emu
psy
syn

Wraca gostek zawiany...

Wraca gostek zawiany z imprezki i spotyka pana
Kazia - rejonowego listonosza.
- Witam Panie Kaziu!
- Witam, witam, widzę że była ciężka nocka.
- Ano by┼éa Panie Kaziu. Mieli┼Ťmy ma┼é─ů imprez─Ö z s─ůsiadami. Grali┼Ťmy w tak─ů gr─Ö "Kto ja jestem".
- Tak? A na czym ona polega?
- Facet ubiera si─Ö w wielkie prze┼Ťcierad┼éo z dziurk─ů, przez kt├│r─ů wystawia "ma┼éego", a kobiety po dotyku musz─ů odgadn─ů─ç kto jest pod prze┼Ťcierad┼éem.
- To szkoda, że i mnie tam nie było.
- No, nie wiem, nie wiem, panie Kaziu... Parę razy padło Pana imię...

Amerykanka i jej kole┼╝anka...

Amerykanka i jej kole┼╝anka Arabka robi─ů zakupy w supermarkecie. Przechodz─ů ko┼éo stoiska z warzywami. Arabka z g├│ry ziemniak├│w wybiera dwa najbardziej okr─ůg┼ée i m├│wi:
- Przypominaj─ů mi j─ůdra mojego m─Ö┼╝a.
- Wow! S─ů takie du┼╝e?!
- Nie, takie brudne.

Felek idzie do spowiedzi....

Felek idzie do spowiedzi. Przed ko┼Ťcio┼éem widzi swojego koleg─Ö, kt├│ry biega ko┼éo budynku. Zdziwiony pyta:
-Dlaczego tak biegasz?
-Ksi─ůdz jako pokut─Ö nakaza┼é mi obiec ko┼Ťci├│┼é dziesi─Ö─ç razy. Jeden raz za ka┼╝de przekle┼ästwo, kt├│re wyrwa┼éo mi si─Ö z ust.
-┼╗artujesz! To ja wracam po rower!

Naczelnik wydzia┼éu ┼Ťledczego...

Naczelnik wydzia┼éu ┼Ťledczego m├│wi do jednego ze swoich podw┼éadnych:
- S┼éuchaj, Szymaniak. Jedziesz na Lazurowe Wybrze┼╝e zbiera─ç informacje o planowanym przerzucie narkotyk├│w. Twoja historia jest taka: jeste┼Ť milionerem, masz pi─Ökn─ů ┼╝on─Ö, w┼éa┼Ťnie kupili┼Ťcie will─Ö na Lazurowym Wybrze┼╝u i pod pozorem zdobywania znajomo┼Ťci organizujecie wystawne przyj─Öcia i zapraszacie bogatych go┼Ťci. Masz wkupi─ç si─Ö w ┼éaski lokalnych mafioz├│w i przekazywa─ç nam informacje. Chwileczk─Ö... Tu naczelnik podnosi s┼éuchawk─Ö i wybiera numer swojej sekretarki:
- Pani Marysiu, jak stoimy z walut─ů?
Odkłada słuchawkę:
- Szymaniak, historia si─Ö odrobin─Ö zmienia: jeste┼Ť niewidomym ┼╝ebrakiem...

Pewnemu facetowi codziennie...

Pewnemu facetowi codziennie wypada┼é jeden w┼éos z g┼éowy.Przed ka┼╝dym wyj┼Ťciem do pracy starannie uk┼éada┼é fryzur─Ö.
W końcu zostały mu tylko trzy włosy.Tak więc jeden uczesał do przodu,jeden na prawo,jeden na lewo.
Następnego dnia na głowie kołysały się dwa włosy - jeden na lewo,drugi na prawo.
Kolejnego dnia został ostatni włos:
- Kurcz─Ö,do przodu nie pasuje,do ty┼éu te┼╝ nie.Na prawo, albo na lewo to dziwnie b─Ödzie wygl─ůda─ç...A dobra!.Dzisiaj p├│jd─Ö rozczochrany...

Stara m├│wi do m─Ö┼╝a:...

Stara m├│wi do m─Ö┼╝a:
- Id─Ö na 10 minut do s─ůsiadki, pami─Ötaj co p├│┼é godziny powid┼éa zamiesza─ç!

Kochankowie w łóżku,...

Kochankowie w ┼é├│┼╝ku, a tu wraca m─ů┼╝. ┼╗ona m├│wi do kochanka:
- Wyłaź na balkon.
- Ale jest 20 stopni mrozu!
- Wyłaź natychmiast!
Facet wylazł, a kochanka mówi:
- Skacz!
- Ale to jest przecie┼╝ 12 pi─Ötro. Zabij─Ö si─Ö!
- Skacz, bo b─Ödzie kaszana!
Facet skoczył, zabił się... Leży mokra plama pod domem, a kochanka wychyla się przez okno i woła:
- I za dom! Spier**laj za dom!

Prezydent Kaczyński u...

Prezydent Kaczy┼äski u kr├│lowej brytyjskiej, trwa uroczysta kolacja w pa┼éacu. W pewnym momencie kto┼Ť wznosi toast za zdrowie kr├│lowej. Wszyscy wstaj─ů, tylko Kaczy┼äski nie. Kto┼Ť go delikatnie szturcha, szepc─ůc:
- Panie prezydencie, trzeba wsta─ç, gdy jest toast za zdrowie kr├│lowej.
Na to Kaczyński:
- No przecież już pół godziny stoję!

- Ubijemy interes? -...

- Ubijemy interes? - powiedział gwóźdź do młotka.
- Ty chyba jeste┼Ť stukni─Öty - odpowiedzia┼é m┼éotek.