Turysta pyta Bac臋:...

Turysta pyta Bac臋:
- Baco, a gdzie wy te owce p臋dzicie?
- A b臋d臋 je hodowa艂.
- Ale baco, przecie偶 wy owczarni nie macie.
- No to b臋d臋 je w izbie trzyma艂.
- Baco, przecie偶 to straszny smr贸d
- No b臋d膮 si臋 musia艂y przyzwyczai膰.

Turysta w Zakopanem wchodzi...

Turysta w Zakopanem wchodzi do baru, siada przy barze i pyta:
- Barman, co polecisz do picia?
Barman na to:
- Ano, panocku drink "G贸ra cy"!
Turysta:
- Jak to "G贸ra cy"?!
Barman:
- Widzicie, bierzemy sklanecke wina... no dwie... g贸ra cy i wlewamy do garnka. P贸藕niej bierzemy sklanecke piwa... no dwie... g贸ra cy i wlewamy do tego samego garnka. Nast臋pnie sklanecke w贸decki... dwie... no g贸ra cy i wlewamy to do tego samego garnecka. Na koniec bierzemy sklanecke koniacku... no dwie... g贸ra cy i wlewamy do garnka. Garnek stawiamy na ogniu i miesaj膮c grzejemy cas jaki艣. P贸藕niej nalewamy i pijemy sklanecke... dwie... no g贸ra cy. Po wypiciu wstajemy... robimy krocek... dwa... no g贸ra cy!

Podczas wizyty prezydent...

Podczas wizyty prezydent USA zwiedza z Gierkiem Zakopane. Nagle s艂ysz膮 krzyk i p艂acz kobiety. Patrz膮 - a gazda za cha艂up膮 grzmoci 偶on臋. Prezydent pyta go dlaczego tak si臋 zn臋ca nad kobiet膮. Gazda m贸wi:
- Chcia艂a mie膰 fiata - kupi艂em. Chcia艂a mercedesa - kupi艂em. Ale teraz jej si臋 helikopterem zachcia艂o lata膰. Nie kupi臋, bo tu g贸ry i jeszcze mi si臋 baba zabije!
Prezydent pokiwa艂 ze zrozumieniem, ale Gierek wzi膮艂 gazd臋 na stron臋 i pyta:
- Gazdo, a tak naprawd臋 o co posz艂o?
- Przeca nie powim obcemu, 偶e mi b藕dziagwa bony na cukier zgubi艂a.

Na drodze z Ko艣cieliska...

Na drodze z Ko艣cieliska do Zakopanego stoi g贸ral i 艂apie okazj臋. Zatrzymuje si臋 jakie艣 auto, baca wyci膮ga ciupag臋, i rzecze do kierowcy:
- 艁onanizuj si臋 pan!
Os艂upia艂y kierowca pos艂usznie acz niech臋tnie pos艂ucha艂 rozkazu bacy, gdy sko艅czy艂 us艂ysza艂 zn贸w t膮 sam膮 komend臋:
- 艁onanizuj si臋 pan!
C贸偶... wyboru wielkiego nie mia艂. Nie mia艂 te偶 wyboru gdy us艂ysza艂 kolejn膮 komend臋:
- 艁onanizuj si臋 pan!
Gdy sko艅czy艂, baca zn贸w to samo:
- 艁onanizuj si臋 pan!
Pr贸bowa艂 tedy biedny turysta po raz kolejny, ale nic z tego nie wychodzi艂o, g艂os bacy nagli艂 jednak nieub艂aganie: - 艁onanizuj si臋 pan!
- 艁onanizuj si臋 pan!
- 艁onanizuj si臋 pan!
I kiedy baca ju偶 widzia艂, 偶e kierowca nie da ju偶 na prawd臋 rady spokojnym g艂osem rzek艂 do stoj膮cej obok ga藕dziny:
- Siadaj Maryna, pan Ci臋 do Zakopanego zawiezie!

W 20-t膮 rocznic臋 艣lubu...

