psy
fut
lek
emu
syn
hit
#it

W Finlandii trawaj膮 targi...

W Finlandii trawaj膮 targi sprz臋tu do wyr臋b贸w lasu, Kanadyjska firma oferuje pi艂y 艂a艅cuchowe kt贸rymi przecietny drwal dziennie 艣cina 80 drzew. Ruscy na dzie艅dobry kupili 200 sztuk dla swoich drwali na Syberii. Pierwszy dzie艅 ruscy drawale 艣cinaj膮 dziennie 300 dzrzew, drugi 250, trzeci 200, czwarty 150, pi膮ty 100, sz贸sty 50. Stwierdzono 偶e pi艂y si臋 popsu艂y i zg艂oszono awari臋 do Kanady, z Kanady przyjecha艂 serwisant i m贸wi:

"Dajcie mi jedn膮 z tych popsutych pi艂."

Dali:

"No zobaczmy tu jest 艂a艅cuch, tu prowadnica, tu silnik..."

A Ruscy drwale:

"SILNIK! TO TO MA SILNIK?"

Adam do Pana Boga:...

Adam do Pana Boga:
- Panie Bo偶e, dlaczego stworzy艂e艣 Ew臋 tak膮 艣liczn膮, tak膮 pi臋kn膮, tak膮 urocz膮?
Na to Pan:
- No, 偶eby艣 m贸g艂 ja pokocha膰, Adamie!
A dociekliwy Adam:
- Dobrze, ale czemu stworzy艂e艣 j膮 tak膮 g艂upi膮???
- 呕eby i ona mog艂a ciebie pokocha膰, palancie!

Komisariat policji. Dy偶urka....

Komisariat policji. Dy偶urka. Dzwoni telefon. Dy偶urny odbiera:
- Komisariat Policji, s艂ucham?
- Dzie艅 dobry. Czy to wasz komisariat wysy艂a艂 wczoraj wieczorem patrol na Alej臋 Lipow膮 74 przez 3?
- Chwileczk臋, ju偶 sprawdzam. Tak. Mieli艣my zg艂oszenie naruszenia ciszy nocnej - g艂o艣na muzyka, wraski...
- Mam pro艣b臋. Czy mo偶ecie ich przys艂a膰 jeszcze raz? Zapomnieli zabra膰 czapk臋 i pistolet. No i zdj臋cia obejrz膮, fajne wysz艂y!

Pewnego razu, w latach...

Pewnego razu, w latach 60-tych, w Wielkiej Brytanii zorganizowano na dworze Kr贸lowej Matki raut dla ambasador贸w i innych dyplomat贸w. Kr贸lowa uprzejmie gaw臋dzi艂a sobie z ambasadorem Francji, kiedy nagle pu艣ci艂a ... b膮ka. Zmiesza艂a si臋 i zaczerwieni艂a, ale ambasador Francji wsta艂 i rzek艂:
- Bardzo Pa艅stwa przepraszam, czuj臋 si臋 dzi艣 nie najlepiej i st膮d moje nieprotokolarne zachowanie. Wszyscy odetchn臋li z ulg膮, 偶e tak szybko i taktownie wybawi艂 Kr贸low膮 z niezr臋cznej sytuacji. Kr贸lowa zacz臋艂a pogaw臋dk臋 z ambasadorem Niemiec, znowu pu艣ci艂a b膮ka, ale Niemiec pomny zas艂ug poprzednika szybko oznajmi艂, 偶e jad艂 dzisiaj wurst na obiad i st膮d te odg艂osy, 偶e bardzo przeprasza itd. Znowu ulga i ciche gratulacje za taktowne i zr臋czne wybawienie Kr贸lowej. Za par臋 minut Kr贸lowa zacz臋艂a kr臋ci膰 si臋 na zydelku i znowu pu艣ci艂a b膮ka. Na to wstaje ambasador ZSRR i gromkim g艂osem o艣wiadcza:
- TRZECIE PIERDNIECIE KR脫LOWEJ MATKI, ZSRR BIERZE NA SIEBIE!

M艂ody ksi臋gowy, 艣wie偶o...

M艂ody ksi臋gowy, 艣wie偶o po studiach, znalaz艂 prac臋 w urz臋dzie skarbowym. Jego pierwszym zadaniem by艂o sprawdzenie ksi膮g podatkowych starego rabina. Gdy siedzia艂 nad stert膮 ksi膮g oszcz臋dnego rabina, sprawdzaj膮c jego nale偶no艣ci podatkowe, ksi臋gowy wpad艂 na pomys艂, 偶e za偶artuje z rabina.
- Rabbi - powiedzia艂 - widz臋, 偶e kupujesz du偶o 艣wiec.
- Tak - odpar艂 rabin.
- A co robisz ze skapuj膮cym woskiem i niedopalonymi 艣wiecami?
- Dobre pytanie - powiedzia艂 rabin. - Zbieramy to i kiedy uzbiera si臋 ca艂e pude艂ko, wysy艂amy do producenta, a on przysy艂a nam nowe pude艂ko za darmo.
- Aha - powiedzia艂 ksi臋gowy niezadowolony z tego, 偶e jego niecodzienne pytanie mia艂o najzwyklejsz膮 w 艣wiecie odpowied藕. My艣la艂 wi臋c dalej...
- Rabbi, a co z zakupem macy? Co robisz z okruszkami, kt贸re ci zostan膮?
- Zbieramy je, a kiedy jest ich ca艂e pude艂ko, wysy艂amy do producenta, a ten, tak dawniej jak i teraz, przysy艂a nam nowe opakowanie za darmo.
- Aha - powiedzia艂 ksi臋gowy i jeszcze intensywniej zastanawia艂 si臋 jak za偶artowa膰 z rabina.
- Rabbi, a co robicie z napletkami, kt贸re zostan膮 po obrzezaniu?
- Tu te偶 nie ma marnotrawstwa. Wszystkie dok艂adnie zbieramy i kiedy uzbiera si臋 pude艂ko, wysy艂amy do urz臋du skarbowego.
- Do Urz臋du Skarbowego? - dziwi si臋 ksi臋gowy.
- A tak, do urz臋du. A oni mniej wi臋cej raz w roku przysy艂aj膮 nam takiego ma艂ego kutasika, jak ty.

