#it
emu
psy
syn

ÔÇó W czasie wojny w Wietnamie...

ÔÇó W czasie wojny w Wietnamie Chuck Norris jednego dnia przyprowadzi┼é do ameryka┼äskiego obozu 300 wietnamskich je┼äc├│w. Zapytany jak to zrobi┼é, odpowiedzia┼é: "Otoczy┼éem ich i musieli si─Ö podda─ç."

Szczyt szybko┼Ťci....

Szczyt szybko┼Ťci.
Zamkn─ů─ç szuflad─Ö na klucz tak szybko aby go jeszcze do niej w┼éo┼╝y─ç.

Przychodzi eskimos do...

Przychodzi eskimos do baru i m├│wi: - Kelner, whisky! - Z lodem? - Nawet mnie nie wku...aj!

taki dowcip z czas├│w PRL-u...

taki dowcip z czas├│w PRL-u
Na posterunku MO skar┼╝y si─Ö okradziony przed chwil─ů m─Ö┼╝czyzna:
- Jaki┼Ť cudzoziemiec ukrad┼é mi zegarek.
- Cudzoziemiec? Mo┼╝e Amerykanin?
- Nie - odpowiada poszkodowany.
- Anglik? A mo┼╝e Francuz?
- Ani Anglik, ani Francuz.
- To kto to mógł być - pyta dalej posterunkowy.
- My┼Ťl─Ö, ┼╝e Fin - m├│wi niepewnie okradziony.
- Obywatelu, przecie┼╝ Fin├│w w Polsce nie ma! Mo┼╝e Rosjanin?
- Tak, ale to pan powiedział, panie posterunkowy.

Modlitwa zestresowanego...

Modlitwa zestresowanego pracownika:

Panie, daj mi siłę, do zaakceptowania rzeczy, których nie mogę zmienić, odwagę do zmiany rzeczy, których nie mogę zaakceptować,
m─ůdro┼Ť─ç, abym ukry┼é cia┼éa tych kt├│rzy mnie dzisiaj w....ili.

Konferencja prasowa w...

Konferencja prasowa w Białym Domu:
- Panie Prezydencie, czy mamy dowody na istnienie broni masowego ra┼╝enia w Iraku?
- Oczywi┼Ťcie, zachowali┼Ťmy przecie┼╝ wszystkie faktury...

- Panie doktorze, jeste┼Ťmy...

- Panie doktorze, jeste┼Ťmy ma┼é┼╝e┼ästwem ju┼╝ siedem lat, a dzieci jako┼Ť nie mamy!
- Prosz─Ö si─Ö rozebra─ç. Hmmm... Diagnozuj─Ö, ┼╝e wszystko OK. Prosz─Ö poprosi─ç m─Ö┼╝a.
- Ale to ja jestem m─Ö┼╝em...

Narkoman trafił do piekła....

Narkoman trafił do piekła. Patrzy, a tam całe łany marichuany.Napalony biegnie i rwie całe naręcza. Nagle słyszy głos diabła:
- I czego rwiesz jak tam pełno narwane.
Narkoman patrzy i rzeczywi┼Ťcie. No to przerzuca ┼╝eby szybciej sch┼éo. Nagle s┼éyszy g┼éos diab┼éa:
- I po co suszysz jak tam pełno ususzone.
Narkoman patrzy i rzeczywi┼Ťcie. No to zaczyna skr─Öca─ç skr─Öty. Skr─Öca, skr─Öca, a diabe┼é m├│wi:
- I po co skręcasz jak tam pełno naskręcane.
Narkoman popatrzy┼é i rzeczywi┼Ťcie. Bierze wi─Öc najwi─Ökszego skr─Öta i pyta diab┼éa:
- Masz może ogień?
A diabe┼é z u┼Ťmichem:
- Byłby ogień, byłby raj......

Leżałem sobie powoli...

Le┼╝a┼éem sobie powoli zasypiaj─ůc, kiedy poczu┼éem, ┼╝e r─Öka zbli┼╝a si─Ö do moich cz─Ö┼Ťci prywatnych i zaczyna je pie┼Ťci─ç.
- Daj spok├│j. Dzi┼Ť by┼é ci─Ö┼╝ki dzie┼ä. Jestem zm─Öczony i boli mnie g┼éowa.
- To nie działa tutaj w ten sposób - odparł mój współwięzień.