#it
emu
psy
syn

Wchodzi Polak do sauny...

Wchodzi Polak do sauny a tam siedzi Murzyn i pali hasz.
- Daj działkę - mówi Polak.
Czarny sprzedaje Polakowi dzia┼éeczk─Ö, a Polak b┼éyskawicznie j─ů wypala.
- Oj, Murzyn... Co┼Ť nie dzia┼éa ten tw├│j stuff. Wyjaralem i nic.
Murzyn sprzedaje nast─Öpny gram. Polak spala i znowu jest niezadowolony.
- Murzyn, ja cię utłukę! Tyle zjaralem i nic! Dawaj więcej.
Po następnej działce Polak jest jeszcze bardziej wkurzony.
- Murzyn, masz u mnie przer─ůbane! Jak ci─Ö z┼éapi─Ö, to...
Zaczyna si─Ö gonitwa po saunie, Murzyn ucieka z sauny, biegnie po schodach, Polak za nim, do taks├│wki, Polak do drugiej, wysiadaj─ů na lotnisku, Murzyn bierze ┼Ťmig┼éowiec, Polak awionetk─Ö i goni za nim. L─ůduj─ů gdzie┼Ť nad morzem, Murzyn wskakuje do motor├│wki i ucieka na wysp─Ö. Polak kradnie ┼é├│d┼║ i za nim! Polak wyskakuje z ┼éodzi i szuka Murzyna po ca┼éej wyspie, a po Murzynie ani ┼Ťladu!
Tymczasem Polakowi zachcia┼éo si─Ö sra─ç. Kucn─ů┼é, zaczyna, nagle s┼éyszy g┼éos zza plec├│w:
- Panie, w saunie si─Ö nie sra!

Po czym mo┼╝na pozna─ç,...

Po czym mo┼╝na pozna─ç, ┼╝e Polacy rozpocz─Öli sw├│j program kosmiczny?

Znikn─ů┼é Wielki W├│z.

Sprzedawca wyja┼Ťnia klientowi...

Sprzedawca wyja┼Ťnia klientowi zasady zakupu towaru na raty:
- P┼éaci pan z pocz─ůtku ma┼é─ů sum─Ö, a potem nie p┼éaci pan ani grosza przez p├│┼é roku.
Klient:
- To pan mnie zna?

Leżałem sobie powoli...

Le┼╝a┼éem sobie powoli zasypiaj─ůc, kiedy poczu┼éem, ┼╝e r─Öka zbli┼╝a si─Ö do moich cz─Ö┼Ťci prywatnych i zaczyna je pie┼Ťci─ç.
- Daj spok├│j. Dzi┼Ť by┼é ci─Ö┼╝ki dzie┼ä. Jestem zm─Öczony i boli mnie g┼éowa.
- To nie działa tutaj w ten sposób - odparł mój współwięzień.

M─Ö┼╝czyzna wchodzi wieczorem...

M─Ö┼╝czyzna wchodzi wieczorem do lokalu. Spostrzega siedz─ůc─ů przy barze atrakcyjna kobiet─Ö. Podchodzi i zagaja:
- Co porabiasz, ┼Ťlicznotko?
Ona patrzy mu w oczy i odpowiada:
- Co porabiam? Dymam, kogo popadnie. Wszystkich jak leci. Starannie, na wylot i wszędzie. W domu, w biurze, nawet tutaj. Uwielbiam dymać kogo się da. Od kiedy skończyłam nauki, nie robię nic innego.
Na to on:
- Co┼Ť podobnego! Ja te┼╝ jestem prawnikiem. A pani mecenas to w kt├│rej kancelarii pracuje?

Płynie Prosiaczek z Puchatkiem...

P┼éynie Prosiaczek z Puchatkiem ┼é├│dk─ů po jeziorze.
Zach├│d s┼éo┼äca, cieplutko, zero wiatru, ptaszki ┼Ťpiewaj─ů,
kwiatki na brzegu kwitn─ů, a Puchatek nagle ┼üUP! Prosiaczka
w ryjek. Prosiaczek rymn─ů┼é na dno ┼é├│dki i skamle przez wybite
z─ůbki:
- Za co? Za co?
- Bo co┼Ť, kurde, za pi─Öknie by┼éo...

- Cze┼Ť─ç! S┼éysza┼éem ┼╝e...

- Cze┼Ť─ç! S┼éysza┼éem ┼╝e pracujesz na poczcie.
- Tak. Stempluj─Ö listy.
- I nie nudzi si─Ö to?
- Nie, przecie┼╝ codziennie na stemplu jest inna data

Arabski dyplomata wizytuj─ůcy...

Arabski dyplomata wizytuj─ůcy pierwszy raz USA by┼é na obiedzie w Departamencie Stanu. Wielki Emir nie by┼é przyzwyczajony do takiej ilo┼Ťci soli w jedzeniu (frytki, sery, salami itp.) wi─Öc co chwila wysy┼éa┼é swojego s┼éu┼╝─ůcego Abdula po szklank─Ö wody. Raz po raz Abdul zrywa┼é si─Ö i wraca┼é z pe┼én─ů szklank─ů, a┼╝ pewnego razu wr├│ci┼é z pustymi r─Ökami.
- Abdul, synu brzydkiego wielb┼é─ůda, gdzie moja woda? - za┼╝─ůda┼é wyja┼Ťnie┼ä Wielki Emir.
- Tysi─ůckrotne przeprosiny, o Najja┼Ťniejszy - wyj─ůka┼é za┼éamany Abdul. - Bia┼éy cz┼éowiek siedzia┼é na studni!

Jedzie autobus i wsiadaj─ů...

Jedzie autobus i wsiadaj─ů do niego dwie starsze panie. Jedna z nich pyta:
- Czy ten autobus jedzie do Poronina?
- Tak - odpowiada kierowca.
- Ale czy na pewno? - dopytuje si─Ö babcia.
- Na pewno - mówi ze spokojem w głosie kierowca.
- Ale czy tak na pewno do Poronina? - nie daje za wygran─ů babcia.
- Nie, kurcz─Ö do Nowego Jorku - odpowiada kierowca.
- A przez Poronin?