psy
#it
fut
lek
hit
emu
syn

Stoi baca na jednym brzegu...

Stoi baca na jednym brzegu Dunajca, a g贸ral na drugim. Baca drze si臋:
- G艂臋boka?!
Ale g贸ral nie dos艂ysza艂, bo Dunajec okropnie szumia艂, wi臋c m贸wi:
- To nie Oka, to Dunajec!
Na to baca wchodzi do wody, pr膮d go porywa, ledwo 偶ywy wychodzi na drugim brzegu. Po chwili podchodzi w艣ciek艂y do g贸rala i m贸wi:
- Ja ci k***a dam do jajec!

Archeolog to wymarzony...

Archeolog to wymarzony m膮偶. Im kobieta jest starsza, tym bardziej si臋 ni膮 interesuje

Pu艂kownik zwraca si臋...

Pu艂kownik zwraca si臋 do 偶o艂nierzy maj膮cych jecha膰 na wojn臋 do Czeczenii:
- Za ka偶d膮 g艂ow臋 Czecze艅ca b臋d臋 wam p艂aci艂 po 3 dolary, zrozumiano? A teraz rozej艣膰 si臋.
Po kwadransie do pu艂kownika przychodzi kilkunastu 偶o艂nierzy. Ka偶dy z nich trzyma po kilka ludzkich g艂贸w. Pu艂kownik:
- Nie przesadzacie, ch艂opaki? Przecie偶 jeste艣my jeszcze pod Moskw膮!

Rozmawia dw贸ch nastolatk贸w: ...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

M膮偶 wyjecha艂 na delegacj臋....

M膮偶 wyjecha艂 na delegacj臋.
呕ona korzystaj膮c z wyjazdu zaprosi艂a kochanka Romka.
Przyszed艂 i od razu wzi膮艂 si臋 do rzeczy.
Nagle pukanie...
- o kur** to m贸j m膮偶. Romek id藕 do 艂azienki.
呕ona otwiera a tam drugi kochanek.
No i te偶 si臋 zabra艂 do rzeczy.
Nagle pukanie...schowaj si臋 do kuchni.
A za drzwiami trzeci kochanek i tak jak poprzednicy wzi膮艂 si臋 do rzeczy.
Nagle pukanie...
- to m贸j m膮偶...
Nie maj膮c gdzie schowa膰 kolesia wsadzi艂a go w zbroje rycersk膮 stoj膮c膮 w pokoju.
Okaza艂o si臋, 偶e to m膮偶.
Wr贸ci艂 i te偶 zabra艂 si臋 do rzeczy...
Mija wiecz贸r, noc i ranek.
Pierwszy nie wytrzyma艂 i podchodzi do 艂贸偶ka i m贸wi, 偶e kibel odetkany.
M膮偶 podzi臋kowa艂.
Kole艣 w kuchni to samo, podchodzi i m贸wi, 偶e zlew przepchany.
M膮偶 - ok!.
Ale kole艣 w zbroi nie wie co wymy艣le膰.
Pomy艣la艂 i podchodzi:
- Przepraszam, kt贸r臋dy na Grunwald?

Mama wybieraj膮c si臋 na...

Mama wybieraj膮c si臋 na zakupy przykaza艂a 5 letniej c贸reczce 偶eby pod 偶adnym ale to 偶adnym pozorem nie otwiera艂a drzwi nieznajomym pod jej nieobecno艣膰. Cyganka wyczu艂a moment kiedy ma艂a b臋dzie sama i w celu ograbienia cha艂upy zapuka艂a licz膮c na naiwno艣膰 ma艂olaty.
- Kto tam ?
- otw贸rz dziecinko, jestem strasznie spragniona..
- nie otworze !!
- to chocia偶 podaj szklank臋 wody
- nie !!
- za kare uro艣nie ci kr贸lik mi臋dzy nogami
Par臋 lat p贸藕niej, dziewczynka zacz臋艂a dojrzewa膰 i pojawi艂y si臋 jej pierwsze w艂osy 艂onowe. Przestraszona biegnie do mamy:
- mamusiu, bo ja zapomnia艂am ci powiedzie膰 偶e jak kiedy艣 mnie zostawi艂a艣 sam膮 w domu to przysz艂a taka cyganka i za kare 偶e jej nie otworzy艂am powiedzia艂a 偶e kiedy艣 uro艣nie mi kr贸lik mi臋dzy nogami i chyba zacz膮艂 rosn膮膰 o popatrz, m贸wi d藕wigaj膮c sukienk臋
- eeee tam... nie martw si臋, zobacz jakiego ja mam (m贸wi mama pokazuj膮c swojego "kr贸lika")
- ooooooo rany boskie... ale wielki.... a dlaczego ma takie du偶e usta ?????
- jak tw贸j opie***** tyle marchewek to te偶 takie b臋dzie mie膰!

