#it
emu
psy
syn

Samolot. Pasa┼╝erowie...

Samolot. Pasa┼╝erowie bawi─ů si─Ö,
pij─ů drinki, ┼Ťpiewaj─ů, ta┼äcz─ů.
Pilot samolotu woła do siebie stewardese:
- Prosz─Ö uspokoi─ç pasa┼╝er├│w,
poniewa┼╝ samolot si─Ö pali!
- Dobrze prosz─Ö pana ju┼╝ id─Ö.
Stewaredesa do pasa┼╝er├│w:
- Prosz─Ö pa┼ästwa! Prosz─Ö zasi─ů┼Ť─ç w fotelach,
zapi─ů─ç pasy, poniewa┼╝ samolot si─Ö pali i bedziemy l─ůdowa─ç awaryjnie.
Nikt jednak nie słucha stewardesy. Zawiedziona idzie do pilota i mówi:
- Panie pilocie, oni mnie wcale nie s┼éuchaj─ů. Nadal si─Ö bawi─ů i ┼Ťpiewaj─ů!
- To mo┼╝e niech pani przeka┼╝e im t─Ö informacj─Ö ┼Ťpiewaj─ůco?
Stewardesa idzie i ┼Ťpiewa:
- Samolot si─Ö pali!
A wszyscy pasa┼╝erowie:
- Sialalalala!

3 chorych umysłowo postanowiło...

3 chorych umysłowo postanowiło uciec z zamkniętego szpitala psychiatrycznego,
podsłuchiwał ich czwarty chory,
my┼Ťl─ů,my┼Ťl─ů,jeden wpada na pomys┼é:
-wiecie co,b─Ödziemy udawa─ç samoch├│d,to napewno ochrona si─Ö nie skapnie,
zrobili tak jak m├│wili,
ochroniarz na bramie patrzy,a tu trzech biegn─ůcych go┼Ťci,
pierwszy udaję odgłos silnika,drugi ma ręce jakby kierował,a trzeci pochylony,
zatrzymuj─Ö ich i pyta:
-a wy co?
┼Ťrodkowy mu odpowiada:
-jak to co ,jad─Ö samochodem
zaskoczony ochroniarz,podniósł szlaban i cała trójka przebiega
nagle ochroniarz widzi czwartego kt├│ry chuchaj─ůc pr├│buj─Ö dogoni─ç t─ů tr├│jk─Ö
-a ty ?
ten czwarty odpowiada
-jak to co, opary Smile

Światła na skrzyżowaniu....

Światła na skrzyżowaniu. Stoi Łada Kalina a obok Ferrari F50. Kierowca Łady odkręca szybę i pokazuje kierowcy Ferrari żeby zrobił to samo. Kierowca Ferrari opuszcza szybę. Kierowa Łady się pyta:
- Powiedz mi przyjacielu. Jak się sprawuje ten twój samochód? Dobry on chociaż, czy nie bardzo? Bo jak tak patrzę po ulicach, to jednak mało ludzi się decyduje żeby go kupić.

Jedzie dw├│ch gangster├│w...

Jedzie dwóch gangsterów samochodem. Nagle na ulicę wybiega pedał Jan.
Jeden z bandzior├│w wysiada i m├│wi:
- Człowieku, co ty odpie*dalasz?
- Posłuchaj, złotówka Ci upadła.
Gangster schyla si─Ö, a Jan go ┼éaduje w dup─Ö. Nagle wysiada z samochodu drugi bandzior i strzela peda┼éowi w g┼éow─Ö. Id─ůc do nieba, peda┼é spotyka ┼Ťw Piotra. Piotr zaczyna go oprowadza─ç po niebie. Nagle Peda┼é wytr─ůci┼é mu z r─Öki klucze. Piotr schyla si─Ö, a peda┼é go ┼éaduje w dupala.
Św Piotr na to:
- Od dzisiaj ch*ju mieszkasz w piekle!
Po trzech dniach Piotr rozmy┼Ťla... (mo┼╝e ┼║le ┼╝e wys┼éa┼éem tego cz┼éowieka do diab┼éa... pewnie to dobry ch┼éopak...)
Postanowi┼é po niego zej┼Ť─ç.
Zjeżdża na dół, wysiada z windy i widzi, że w całym piekle w pizdu zimno. Podchodzi do diabła, który siedzi na tronie w kurtce puchowej i mówi:
- Ty.... czemu tu taka Pizgawka?
- Taki┼Ť kozak?To si─Ö po w─Ögiel schyl.

Spotyka się dwóch przyjaciół....

Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty.
- Dlaczego nie chodzisz ju┼╝ na ryby?
- ┼╗ona mi nie pozwala.
- Spr├│buj zrobi─ç tak jak ja. W pi─ůtek przygotowuj─Ö sobie sprz─Öt w─Ödkarski i chowam go w piwnicy. W sobot─Ö rano kiedy wstaj─Ö z ┼é├│┼╝ka, odkrywam ko┼édr─Ö i patrz─Ö na cielsko mojej ┼╝ony, i m├│wi─Ö:
- I to ma by─ç moja ┼╝ona? Taki hipopotam?
Wtedy zaczyna si─Ö awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprz─Öt z piwnicy i id─Ö nad rzek─Ö. Wieczorem wracam do domu z rybami, ┼╝ona jest zadowolona i godzimy si─Ö do nast─Öpnej soboty... Spr├│buj tej metody!
┼Üwie┼╝o upieczony ma┼é┼╝onek przygotowa┼é wszystko za rad─ů przyjaciela. Wstaje rano w sobot─Ö, odkrywa ko┼édr─Ö pod kt├│r─ů ┼Ťpi naga ma┼é┼╝onka i m├│wi:
- A do diabła z rybami!

Angielski bankier przychodzi...

Angielski bankier przychodzi do wr├│┼╝ki i m├│wi:
- Je┼Ťli odgadnie pani o czym teraz my┼Ťl─Ö, dostanie pani ode mnie tysi─ůc funt├│w.
Wr├│┼╝ka zach─Öcona obiecan─ů nagrod─ů, wpatruje si─Ö w oczy lorda i m├│wi:
- My┼Ťli pan o tym, ┼╝e wynajmie pan grup─Ö irlandzkich terroryst├│w, kt├│rzy wysadz─ů pa┼äski bank w powietrze, a pan wkr├│tce og┼éosi jego upad┼éo┼Ť─ç.
Na to lord:
- Nie zgad┼éa pani. Ale prosz─Ö wzi─ů─ç te tysi─ůc funt├│w. Podda┼éa mi pani znakomity pomys┼é!

Stirlitz wolnym krokiem...

Stirlitz wolnym krokiem zbli┼╝y┼é si─Ö do lokalu kontaktowego. Zapuka┼é um├│wione 127 razy. Nikt nie otworzy┼é. Po namy┼Ťle wyszed┼é na ulic─Ö i spojrza┼é w okno.
Tak, nie mylił się. Na parapecie stały 63 żelazka - znak wpadki.

Matematyk pr├│buje wbi─ç...

Matematyk pr├│buje wbi─ç gw├│┼║d┼║ w ┼Ťcian─Ö. Nie udaje si─Ö. Podchodzi do niego fizyk. Matematyk si─Ö skar┼╝y:
- Ten gwóźdź ma łepek nie z tej strony.
- Bo to gw├│┼║d┼║ do ┼Ťciany naprzeciwko.
Podszedł do nich programista:
- Może by się dało go wbić, gdyby mieć odwrotny młotek.
Wchodzi in┼╝ynier:
- Nie mo┼╝ecie obr├│ci─ç tego gwo┼║dzia?!
Programista wzi─ů┼é gw├│┼║d┼║ i obr├│ci┼é go o 360 stopni...

Le┼╝y sobie go┼Ťciu na...

Le┼╝y sobie go┼Ťciu na pla┼╝y, podchodz─ů do niego jakie┼Ť ekstra laseczki w strojach
bikini i jedna m├│wi: "jak pu┼Ťcisz b─ůka, to ┼Ťci─ůgamy staniki". Go┼Ť─ç zdziwiony
troszk─Ö, niemniej bonga sprzeda┼é. Dziewczyny zgodnie z umow─ů ┼Ťci─ůgn─Ö┼éy staniki.
Pojawi┼éa si─Ö nast─Öpna propozycja: "jak jeszcze raz pu┼Ťcisz b─ůka, to ┼Ťci─ůgamy majtki". Go┼Ť─ç: prrrruuuuuukkk. "A teraz jak pu┼Ťcisz seri─Ö b─ůk├│w, to b─Ödziesz m├│g┼é nas podotyka─ç". No to go┼Ťciu: prrruk, prrrruuuuuuk, brrrrruk, pruk, pierrrrrd i nagle s┼éyszy: "Kowalski, nie do┼Ť─ç, ┼╝e ┼Ťpicie na zebraniu, to jeszcze pierdzicie!".

Dlaczego warto wytatuowa─ç...

Dlaczego warto wytatuowa─ç sobie 1000 dolar├│w na penisie?
I - Mo┼╝esz bawi─ç si─Ö swoj─ů fors─ů dowoli
II - Mo┼╝esz patrze─ç jaj kapita┼é ro┼Ťnie
III - Twoja kobieta mo┼╝e ci─ůgn─ů─ç fors─Ö do woli