W 20-t膮 rocznic臋 艣lubu baca postanowi艂 wzi膮膰 Maryn臋 do Zakopanego i chodzi膰 z ni膮 po sklepach, a偶 sobie co艣 upatrzy i wtedy jej to kupi. Pojechali wi臋c do Zakopca, chodz膮 po sklepach, chodz膮, a偶 w jednym sklepie Maryna m贸wi:
- Kup mi prosz臋 te 艣liczne koronkowe majteczki. Prosz臋 ci臋 bardzo!
Na to baca tak patrzy na sw膮 Maryn臋 i m贸wi:
- Mary艣, ty艂ek masz jak kombajn i ty chcesz te koronkowe majteczki?
Maryna si臋 obrazi艂a, wr贸cili do domu i nagle w nocy bacy zebra艂o si臋 na amory i m贸wi:
- Mo偶e by my se tak raz...
Ale obra偶ona Maryna mu na to:
- Dla jednej lichej s艂omki to ca艂ego kombajnu nie chce mi si臋 uruchamia膰.

Przychodzi baca do kolegi...

Przychodzi baca do kolegi chirurga i m贸wi:
- Wiesz Kazik pom贸偶, mam brzydk膮 偶on臋! We藕 ty jej zr贸b jak膮艣 operacje!
- Ja nie dam rady, ale pogadam z doktorami w Krakowie mo偶e si臋 da, ale to b臋dzie kosztowa膰 z jakie艣 dziesi臋膰 tysi臋cy.
Spotykaj膮 si臋 po dw贸ch tygodniach. M贸wi lekarz Kazik:
- Tak jak m贸wi艂em, da si臋 za艂atwi膰, ino dziesi臋膰 patyk贸w przynie艣.
- A wiesz Kazik, ju偶 nie trzeba, gajowy zgodzi艂 si臋 za pi臋膰 st贸wek odstrzeli膰.

Baca kupi艂 na jarmarku...

Baca kupi艂 na jarmarku w Nowym Targu 艂a艅cuch dla krowy. Idzie przez rynek, wlecze 艂a艅cuch za sob膮 i okropnie przy tym ha艂asuje.
- Gazdo, dlaczego ci膮gniecie ten 艂a艅cuch? - pyta stra偶nik miejski.
- A co mom go pcho膰?

Do bacy przychodzi ch艂opak...

Do bacy przychodzi ch艂opak z dziewczyn膮 i chc膮 wynaj膮膰 jaki艣 pok贸j na noc. Baca na pocz膮tku nie chce, m贸wi 偶e miejsce ju偶 nie ma i w og贸le ale w ko艅cu zgadza si臋 ulokowa膰 ich na strychu. Wieczorem przychodzi spyta膰 czy aby nie s膮 g艂odni, a oni mu ze strychu:
- Nie baco, my 偶ywimy si臋 owocami mi艂o艣ci.
Baca:
- No dobra, dobra, tylko nie rzucajcie sk贸rek bo mi si臋 g臋si pod艂awi膮?

M艂ody baca wraca p贸藕n膮...

M艂ody baca wraca p贸藕n膮 jesieni膮 z owcami z hal strasznie zdenerwowany. Z艂o艣ci si臋, przeklina. Pyta go si臋 wi臋c ga藕dzina:
- Co si臋 sta艂o baco?
- A ko偶uszek 偶em zgubi艂.
Zaczynaj膮 razem poszukiwania, a ko偶ucha jak nie ma, tak nie ma.
Min臋艂a zima i czas zn贸w i艣膰 z owcami na hale. M艂ody baca cieszy si臋, bo b臋dzie mia艂 okazj臋 wyk膮pa膰 si臋 po drodze w pobliskim potoku. Ga藕dzina wyprowiantowa艂a go, po偶egna艂a i baca wyruszy艂 na hale. Nie min臋艂o jednak 10 minut, jak m艂ody baca wraca do domu z promiennym u艣miechem na ustach. Ga藕dzina zdziwiona pyta:
- A co艣 taki scyn艣liwy? Kupa艂e艣 sie?
- Ni?
- A dlacego?
- Bo chcia艂em powiedzie膰, ze kozusek zem znaloz艂.
- A gdzie by艂?
-A pod kosulom.

G贸rale opalaj膮 si臋 na...

G贸rale opalaj膮 si臋 na waleta na hali. Po jakim艣 czasie:
- Hej baco, piek膮 Ci臋 jajka?
- A no piek膮. P贸jdziemy do Maryny ona co poradzi.
Maryna jak ich zobaczy艂a kaza艂a im wej艣膰 do bani i ukucn膮膰 po same jajka w ma艣lance. Nagle wesz艂a s膮siadka. Widz膮c g贸rali kucaj膮cych w ma艣lance tak m贸wi:
- Jak si臋 ch艂op spuszcza to jo widzia艂am, ale jak tankuje to nie.