psy
#it
fut
emu
hit
lek
syn

Roznosi rano mleczarz...

Roznosi rano mleczarz mleko. Patrzy nie ma butelki wi臋c dzwoni do drzwi. Wychodzi totalnie nieprzytomny, zaspany facet i podaje butelk臋 mleczarzowi. Ten zamiast ja odebra膰 zaczyna si臋 艣mia膰.
- No co jest? - pyta ten zaspany.
- A nic, tylko pierwszy raz widz臋 go艣cia w szlafroku zapi臋tego na dwa guziki i jedno jajo.

- Co ci sie sta艂o w oko?...

- Co ci sie sta艂o w oko?
- Dosta艂em 艣rubokr臋tem od Kowalskiej.
- Przez przypadek?
- Nie, przez dziurk臋 od klucza.

Jasio idzie z mam膮 do...

Jasio idzie z mam膮 do sklepu. Przed sklepem widzi pijaka z krzywymi nogami. I g艂o艣no m贸wi do mamy:
- Mamo, ale ten pan ma krzywe nogi!
- Jasiu, ale tak nie wolno! Mo偶esz tego pana obrazi膰!
Nast臋pnego dnia Jasio znowu idzie z mam膮 do sklepu, widzi tego samego faceta z krzywymi nogami i g艂o艣no m贸wi:
- Ale ten pan ma krzywe nogi!
Wtedy mama ju偶 straci艂a cierpliwo艣膰 i m贸wi do Jasia:
- Jasiu, ile mam ci powtarza膰, 偶e tak nie wolno! Za kar臋 b臋dziesz siedzie膰 w domu i nie wyjdziesz dop贸ki nie przeczytasz Szekspira.
Po trzech miesi膮cach Jasio znowu idzie z mam膮 do sklepu i widz膮c faceta z krzywymi nogami m贸wi:
- C贸偶 to za moda nasta艂a w tych czasach, 偶eby swe jaja nosi膰 w nawiasach.

Chi艅ski restaurator chwali...

Chi艅ski restaurator chwali si臋 przed Polakami znajomo艣ci膮 polskiego:
- Lowel, klowa, Lenatka, luchanko...
Nagle tu偶 pod jego nogami przelatuje szczur.
- O plosz臋! A to jest kulciak

Przed sklepem d艂uga kolejka....

Przed sklepem d艂uga kolejka. Nagle kto艣 zaczyna si臋 wpycha膰.
(zaczekaj na swoja kolej) i tak z kilka razy. CZY M脫G艁BYM W KO艃CU OTWORZY膯 M脫J SKLEP!!!

Id膮 sobie Ja艣 i Ma艂gosia....

Id膮 sobie Ja艣 i Ma艂gosia. Jasiu m贸wi:
- Mo偶e p贸jdziemy na skr贸ty przez las?
A Ma艂gosia:
- Eee, dzisiaj mi si臋 spieszy...

Gates i Stirlitz patrz膮,...

Gates i Stirlitz patrz膮, jak faszy艣ci pal膮 ksi膮偶ki:
- Cenzura - pomy艣la艂 Stirlitz.
- Walka z piractwem - pomy艣la艂 Gates.

Lech Kaczy艅ski umar艂....

