emu
psy
syn

Rozmawia trzech staruszk├│w:...

Rozmawia trzech staruszk├│w:
- Ta dzisiejsza m┼éodzie┼╝ to taka okropna, ci─ůgle tylko pij─ů i pal─ů!
- Panie, to nic! Narkotyki bior─ů i ─çpaj─ů!
- To jeszcze nic! - wtr─ůca trzeci. - Wczoraj wchodz─Ö na klatk─Ö schod├│w i s┼éysz─Ö g┼éosy z piwnicy: "J├│zek, zbij ┼╝ar├│wk─Ö, to wezm─Ö do buzi...", no Panie, to┼╝ to oni nawet szk┼éo jedz─ů!!!

W sklepie...

W sklepie
-Ten odkurzacz to dobrze ci─ůgnie?
-Panie, a┼╝ ┼ézy lec─ů.

Stara para zginęła w...

Stara para zgin─Ö┼éa w wypadku samochodowym i zosta┼éa zabrana w drog─Ö do nieba przez ┼Ťw. Piotra:
- Tutaj macie mieszkanie nad morzem, tam s─ů korty tenisowe, basen i dwa pola golfowe. Je┼Ťli by┼Ťcie chcieli co┼Ť przek─ůsi─ç, tu mo┼╝ecie p├│j┼Ť─ç do kt├│rego┼Ť z bar├│w.
- Cholera, Gloria - sykn─ů┼é starszy pan, kiedy ┼Ťw. Piotr odszed┼é - mogli┼Ťmy by─ç tu 10 lat temu, gdyby┼Ť nie us┼éysza┼éa o tych przekl─Ötych otr─Öbach, kie┼ékach pszenicy i dietach odchudzaj─ůcych!

Kawał o blondynce:...

Kawał o blondynce:

Przychodzi blondynka do lekarza z aparatem na z─Öbach,
lekarz jej si─Ö pyta co pani ma na z─Öbach.
Ona za┼Ť na to odpowiada: bi┼╝uteri─Ö Biggrin

Jeżeli już trzeci dzień...

Je┼╝eli ju┼╝ trzeci dzie┼ä nie chce ci si─Ö pracowa─ç, to znaczy, ┼╝e to ┼Ťroda.

W sklepie z w─Ödlinami:...

W sklepie z w─Ödlinami:
- Poprosz─Ö szynk─Ö...
- Mam kroi─ç w plastry?
- No, niech pani kroi...
Ekspedientka kroi, kroi i kroi. W pewnym momencie pyta:
- Ju┼╝?
Klient popatrzy┼é i kr─Öci g┼éow─ů:
- Nie.
Ekspedientka dalej kroi i wreszcie klient si─Ö odzywa:
- O, o, ten plasterek poprosz─Ö!

Mi─Ödzynarodowa wycieczka...

Mi─Ödzynarodowa wycieczka przyje┼╝d┼╝a pod najwi─Ökszy wodospad na ┼Ťwiecie:
- ....ooo god, it's wonderfuuuuul.....
- ....ooo mein Gott, das is wuuuuunderbar....
- ....gospodin, eto priekrasnoooojeee...
- ....k***a, ja pie*dol─Ö...

Czy mo┼╝na mie─ç stosunek...

Czy można mieć stosunek płciowy z ptakiem?
- Tak. Na przykład można wyje*** orła na schodach...

Lata 80. Po przegranym...

Lata 80. Po przegranym meczu reprezentacji Polski z Luksemburgiem 0:3, polscy pi┼ékarze boj─ů si─Ö opuszcza─ç swoje domy. Obawa przed gniewem kibic├│w jest olbrzymia. Zdenerwowany Boniek rozmawia przez telefon z Szarmachem:
- Andrzej, co mam zrobi─ç? ┼╗ona kaza┼éa mi zrobi─ç zakupy, a ja boj─Ö si─Ö wyj┼Ť─ç z doimu.
- Przebierz si─Ö za kogo┼Ť.
Boniek przebra┼é si─Ö za zakonnic─Ö i poszed┼é na zakupy. W pewenej chwili w sklepie s┼éyszy za sob─ů:
- Siostro Boniek! Siostro Boniek!
Przerażony Boniek ucieka w drugi koniec sklepu, ale tu też słyszy:
- Siostro Boniek! Siostro Boniek!
Boniek znów nogi za pas, chowa się za regałami sklepowymi, a tu znowu:
- Siostro Boniek! Siostro Boniek!
Boniek nie wytrzymuje, odwraca si─Ö...
- Siostro Boniek! To ja, siostra ┼╗muda...
(Szarmach, Boniek, Żmuda - piłkarze ówczesnej polskiej reprezentacji)

Światła na skrzyżowaniu....

Światła na skrzyżowaniu. Stoi Łada Kalina a obok Ferrari F50. Kierowca Łady odkręca szybę i pokazuje kierowcy Ferrari żeby zrobił to samo. Kierowca Ferrari opuszcza szybę. Kierowa Łady się pyta:
- Powiedz mi przyjacielu. Jak się sprawuje ten twój samochód? Dobry on chociaż, czy nie bardzo? Bo jak tak patrzę po ulicach, to jednak mało ludzi się decyduje żeby go kupić.