#it
emu
psy
syn

W pewnej restauracji...

W pewnej restauracji widniało takie ogłoszenie:
- Je┼Ťli przegra┼ée┼Ť du┼╝o pieni─Ödzy na wy┼Ťcigach to masz okazj─Ö si─Ö
zem┼Ťci─ç. Przyjd┼║ do nas na befsztyk z koniny!

Śmieszne powiedzenia...

Śmieszne powiedzenia

Lepiej by─ç znanym pijakiem, ni┼╝ anonimowym alkoholikiem

My tu gadu-gadu, a dziewczyny od rana nic cieplego w ustach nie mialy...

-co jutro piszesz???
-angielski ustny! ...

łykasz wszystko jak młody pelikan

Rowerzysta: w sercu strach, w oczach łzy a na liczniku 63!

Go┼Ť─ç w dom, ┼╝ona w ci─ů┼╝y!

Kto pod kim dołki kopie - Ten szybko awansuje.

jak sobie po┼Ťcielisz to mnie zawo┼éaj

┼╝ycie jest jak Miriam takie pi─Ökne a tu ch**

- pijcie więcej ! .... będziecie łatwiejsze!
- my ju┼╝ jeste┼Ťmy ┼éatwe, tylko z Ciebie taka dupa!

Czym chata bogata - tym go┼Ťcie rzygaj─ů.

Trzy razy pow─ůchaj, zanim nasikasz.

Nie taka kobieta straszna jak si─Ö umaluje.

Ten si─Ö ┼Ťmieje ostatni, co najwolniej kojarzy.

Kobieta bez m─Ö┼╝czyzny jest jak ryba bez roweru.

Jak ci─Ö widz─ů - to pracuj.

Nie wkładaj palca, gdzie tobie nie miło.

Co trze┼║wy ma na my┼Ťli, to pijany ma ju┼╝ w sobie.

- Mój dziadek zmarł w obozie koncentracyjnym.
- Naprawd─Ö?
- Tak. Spadł z wieżyczki strażniczej.

Czy pani jest tir├│wk─ů?

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Trzech facet├│w siedzi...

Trzech facet├│w siedzi w barze i opowiada o tym, co kupili swoim ┼╝onom na urodziny.
Pierwszy z nich m├│wi:
- Ja kupi┼éem swojej zonie co┼Ť, co idzie od 0 do 100 w nieca┼ée 6 sekund.
Pozostali pytaj─ů - co to?
- Ach, wiecie, białe Porsche tak pięknie pasuje do jej blond włosów.
- Za to ja kupi┼éem swojej ┼╝onie co┼Ť, co od 0 do 100 potrzebuje zaledwie 4 sekundy - m├│wi drugi - kupi┼éem jej Ferrari! Czerwone! Bo tak jej pi─Öknie z jej rudymi, rozwianymi w┼éosami.
Na to trzeci:
- A ja kupi┼éem ┼╝onie co┼Ť, co do setki potrzebuje kr├│cej ni┼╝ sekund─Ö.
- Przesadzasz. Nie ma tak szybkiego samochodu.
- Ale ja nie kupiłem jej samochodu... kupiłem wagę.

Szlemenzon umieraj─ůc...

Szlemenzon umieraj─ůc sprzeda┼é Rabinowiczowi swego bia┼éego konia za jedyne sto grzywien. Uradowany Rabinowicz biegnie do stajni, ┼╝eby nacieszy─ç si─Ö nowym nabytkiem. Patrzy - a tu ko┼ä zdech┼é. Wraca wi─Öc do Szlemenzona, ┼╝eby mu wygarn─ů─ç, ale ten te┼╝ zwia┼é do kostuchy.
Idzie zatem Rabinowicz na styp─Ö i opowiada:
- Wyobra┼║cie sobie, m├│j przyjaciel Szlemenzon sprzeda┼é mi przed ┼Ťmierci─ů swojego ulubionego bia┼éego rumaka za dwie┼Ťcie grzywien! Ale ko┼ä mi niepotrzebny. Mog─Ö go wystawi─ç jako nagrod─Ö w loterii, je┼╝eli znajdzie si─Ö dziesi─Öciu ch─Ötnych, kt├│rzy zap┼éac─ů po dwana┼Ťcie grzywien. Jeden z was wygra konia.
Loteri─Ö rozegrano. Szcz─Ö┼Ťliwiec idzie do stajni, stan konia si─Ö oczywi┼Ťcie nie poprawi┼é. Wraca z pretensjami do Rabinowicza, a ten bez s┼éowa oddaje mu dwana┼Ťcie grzywien.
- A pozostali? - pyta zwyci─Özca
- A pozostali - odpowiada Rabinowicz rozk┼éadaj─ůc r─Öce - przecie┼╝ konia nie wygrali.

Siedzieli┼Ťmy kt├│rego┼Ť...

Siedzieli┼Ťmy kt├│rego┼Ť razu z kumplami przy ognisku, popijaj─ůc piwko i wspominali┼Ťmy dawne czasy.
- A wiecie, ┼╝e o tym, ┼╝e nie wolno pali─ç fajek na sianie przekona┼éem si─Ö maj─ůc 8 lat? ┼Ülady mam do dzisiaj!
- Po oparzeniach?
- Nie. Po wpier*olu!