Lech Kaczy艅ski umar艂. Jego dusza pow臋drowa艂a do bram nieba, gdzie czeka艂 na niego 艣w. Piotr. Piotr zatrzymuje Lecha i m贸wi:
- S艂uchaj, stary. Z kim艣 takim jak ty nie mamy do czynienia na co dzie艅, mamy wi臋c specjaln膮 procedur臋 dla takich przypadk贸w. Szef ka偶e ci sp臋dzi膰 jeden dzie艅 w piekle, i jeden w niebie, 偶eby艣 m贸g艂 sobie sam wybra膰 miejsce zamieszkania. Tam, gdzie wybierzesz, sp臋dzisz wieczno艣膰.
U艣miechni臋ty Kaczy艅ski odpowiada:
- Ale ja ju偶 wybra艂em, chce do nieba!
Na to Piotr:
- Przykro mi, takie s膮 zasady.
Wi臋c Lech wsiad艂 najpierw do windy prowadz膮cej do piek艂a. Winda si臋 zatrzyma艂a, drzwi si臋 otwieraj膮. Widok wprawia pasa偶era w zaskoczenie.
Przed nim jest zielone pole golfowe, obok wida膰 pawilon klubowy. Siedz膮 tam wszyscy jego nie偶yj膮cy przyjaciele, rodzina, elegancko ubrani. Na jego widok biegn膮 z otwartymi ramionami i witaj膮 go rado艣nie, a nast臋pnie zapraszaj膮 na wytrawn膮 kolacj臋 z szampanem i kawiorem. Przy kolacji odwiedza ich diabe艂, tak samo elegancko ubrany, czysty, ogolony itd. Przynosi im lody.
Gdy Lech ko艅czy pi膮ty kieliszek szampana, diabe艂 m贸wi:
- 艢mia艂o, Leszku, wypij nast臋pny.
- No, nie wiem czy to wypada...
- Spoko, tu jest piek艂o i wszystko wolno!
**
Po 24 godzinach sp臋dzonych w piekle Lech zaczyna si臋 powa偶nie zastanawia膰. "W sumie diabe艂 to fajny go艣膰, kulturalny, opowiada 艣mieszne dow...y. Nie jest tak 藕le, ale zobaczymy, jak b臋dzie w niebie."
Przysz艂a kolej na wizyt臋 w niebie. Co prawda czysto, 艂adnie, wok贸艂 sami mili ludzie i oczywi艣cie Szef. Lech czuje si臋 troszk臋 nieswojo, zw艂aszcza 偶e zamiast dobrego klubu jest zwyczajna jad艂odajnia, nikt nie opowie 艣wi艅skiego dow...u ani wulgarnie nie za偶artuje. W dodatku wszyscy ci膮gle powtarzaj膮 o "wieczystym pokoju" i generalnie jest mi艂o, ale nieciekawie.
Gdy przyszed艂 czas na wyb贸r, Kaczy艅ski przychodzi do 艣w. Piotra i m贸wi:
- Widzisz, Piotrze... niebo niew膮tpliwie te偶 ma zalety itd, ale chyba jednak wola艂bym p贸j艣膰 do piek艂a...
Piotr oczywi艣cie nie kwestionowa艂 wyboru. Nagle Kaczy艅ski poczu艂, 偶e traci grunt pod nogami i po kr贸tkim locie twardo wyl膮dowa艂 na spalonej, ognistej ziemi. Rozejrza艂 si臋 wok贸艂 i z przera偶eniem stwierdzi艂, 偶e piek艂o ju偶 nie jest wspania艂膮 sielank膮. Przed nim by艂a tylko smo艂a, sadza i unosi艂 si臋 smr贸d palonych zw艂ok. Ujrza艂 swoich przyjaci贸艂 poddawanych okrutnym torturom, skutych 艂a艅cuchami. Nagle poczu艂 kud艂at膮, 艣mierdz膮c膮 艂ap臋 diab艂a na swoim garniturze. Przestraszony, spyta艂:
- Kolego diable, a gdzie si臋 podzia艂o pole golfowe, klub i szampan? Czemu nie jest ju偶 tak pi臋knie, jak by艂o tu wczoraj?
Na to diabe艂 z u艣miechem:
- Wczoraj mieli艣my kampani臋 wyborcz膮. Dzi艣, synku, zag艂osowa艂e艣 na nas.

Przedstawiciel handlowy...

Przedstawiciel handlowy puka do drzwi.
Otwiera mu kobieta.
- Dzie艅 dobry, uszanowanie, 艂askawa pani. Czy pozwoli pani, 偶e przedstawi臋 jej nasz najnowszy hit z dziedziny urz膮dze艅 gospodarstwa domowego, o kt贸rym pani s膮siadka twierdzi, 偶e nie mo偶e sobie pani na niego pozwoli膰?