi臋dzyczasie zacz膮艂em sprowadza膰 zwierz臋ta. Tylko, 偶e wmiesza艂 si臋 zwi膮zek ochrony zwierz膮t i zabroni艂 MI transportu jeleni w okresie rykowiska. Poza tym, musia艂em poda膰 cel transportu tych zwierz膮t, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z 47, moi adwokaci sprawdzaj膮, czy przepisy dotycz膮ce kr贸lik贸w obejmuj膮 r贸wnie偶 zaj膮ce.
A dzia艂acze z Greenpeace wskazali na konieczno艣膰 specjalnego urz膮dzenia do pozbycia si臋 gnoju i innych odpad贸w pochodz膮cych z hodowli zwierz膮t.
Panie Bo偶e, teraz jeszcze poda艂 mnie m贸j s膮siad do s膮du, twierdz膮c, 偶e buduj臋 prywatne ZOO bez zezwolenia.
Moje nerwy s膮 zszarpane, nie mog臋 spa膰, arka niegotowa, a Ty zes艂a艂e艣 deszcz..
W tej chwili natychmiast przesta艂o pada膰, wysz艂o s艂o艅ce I ukaza艂a sie t臋cza.
Noe spojrza艂 w niebo I powiedzia艂:
- Czy偶by艣 si臋, Bo偶e, rozmy艣li艂 i nie chcesz ju偶 zniszczy膰 ludzko艣ci?
B贸g odpowiedzia艂:
- Nie trzeba. To za艂atwi biurokracja.