#it
emu
psy
syn

Wjechał facet autem na...

Wjecha┼é facet autem na parking niestrze┼╝ony, ustawi┼é, lecz odchodz─ůc w┼éo┼╝y┼é za wycieraczk─Ö karteczk─Ö z napisem: "Radia brak". Po powrocie na miejscu auta znajduje tylko karteczk─Ö zapisan─ů innym tekstem:
"Nic nie szkodzi...założę swoje."

Przy bramie Niebios spotykaj─ů...

Przy bramie Niebios spotykaj─ů si─Ö trzy kobiety. Pukaj─ů. Otwiera im ┼Üwi─Öty Piotr. Pyta pierwszej z nich:
- Jak u┼╝ywa┼éa┼Ť swojego organu na ziemi?
- W 80% do seksu i w 20% do sikania.
- No, to wejd┼║, prosz─Ö, zapraszam.
Pyta drugiej:
- A Ty? Jak u┼╝ywa┼éa┼Ť swojego organu?
- W 50% do seksu i w 50% do sikania, Święty Piotrze.
- No, to wejd┼║.
Pyta ostatniej:
- Jak u┼╝ywa┼éa┼Ť swojego organu?
- Ja, Święty Piotrze, to 90% do sikania i 10% to seksu.
- No, to id┼║ st─ůd, przykro mi, ale nie mog─Ö Ci─Ö wpu┼Ťci─ç.
- ...no, ale dlaczego Święty Piotrze?
- Bo tu, moja droga, jest Raj, a nie toaleta

Kowalski polecił fryzjerowi...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Kole┼Ť Kr─Öci z bab─ů i m├│wi....

Kole┼Ť Kr─Öci z bab─ů i m├│wi.
- Mog─Ö wpa┼Ť─ç do Ciebie na kaw─Ö?
- Owszem ALE JA MAM M─ś┼╗A.
- Spoko przyjadę na koniu i jak będzie pukał to skoczę z okna.
No pij─ů kaw─Ö i kto┼Ť puka.
On wyskakuje z 7 pi─Ötra.
A Tu otwiera baba i koń mówi:
- jak by co to stoj─Ö pod bram─ů bo deszcz pada.

Stary farmer miał staw...

Stary farmer mia┼é staw na ty┼éach ogrodu.Pewnego wieczoru postanowi┼é tam p├│j┼Ť─ç.Przy okazji wzi─ů┼é wiadro,aby z ogrodu przynie┼Ť─ç troch─Ö owoc├│w.
W miar─Ö,jak zbli┼╝a┼é si─Ö do stawu,s┼éysza┼é coraz g┼éo┼Ťniejsze ha┼éasy i krzyki.W ko┼äcu dotar┼é nad staw i oczom jego ukaza┼éo si─Ö kilka k─ůpi─ůcych si─Ö nago m┼éodych kobiet.Na widok farmera krzykn─Ö┼éy:
- Nie wyjdziemy,dop├│ki pan nie odejdzie!.
Stary farmer tylko zmarszczył brew i powiedział:
- Nie przyszed┼éem tu po to,┼╝eby was ogl─ůda─ç,jak p┼éywacie nago,ani po to,aby was zmusza─ç do wyj┼Ťcia z wody - tu farmer pokaza┼é trzymane w r─Öku wiadro - tylko po to,┼╝eby nakarmi─ç aligatory.

M├│wi warszawiak do ┼Ťl─ůzaka:...

M├│wi warszawiak do ┼Ťl─ůzaka:
- I co wy na tym ┼Ül─ůsku macie? Brud, syf, niebo zamiast niebieskie jest szare. Nawet Katowice maj─ů w herbie jakie┼Ť m┼éoty.
Na to ┼Ül─ůzak:
- A co wy macie w herbie? P├│┼é dorsz, p├│┼é k...a. Ani si─Ö naje┼Ť─ç, ani podupczy─ç.

Wiadomo┼Ťci:...

Wiadomo┼Ťci:
Dzi┼Ť zosta┼éa przez policj─Ö spacyfikowana manifestacja masochist├│w.
Jeszcze nigdy obie strony nie miały tyle frajdy z pałowania.

Przychodzi młoda dziewczyna...

Przychodzi młoda dziewczyna do fryzjera i mówi::
Prosz─Ö mie ┼éadnie obci─ů─ç tak by nie zrzuci─ç pan mi wolkmena bo umr─Ö
Nagle przy obcinaniu spadł wolkmena i dziewczyna umarła
Fryzjer podnosi słuchawki z wolkmena a tam wdech .... Wydech

Elegancko ubrana kobieta...

Elegancko ubrana kobieta wesz┼éa do salonu Mercedesa i od razu jej uwag─Ö przyci─ůgn─ů┼é pi─Ökny, czarny, b┼éyszcz─ůcy, sportowy model. Podesz┼éa do niego, otworzy┼éa drzwi i nachyli┼éa si─Ö nad fotelem obitym czarn─ů mi─Ökk─ů sk├│r─ů. Kiedy go dotkn─Ö┼éa, nagle niespodziewanie wymkn─ů┼é jej si─Ö g┼éo┼Ťny pierd. Wyra┼║nie zawstydzona szybko si─Ö wyprostowa┼éa i obr├│ci┼éa si─Ö, ┼╝eby sprawdzi─ç czy kto┼Ť tego nie us┼éysza┼é. I okaza┼éo si─Ö, ┼╝e ca┼éy czas tu┼╝ za jej plecami sta┼é sprzedawca.
- W czym mogę Pani pomóc? - zapytał
Kobieta szybko rzuciła pytanie:
- Ile kosztuje ten samoch├│d?
- Je┼Ťli spierdzia┼éa si─Ö Pani tylko dotykaj─ůc go, to po us┼éyszeniu ceny z pewno┼Ťci─ů si─Ö Pani zesra.

Wstaje rano, w┼é─ůczam...

Wstaje rano, w┼é─ůczam moje japo┼äskie radio, zak┼éadam ameryka┼äskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chi┼äskie tenis├│wki, po czym z holenderskiej lod├│wki wyci─ůgam niemieckie piwo.

Siadam przed koreańskim komputerem, w amerykańskim banku zlecam internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiadam do czeskiego samochodu i jade do francuskiego hipermarketu na zakupy.

Po uzupełnieniu żarcia w hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino wracam do domu, siadam na włoskiej kanapie i szukam pracy w polskiej gazecie.

Znowu nic...

Zastanawiam si─Ö, dlaczego do cholery w Polsce nie ma pracy...