emu
psy
syn

Wchodzi Jasio na lekcj─Ö,...

Wchodzi Jasio na lekcję, rzuca tornister, kładzie nogi na ławkę i krzyczy:
ÔÇó Sieeeeema!
Widz─ůc to zszokowana nauczycielka m├│wi do Jasia:
ÔÇó Jasiu, natychmiast podnie┼Ť ten tornister, wyjd┼║ z klasy i wejd┼║ jeszcze raz - tym razem tak grzecznie jak Tw├│j ojciec, kiedy wraca z pracy
Jasio ze spuszczon─ů g┼éow─ů, podnosi tornister i wychodzi z klasy. Po chwili drzwi pod wp┼éywem mocnego kopni─Öcia otwieraj─ů si─Ö z hukiem, do sali wskakuje Jasio i krzyczy:
ÔÇó Haaaaa! K..., nie spodziewa┼éa┼Ť si─Ö mnie tak wcze┼Ťnie!

Pani kazała na lekcji...

Pani kaza┼éa na lekcji u┼éo┼╝y─ç dzieciom zdanie o ananasie. No to dzieci si─Ö zg┼éaszaj─ů si─Ö i m├│wi─ů Ananasy rosn─ů w ciep┼éych krajach, Ananasy s─ů bardzo zdrowe... Jasiu si─Ö zg┼éasza:
-Ojciec kupił wczoraj kilo kiełbasy
Pani:
-Jasiu, ale to miało być o ananasie!
-Dobrze proszę pani, niech mi pani nie przerywa, ja jeszcze nie skończyłem! Ojciec kupił wczoraj kolo kiełbasy. Sam wszystko zjadł, a na nas nawet nie spojrzał

Jasiu wpada sp├│┼║niony...

Jasiu wpada spóźniony do szkoły. Na schodach stoi dyrektor i woła:
- Dziesi─Ö─ç minut sp├│┼║nienia!
- k***a, ja te┼╝! - stwierdza Jasiu ze zrozumieniem.

- Franek! Sprawd┼║, czy...

- Franek! Sprawdź, czy w naszym radiowozie działa lewy kierunkowskaz - mówi policjant do kolegi.
- Działa... nie działa... działa... nie działa...

W nocy z 5 na 6 grudnia...

W nocy z 5 na 6 grudnia policja złapała złodzieja z workiem skradzionych rzeczy. Po przyprowadzeniu go na posterunek, policjant zaczyna przesłuchanie:
- A zatem twierdzi pan, ┼╝e jest ┼Ťw. Miko┼éajem?

W pobli┼╝u g├│ralskiej...

W pobliżu góralskiej wioski obudził się olbrzym i mówi do ludzi:
- Chc─Ö je┼Ť─ç!
To ludzie zwo┼╝─ů mu jedzenie
- Chc─Ö pi─ç!
To ludzie zaprowadzili go nad rzek─Ö.
- Chc─Ö sexu!
Ludzie my┼Ťl─ů kobiety mu da─ç niema sensu , krow─Ö rozerwie wi─Öc zebrali si─Ö w sze┼Ťciu i ci─ůgaj─ů do przodu do ty┼éu, do przodu.... nagle s┼éycha─ç:
- Do ty┼éu do ty┼éu! Sta┼Ťka pod sk├│r─Ö wci─ůgn─Ö┼éo

Rozmawia dwu pan├│w. -...

Rozmawia dwu pan├│w. - Wie pan - zaczyna pierwszy - u nas w domu przed ka┼╝dym posi┼ékiem ojciec zaczyna┼é modlitw─Ö, w kt├│rej wszyscy brali udzia┼é i dopiero potem siadali┼Ťmy do sto┼éu. A u pana? - Nie by┼éo takiej potrzeby. Matka gotowa┼éa ca┼ékiem dobrze.

Przychodzi Jasiu po pierwszym...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Środek grudnia. Od dwóch...

┼Ürodek grudnia. Od dw├│ch miesi─Öcy Norwegia ma w Stanach swojego nowego ambasadora. W jego biurze w┼éa┼Ťnie dzwoni telefon.
- Dzie┼ä dobry panie ambasadorze, jestem z New York Times, dzwoni─Ö by spyta─ç co by pan chcia┼é dosta─ç na ┼Ťwi─Öta.
Ambasador nie jest głupi. Doskonale zna zasady, więc nie będzie żadnego skandalu.
- Proszę posłuchać, Panie Smith: nie chcę żadnego prezentu. Wykluczone! To mogłoby być postrzegane jako łapówka i ja do tego nie dopuszczę. Do widzenia.
Nast─Öpnego dnia znowu telefon.
- Dzie┼ä dobry, to znowu ja, mo┼╝e si─Ö pan jednak namy┼Ťli┼é i powie co chcia┼éby otrzyma─ç jako prezent gwiazdkowy?
Ambasador cierpliwie wyja┼Ťnia dlaczego nie bierze ┼╝adnych prezent├│w i rozmowa wkr├│tce si─Ö ko┼äczy. Nast─Öpnego dnia dziennikarz z New York Timesa dzwoni po raz kolejny, tym razem ambasador jest ju┼╝ wyra┼║nie wkurzony.
- Panie! My┼Ťla┼éem, ┼╝e sobie ju┼╝ wszystko wyja┼Ťnili┼Ťmy! ┼╗adnych prezent├│w!
Jednak po chwili nieco się uspokaja i spokojnym głosem dodaje:
- No dobrze, niech b─Ödzie koszyk owoc├│w. Tak, owoce b─Öd─ů w porz─ůdku. Naprawd─Ö. Teraz ambasador ma nadziej─Ö, dziennikarz da mu spok├│j. To pewne, wszak owoce s─ů niegro┼║ne i nie spowoduj─ů niepotrzebnego skandalu.
Dwa dni p├│┼║niej The New York Times publikuje:

Co ambasadorowie chcieliby na gwiazdk─Ö:
Niemiecki ambasador ┼╝yczy sobie stabilnej ekonomii na ┼Ťwiecie.
Francuski ambasador ┼╝yczy sobie kontynuowania dobrych wschodnio-zachodnich stosunk├│w.
Szwedzki ambasador ┼╝yczy sobie aby znikn─ů┼é problem g┼éodu trzeciego ┼Ťwiata.
Norweski ambasador chce koszyk owoc├│w