#it
emu
psy
syn

- Ty ju┼╝ mnie nie kochasz!...

- Ty ju┼╝ mnie nie kochasz! - wzdycha dziewczyna jad─ůca z ch┼éopakiem przez las na motorze.
- Ale┼╝ kocham ci─Ö! Dlaczego tak uwa┼╝asz?
- Bo zawsze w tym zagajniku psuł ci się motor...

Szpital, oddział położniczy......

Szpital, oddział położniczy...
Trzy kobiety (murzynka, wrocławianka, warszawianka) urodziły synów, niestety pielęgniarki były roztargnione i pomyliły dzieci.
Jako ze matki nie doszły jeszcze do siebie postanowiono aby to ojcowie rozpoznali swoich synów.
Przychodzi wrocławianin, lekarz się pyta:
- "Kt├│ry jest pana syn?"
Na to ojciec wskazuje na murzyna. Lekarz zw─ůtpi┼é i pyta si─Ö:
- "Czy jest pan pewien?"
Na to Wrocławianin:
- "Tak, nie będę ryzykował Warszawiaka"

W piaskownicy kłóci się...

W piaskownicy kłóci się mała dziewczynka z chłopczykiem:
-Ja mam najnowszy telefon a ty nie masz! - m├│wi dziewczynka
Chłopiec na to:
- A ja mam siusiaka, a Ty nie...
- Ale jak urosnę to będę miała ich tyle ile zechcę!

Pewien Zyd byl bardzo...

Pewien Zyd byl bardzo bogaty. Ale byl samotny. Wiec pewnego dnia Rabin mu poradzil:
- Icek, Ty taki bogaty, Ty wez sobie zone.
- Ale Rabi, ja sie Ciebie pytam - a po co mnie zona? Ja jestem szczesliwy.
- Ale Ty pomysl Icek, Ty jestes sam, jak Ty bedziesz umierac i lezec na lozu smierci - kto Cie poda szklanka wody?
Icek przemyslal to i postanowil sie ozenic. Jednak mimo tego, ze byl bogaty nie mogl znalezc odpowiedniej kandydatki. W koncu kiedy znalazl okazalo sie, ze jego zona ma naprawde okropny charakter, a w tych innych sprawach zupelnie do niczego. Wiec cierpial ale pocieszala go zlota mysl Rabina.
I w koncu zdarzylo sie ze Icek zachorowal. Lezac na lozu smierci jego ostatnia mysla bylo:
- Nie jestem spragniony.

- Konrad, potrzebna mi...

- Konrad, potrzebna mi twoja rada. Jako m─Ö┼╝czyzny.
- Dawaj, Asia.
- Dzi─Öki.

Pewna studentka nie daj─ůc...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Człowiek z nowymi pomysłami...

Człowiek z nowymi pomysłami jest wariatem, dopóki nie odniesie sukcesu.
Twain Mark

Trze┬şba by─ç in┬şdy┬şwidual┬şno┼Ťci─ů w ┼Ťwiecie, kt├│rym rz─ůdz─ů schematy.

Zimowe popołudnie. Piękna...

Zimowe popołudnie. Piękna dama wychodzi na spacer w futrze i spotyka na ulicy członków ekologicznej organizacji Greenpeace.
- Jak pani nie wstyd nosi─ç futro zdarte z ┼╝ywych norek?
- To nie norki, to poliestry.
- A czy pani wie, ile poliestrów musiało oddać życie, żeby pani miała futro?!