emu
psy
syn

Reforma szkolnictwa prowadzi...

Reforma szkolnictwa prowadzi także do zmian pewnych zasad w języku polskim. Obecnie znana deklinacja poszerzona została o dodatkowe trzy odmiany:
1. Mianownik - kto? co?
2. Dopełniacz - kogo? czego?
3. Celownik - komu? czemu?
4. Biernik - kogo? co?
5. Narz─Ödnik - z kim? z czym?
6. Miejscownik - o kim? o czym?
7. Wołacz - o!
8. Intymnik - kto z kim?
9. Wygry┼║nik - kto kogo i dlaczego?
10. Łapownik - kto komu ile?

Pytanie na Fanpage'u...

Pytanie na Fanpage'u fan├│w militari├│w:
Czy je┼Ťli wyci─ůgn─Ö zawleczk─Ö z granatu, to da si─Ö j─ů w┼éo┼╝y─ç z powrotem? Prosz─Ö o szybk─ů odpo

Premier przechadza si─Ö...

Premier przechadza si─Ö po Warszawie wraz ze swoj─ů ┼╝on─ů. Ogl─ůdaj─ůc wystawy sklepowe m├│wi do ┼╝ony:
- Popatrz! Spodnie 50z┼é, koszulka 40z┼é, futro 150z┼é. Nie wiem o co ludziom chodzi, ┼╝e jest tak ┼║le, jest do┼Ť─ç tanio. Wszyscy m├│wi─ů, ┼╝e nikogo na nic nie sta─ç.
┼╗ona popatrzy┼éa na m─Ö┼╝a z ogromn─ů czu┼éo┼Ťci─ů, jak tylko kobieta potrafi i m├│wi:
- Kochanie. To jest pralnia.

Dyrektor firmy do przebywaj─ůce...

Dyrektor firmy do przebywaj─ůcego na wczasach pracownika napisa┼é pismo:

PPPPPPP
W odpowiedzi otrzymał list od tego pracownika:

dupa
Po powrocie dyrektor zaprasza go na dywanik...

To ja pisze elegancko Po Przyznan─ů Premi─Ö Prosz─Ö Przyjecha─ç Poci─ůgiem Pospiesznym, a Pan mi tu wulgaryzmy?
Ja? Ależ jak? Ja odpisałem Dziękuję Uprzejmie Przyjadę Autobusem.

Pewien szejk z naftowej...

Pewien szejk z naftowej krainy chcia┼é sobie kupi─ç samoch├│d. Ale nie byle jakiego Rolls Royce'a lecz cos du┼╝o porz─ůdniejszego. ┼üapie wiec za telefon i obdzwania najr├│┼╝niejsze fabryki luksusowych samochod├│w. Ale nic mu nie odpowiada. W ko┼äcu dziwnym trafem ┼é─ůczy si─Ö z fabryk─ů "Trabant├│w".
- Ile czeka sie u was na samoch├│d?
- A z 5 lat, ale może być i dłużej...
Ho ho! - my┼Ťli szejk - jak sie tyle czeka to dopiero musi by ekstra wozik!
- Zatem zamawiam jeden. Jestem szejk takitoataki. Przy┼Ťlijcie jak najszybciej!
I odk┼éada s┼éuchawk─Ö. A w fabryce panika. Przecie┼╝ nie mog─ů kaza─ç czeka─ç kr├│lowi nafty na "Trabiego" przez tyle lat! ┼üaduj─ů samoch├│d na najbli┼╝szy statek i wysy┼éaj─ů szejkowi. W 2 tygodnie p├│┼║niej szejk chwali si─Ö w klubie: - A na m├│j nowy supersamoch├│d b─Öd─Ö czeka┼é chyba z 5 lat! Ale firma ju┼╝ po tygodniu przys┼éa┼éa mi plastykowy model wozu... i on dzia┼éa!!!

Baba postanowiła popełnić...

Baba postanowiła popełnić samobójstwo: Kupiła pistolet, ale nie wie gdzie sobie strzelić, żeby nie bolało i żeby umrzeć od razu. Przypomniała sobie, że ma znajomego lekarza. On na pewno będzie wiedział jak to zrobić.
Idzie do niego i m├│wi:
- ┼╣le mi w ┼╝yciu. Wszystko mi zbrzyd┼éo. Chc─Ö pope┼éni─ç samob├│jstwo, tylko mi porad┼║ gdzie sobie strzeli─ç, ┼╝eby sko┼äczy─ç z sob─ů od razu.
Lekarz m├│wi:
- Najpewniej i najszybciej b─Ödzie jak sobie strzelisz, tak na trzy palce pod piersi─ů.
Baba strzeliła w kolano...

Dw├│ch Irlandczyk├│w: Shamus...

Dw├│ch Irlandczyk├│w: Shamus oraz Murphy od godziny siedz─ů w pubie. Wypili po kilka piw i pozosta┼éo im tylko 1 euro, a pi─ç nadal si─Ö chce. Murphy m├│wi do Shamusa:
- Poczekaj chwilę, mam pomysł.
Skoczy┼é do najbli┼╝szego sklepu mi─Ösnego i po kwadransie wr├│ci┼é z kawa┼ékiem kie┼ébasy. Stoj─ůcy przed pubem Shamus denerwuje si─Ö:
- Zwariowa┼ée┼Ť? Teraz, to ju┼╝ nawet nie mamy tego 1 euro.
- Spokojnie, wiem co robi─Ö. Wejdziemy do pubu, zam├│wi─Ö dla nas po piwie, wypijemy, a jak wysun─Ö kie┼ébas─Ö przez rozporek, b─Ödziesz udawa┼é, ┼╝e mi robisz "loda". Wywal─ů nas z lokalu, ale co si─Ö napijemy, to nasze!
Tak te┼╝ zrobili i napili si─Ö za darmo w kilku kolejnych lokalach. Jedyn─ů niedogodno┼Ťci─ů by┼éo to, ┼╝e od czasu do czasu inkasowali kopniaka. W dziesi─ůtym pubie Shamus powiedzia┼é:
- Murphy, ja ju┼╝ nie mog─Ö. Jestem zbyt pijany, kolana mnie bol─ů jak cholera.
Na to Murphy:
- A my┼Ťlisz, ┼╝e mi jest ┼éatwiej? Ja ju┼╝ w trzecim pubie zgubi┼éem kie┼ébas─Ö!

Pa┼ästwo Kowalscy dzwoni─ů...

Pa┼ästwo Kowalscy dzwoni─ů w nocy do bramy. Po d┼éu┼╝szej chwili cie─ç otwiera bram─Ö, a zniecierpliwiony Kowalski krzyczy:
- C├│┼╝ to, og┼éuchli┼Ťcie?! Ani wy, ani ┼╝ona, nie s┼éyszeli┼Ťcie dzwonka?
- S┼éysze─ç, s┼éysza┼éem, ale pozwoli szanowny pan zauwa┼╝y─ç, ┼╝e dozorca te┼╝ jest od czasu do czasu m─Ö┼╝czyzn─ů.