Siedzi Baca na g贸rze,a...

Siedzi Baca na g贸rze,a na dole idzie wycieczka i wo艂a:
- Hej Baco co tam u g贸ry s艂ycha膰?
- Hej, co was to obchodzi!

Policja z艂apa艂a dw贸ch...

Policja z艂apa艂a dw贸ch handlarzy narkotyk贸w i zaprowadzi艂a ich przed S膮d.
S臋dzia: Wiecie, co, ch艂opaki? Wygl膮dacie mi generalnie na porz膮dnych, wi臋c dam wam jedn膮 szans臋. Wypuszcz臋 was, ale pod warunkiem, 偶e przekonacie kilka os贸b, aby przesta艂y bra膰 narkotyki. No wi臋c ju偶 id藕cie i jutro stawcie si臋 u mnie i powiedzcie mi o swoich dokonaniach.
Nazajutrz obaj przychodz膮.
- No i jak? - pyta s臋dzia pierwszego z nich.
- Uda艂o mi si臋 7 ludzi odci膮gn膮膰 od narkotyk贸w.
- O, to nie藕le, a w jaki spos贸b to zrobi艂e艣?
- No... narysowa艂em im dwa kolka - "O" i "o". Jedno wi臋ksze, drugie mniejsze. No i wyt艂umaczy艂em im, 偶e to wi臋ksze to jest m贸zg cz艂owieka, kt贸ry nie bierze, a to mniejsze to m贸zg cz艂owieka, kt贸ry 膰pa.
- No to bardzo sprytnie. To zgodnie z umow膮 jeste艣 wolny. A ty? Ilu ludzi przekona艂e艣? - zwraca si臋 do drugiego.
- 75 os贸b.
- Ile?! A w jaki spos贸b?!
- No bardzo podobnie jak kolega. Te偶 narysowa艂em im dwa k贸艂ka - "o" i "O" i powiedzia艂em, 偶e to mniejsze to jest ich odbyt zanim trafi膮 za narkotyki do pud艂a...

W szpitalu psychiatrycznym,...

W szpitalu psychiatrycznym, lekarz dy偶urny id膮c korytarzem, us艂ysza艂 dziwne ha艂asy dochodz膮ce zza drzwi jednej z sal.
Wchodzi i widzi, 偶e na jednym z 艂贸偶ek siedzi pacjent, kt贸ry ma r臋ce wyci膮gni臋te do przodu - "pozycja trzymania kierownicy" i wydaje g艂o艣ne d藕wi臋ki typu...brrruuum!... brrruuum!... brrruuum!
Lekarz podszed艂 do 艂贸偶ka, wzi膮艂 kart臋 choroby do r臋ki i pyta...
- Dok膮d dzisiaj jedziesz swoim TIR-em?
- Musz臋 zawie藕膰 towar do W艂och - odpowiada nie patrz膮c nawet na lekarza - ale najdalej za tydzie艅 wr贸c臋!
- Tylko jed藕 ostro偶nie!
Lekarz powiesi艂 kart臋 na miejsce i widzi, 偶e na 艂贸偶ku obok co艣 si臋 dziwnego dzieje pod ko艂dr膮.
Podnosi ko艂dr臋, a tam szczup艂y pacjent 艣ciska, ca艂uje i rozpina guziki w poduszce.
- A ty co robisz?
- To jest, narazie gra wst臋pna - szepcze - czekam, a偶 dalej odjedzie to mu tradycyjnie 偶on臋 wygrzmoc臋.