Dyrektor wchodzi rano...

Dyrektor wchodzi rano do sekretariatu i pyta:
- Jaki to dzisiaj mamy dzie艅, panno Kasiu?
- Niep艂odny, panie dyrektorze, niep艂odny...

98-letni staruszek przychodzi...

98-letni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne. Lekarz pyta go o samopoczucie, na co staruszek odpowiada:
- Nigdy nie czu艂em si臋 lepiej. Mam 18-letni膮 narzeczon膮. Jest w ci膮偶y i wkr贸tce b臋dziemy mie膰 syna.
Doktor my艣li chwil臋 i m贸wi:
- Niech pan pozwoli, 偶e opowiem panu pewn膮 histori臋: Pewien my艣liwy, kt贸ry nigdy nie zapomina艂 o sezonie my艣liwskim, wyszed艂 raz z domu w takim po艣piechu, 偶e zamiast strzelby wzi膮艂 ze sob膮 parasol. Kiedy znalaz艂 si臋 w lesie, z krzak贸w wyszed艂 ogromny nied藕wied藕. My艣liwy wyci膮gn膮艂 parasol, wycelowa艂 w nied藕wiedzia i wypali艂. I wie pan co sta艂o si臋 potem?
- Nie - odpowiada staruszek.
- Nied藕wied藕 pad艂 martwy jak k艂oda.
- Niemo偶liwe! - wykrzykn膮艂 staruszek. - Kto艣 inny musia艂 strzeli膰 z boku!
- I do tego punktu w艂a艣nie zmierza艂em...

M臋偶czy藕nie 艂atwiej zrezygnowa膰...

M臋偶czy藕nie 艂atwiej zrezygnowa膰 z dwudziestoletniego zwi膮zku ni偶 ze zwi膮zku z dwudziestolatk膮.

Mi臋dzynarodowy kongres...

Mi臋dzynarodowy kongres feministek.
Na m贸wnic臋 wychodzi jedna z aktywistek i wyg艂asza kwiecist膮 mow臋 o zerwaniu kajdan pos艂usze艅stwa i niewolnictwa, ko艅cz膮c s艂owami:
- I od dzi艣 przestajemy im sprz膮ta膰, pra膰 i gotowa膰! Niech radz膮 sobie sami!
Z sali burza braw, owacje na staj膮ce. Ustalono, 偶e po miesi膮ce odb臋dzie si臋 ponowny kongres w celu zweryfikowania i podzielenia si臋 wynikami i opiniami.
Jak ustalono tak si臋 sta艂o. Na m贸wnic臋 pierwsza wesz艂a Francuzka.
- Miesi膮c temu wr贸ci艂am do domu o o艣wiadczy艂am - Piere od dzisiaj przestaje gotowa膰, rad藕 sobie sam!
Pierwszy dzie艅 nic nie widz臋, drugi dzie艅 nic, trzeciego dnia widz臋 jak na 艣niadanie gotuje sobie jajko.
Brawa, og贸lna rado艣膰. Na m贸wnic臋 wkracza Amerykanka.
- Ja po powrocie do domu o艣wiadczy艂am - Steven od dzisiaj przestaje pra膰, rad藕 sobie!
Pierwszy dzie艅 nic nie widz臋, drugi dzie艅 nic, trzeciego dnia widz臋 jak do艣膰 nieudolnie pierze sobie skarpetki.
Znowu burza braw. Teraz ma si臋 wypowiedzie膰 Rosjanka.
- Ja o艣wiadczy艂am w domu - Michai艂 od dzisiaj sam po sobie sprz膮tasz!
Pierwszy dzie艅 nic nie wiedz臋, drugi dzie艅 nic nie widz臋, trzeci dzie艅 nic nie widz臋, czwartego dnia zacz臋艂am widzie膰 na lewe oko.

Spotyka sie dw贸ch gosci...

Spotyka sie dw贸ch gosci w barze. Nie widzieli sie pare lat. Siedli przy ladzie i pija piwka. Po paru przychodzi czas na zwierzenia:
-S艂uchaj stary. Widze ze Ty nie masz poblemu z podrywaniem dziewczyn, ja to nawet jak jakas ma sie spodoba to nie wiem co mam do niej powiedziec.
-A widzisz ta blondyne co wchodzi do kibla?
-No widz臋.
-Fajna?
-No Zaje****a.
-To podejdz pod kibel, jak wyjdzie powiedz "cze艣膰", a potem piewsze co Ci przyjdzie do glowy i rozmowa jakos si臋 skleji.
tak tez zrobil. Wychodzi blondyna, a go艣膰 ja zatrzymuje:
-Cze艣膰.
-No hej - odpowiada blondyna.
-Sra艂a艣?