emu
psy
syn

- Ty pracujesz?...

- Ty pracujesz?
- Pracowalem na pół etatu ale zwolnili mnie
- Dlaczego?
- To była praca na pełny etat

Wypijemy jedno piwko!

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Samolot. Pasa┼╝erowie...

Samolot. Pasa┼╝erowie bawi─ů si─Ö,
pij─ů drinki, ┼Ťpiewaj─ů, ta┼äcz─ů.
Pilot samolotu woła do siebie stewardese:
- Prosz─Ö uspokoi─ç pasa┼╝er├│w,
poniewa┼╝ samolot si─Ö pali!
- Dobrze prosz─Ö pana ju┼╝ id─Ö.
Stewaredesa do pasa┼╝er├│w:
- Prosz─Ö pa┼ästwa! Prosz─Ö zasi─ů┼Ť─ç w fotelach,
zapi─ů─ç pasy, poniewa┼╝ samolot si─Ö pali i bedziemy l─ůdowa─ç awaryjnie.
Nikt jednak nie słucha stewardesy. Zawiedziona idzie do pilota i mówi:
- Panie pilocie, oni mnie wcale nie s┼éuchaj─ů. Nadal si─Ö bawi─ů i ┼Ťpiewaj─ů!
- To mo┼╝e niech pani przeka┼╝e im t─Ö informacj─Ö ┼Ťpiewaj─ůco?
Stewardesa idzie i ┼Ťpiewa:
- Samolot si─Ö pali!
A wszyscy pasa┼╝erowie:
- Sialalalala!

Do salonu wbiega kowboj...

Do salonu wbiega kowboj i krzyczy:
- S┼éuchajcie! Za chwil─Ö do salonu przyjedzie czarny rycerz! Ten, kt├│ry zabija dla przyjemno┼Ťci i ka┼╝dego, kt├│ry mu si─Ö sprzeciwi.
Salon opustosza┼é i zosta┼é tylko jeden drobny kowboj, kt├│ry pomy┼Ťla┼é sobie:
- Nic mu nie zrobiłem, więc on chyba też mi nic nie zrobi.
Nagle do salonu wchodzi dwumetrowy murzyn szeroki na 1,5 metra i m├│wi:
- Ty kup mi drinka, a potem zr├│b mi loda.
Przestraszony kowboj zrobił co miał zrobić.
Nagle murzyn wstał i powiedział:
- Dobra, to ja spadam, bo czarny rycerz za chwil─Ö tu wpadnie.

Wariat dzwoni do wariata...

Wariat dzwoni do wariata o ponocy.
Czy to numer 5555-5555.
Nie to numer 55-55-55-55.
Przeprasszam, ze Pana obudziłem.
Nie szkodzi, i tak dzwonił telefon.

M├│j tato jest strasznie...

M├│j tato jest strasznie boja┼║liwy - opowiada Jasiu - zawsze jak mamy nie ma w domu to on ┼Ťpi u s─ůsiadki.

Id─ů dwa psy i jeden nagle...

Id─ů dwa psy i jeden nagle merda ogonem:
-O pacz latarnia!!!
-Musimy to obla─ç!!!

Sadurski daje autografy...

Sadurski daje autografy
Na jakim┼Ť kiermaszu sprzedawano ksi─ů┼╝ki z rysunkami Szczepana Sadurskiego, a on siedzia┼é obok i sk┼éada┼é na tych ksi─ů┼╝kach autografy. Poniewa┼╝ prawie wszyscy opr├│cz autografu chcieli r├│wnie┼╝ specjaln─ů dedykacj─Ö, Sadurski ka┼╝dego pyta┼é jak ma na imi─Ö, a potem wpisywa┼é, np. "Dla Ma┼égosi - Sadurski". W pewnej chwili gdy do Sadurskiego podesz┼éa kilkuletnia dziewczynka z jego ksi─ů┼╝k─ů, wzi─ů┼é do r─Öki flamaster i zapyta┼é:
- Dziewczynko, jak masz na imi─Ö?
- A co pan chce zrobi─ç?
- Wpisa─ç ci dedykacj─Ö do ksi─ů┼╝ki.
- Prosz─Ö pana, po ksi─ů┼╝kach nie mo┼╝na maza─ç!

Gazeciarz biegnie ulic─ů...

Gazeciarz biegnie ulic─ů i krzyczy:
- Wielkie oszustwo, wielkie oszustwo !45 poszkodowanych.
Przechodzień kupuję gazetę i mówi:
- Tu nie ma nic o tej sprawie!
Tymczasem gazeciarz biegnie dalej i krzyczy:
- Wielkie oszustwo, wielkie oszustwo! 46 poszkodowanych.

IDA DWA POMIDORY ULICA...

IDA DWA POMIDORY ULICA I JEDZIE SAMOCHÓD. JEDEN MÓWI:
- ZEJD┼╣ NA BOK
TEN DALEJ NIE SCHODZI. SAMOCHÓD PRZEJECHAŁ
- KETCHUP WSTAWAJ, IDZIEMY.