#it
emu
psy
syn

Ranek. Warszawa. Dwupokojowe...

Ranek. Warszawa. Dwupokojowe mieszkanie na Ursynowie. Małżeństwo o 7-letnim stażu szykuje się do pracy.
- Kochany, pom├│┼╝...
- Sama nie mo┼╝esz?
┼╗ona wygina si─Ö, r─Ökami wykonuje ┼Ťmieszne figury, aby zapi─ů─ç biustonosz.
- No i co ty robisz?! - ruga j─ů m─ů┼╝. - Kto tak robi? Stanik zapinasz z przodu. P├│┼║niej przekr─Öcasz, wk┼éadasz cycki i naci─ůgasz rami─ůczka.
- Kochany, sk─ůd ty to, k***a, wiesz?!
- Eeee... hmmm... sk─ůd...? Koledzy... opowiadali... w bibliotece...

Cztery regu┼éy dotycz─ůce...

Cztery regu┼éy dotycz─ůce ma┼é┼╝e┼ästwa:

Potrzebujesz kobiety, kt├│ra kocha ci─Ö bezwarunkowo, kobiety kt├│ra zawsze b─Ödzie stanowi─ç dla ciebie wyzwanie, kobiety z kt├│r─ů zawsze b─Ödziesz chcia┼é si─Ö kocha─ç i najwa┼╝niejsze, musisz by─ç pewien, ┼╝e ┼╝adne z nich si─Ö nigdy nie spotkaj─ů.

┼╗ona wielokrotnie namawia...

Żona wielokrotnie namawia męża żeby skończył popijawy z kolegami,
by┼éy ju┼╝ gro┼║by, prosby, ale m─ů┼╝ ca┼éy czas dzie┼ä w dzie┼ä wychodzi z
kolegami do baru i wraca po nocach pijany.
W końcu przestała mu mamrotać nad uchem.
Pewnego dnia m─ů┼╝ wr├│ci┼é, po wizycie w barze, prawie ┼╝e na czworaka.
Żona położyła męża na kanapie, rozebrała go, wzięła prezerwatywę,
naplu┼éa w ni─ů i w┼éo┼╝y┼éa mu w ty┼éek.
Rano uradowana ┼╝ona wstaje idzie do kuchni i widzi ┼╝e jej m─ů┼╝ pali
nerwowo papierosy. Żona zapytała
- Kochanie jak ci min─ů┼é wczorajszy wiecz├│r z kolegami?
Na co m─ů┼╝ nerwowo wrzasn─ů┼é
- Ja nie mam koleg├│w!

Było sobie małżeństwo....

Było sobie małżeństwo. On pracował ona prowadziła dom.
Jako ┼╝e troch─Ö ju┼╝ po ┼Ťlubie tak wi─Öc mi┼éo┼Ť─ç zast─ůpi┼éo przyzwyczajenie Kt├│rego┼Ť dnia ┼╝ona zagada┼éa do m─Ö┼╝a siedz─ůcego przed telewizorem po pracy:
- Stefan, ty mnie ju┼╝ chyba nie kochasz!
- Kocham, jasne ┼╝e kocham...
- Akurat!
Na następny dzień to samo, i na następny znów.
A┼╝ kt├│rego┼Ť dnia nie wytrzyma┼éa i wybuch┼éa:
- Stefan, ty mnie ju┼╝ nie kochasz!
- Dlaczego tak s─ůdzisz ┼╝abciu?
- Ten Stachu spod pi─ůtki to musi kocha─ç t─ů swoj─ů Gienk─Ö, wiesz on wczoraj j─ů zabra┼é do najdro┼╝szej restauracji w mie┼Ťcie!
- Ja Ci─Ö kocham bardziej ┼╝abciu...
- To udowodnij to wreszcie!!
- Dobrze, to w takim razie zabior─Ö Ci─Ö kochanie w jeszcze dro┼╝sze miejsce, dobrze?
- Oj, Stefciu jeste┼Ť kochany, ju┼╝ id─Ö si─Ö zrobi─ç na b├│stwo...
- ┼╗abciu, nie trzeba, jedziemy tylko zatankowa─ç...

M─ů┼╝ wchodzi na wag─Ö ┼éazienkow─ů...

M─ů┼╝ wchodzi na wag─Ö ┼éazienkow─ů i z ca┼éej si┼éy wci─ůga brzuch. ┼╗ona patrzy na to z politowaniem i pyta:
- My┼Ťlisz, ┼╝e ci to pomo┼╝e?
- Oczywi┼Ťcie, ┼╝e pomo┼╝e. Tylko w ten spos├│b mog─Ö zobaczy─ç ile wa┼╝─Ö.

M─ů┼╝ przy┼éapuje ┼╝on─Ö z...

M─ů┼╝ przy┼éapuje ┼╝on─Ö z kochankiem w ┼é├│┼╝ku.
- Co tu si─Ö dzieje?!? Kim pan, do diabla, jest?!?
- M├│j m─ů┼╝ ma racje - m├│wi kobieta - jak si─Ö pan w┼éa┼Ťciwie nazywa?

20 rocznica ┼Ťlubu, ma┼é┼╝onkowie...

20 rocznica ┼Ťlubu, ma┼é┼╝onkowie siedz─ů przy stole, spo┼╝ywaj─ů w milczeniu uroczysty obiad. ┼╗ona nagle si─Ö odzywa:
- Wiesz co, kochanie? Jak pomy┼Ťl─Ö, ┼╝e to ju┼╝ 25 lat, to mi si─Ö ciep┼éo robi pod sercem.
- Nie truj, to tylko biust wpadł ci do zupy.

Rozmawiaj─ů dwie m┼éode...

Rozmawiaj─ů dwie m┼éode m─Ö┼╝atki.
- S┼éysza┼éam, ┼╝e tw├│j m─ů┼╝ to prawdziwa "z┼éota r─ůczka". Wszystko robi w domu sam.
- Bez przesady, moja droga. Ja mu czasem pomagam.
- W jaki spos├│b?
- Ustami.

Pewnej niezam─Ö┼╝nej kobiecie...

Pewnej niezam─Ö┼╝nej kobiecie zadano pytanie:
- Dlaczego nie ma pani m─Ö┼╝a ?
- A po co mi m─ů┼╝? Mam papug─Ö, kt├│ra przeklina, psa, kt├│ry warczy, i kocura, kt├│ry w┼é├│czy sie po nocach.

- Przepraszam kochanie,...

- Przepraszam kochanie, że wczoraj nie przyszedłem, ale byłem na wieczorze kawalerskim...
- Na wieczorach kawalerskich zawsze jakie┼Ť dz***i s─ů!
- Nie, mylisz si─Ö, kochanie! Na wieczorach kawalerskich kobietom wst─Öp wzbroniony...
- Nie k┼éam! My┼Ťlisz, ┼╝e ja na wieczorach kawalerskich nie bywa┼éam, czy co?